2011-09-06

嚇我一跳 wystraszyłaś mnie na śmierć

今天在skype上認識了一個新朋友. 他加上我就是因為他對中華文化感興趣, 像我一樣.
Dziś przyczepił się do mnie na skajpie nowy Chińczyk, że niby on też lubi chińską kulturę, jak i moje małe moi.
這就是他跟我了的內容:
I tak sobie rozmawialiśmy:

[7:38:09 PM] jasuhua: 你好呀!(cześć!)
[7:38:36 PM] ja 白小颱: 你好啊 (cześć)
[7:40:14 PM] jasuhua: 你这名字有点,太文雅了,念都不会念,哈哈 (to Twoje imię jest naprawdę mocno ekskluzywne, nie wiem nawet, jak je przeczytać, haha)
[7:40:39 PM] ja 白小颱: 最后一个字是繁体字 (ostatni znak jest tradycyjny)
[7:40:48 PM] ja 白小颱: 是台风的台 (to jest to "tai" od "tajfunu")
[7:41:09 PM] ja 白小颱: 风字旁 还有个台字 (klucz wiatru, a obok niego cząstka fonetyczna "tai")
[7:41:28 PM] jasuhua: |-(。。。。哈哈,我喜欢繁体字,但这个我真不会念,(haha, lubię znaki tradycyjne, ale tego naprawdę nie znałem)
[7:41:48 PM] jasuhua: 刚才吃完饭看见图片,我还以为是个外国人,吓我一跳 (właśnie skończyłem jeść kolację, zerknąłem na zdjęcie i wydawało mi się, że jesteś obcokrajowcem, wystraszyłaś mnie na śmierć)
[7:42:20 PM] ja 白小颱: 我是外国人 ^.^(ja JESTEM obcokrajowcem)
[7:42:56 PM] ja 白小颱: 有这么恐怖吗?(to naprawdę takie przerażające?)

但他還不相信, 剛剛問我: [7:53:00 PM] jasuhua: 你就是版纳本地人?
Ale on nadal nie wierzył, więc po chwili zapytał: Pochodzisz z Xishuangbanna?

哈哈哈, 我跟你們說, 我很有成就感 -- 中國人不相信我是老外, 嘻嘻嘻嘻!!!
Kiedy jak kiedy, ale dziś naprawdę jestem usatysfakcjonowana: Chińczyk nie uwierzył, że nie jestem Chinką!

張惠妹 也許明天 A-mei Może jutro

Piosenka mojej ukochanej A-mei, z tajwańskiej mniejszości Puyuma.

海一望无际
bezkresne morze
看不见终点在哪里
końca nie widać
深邃又吸引我的心
głębokie; zabrało moje serce
我脚在浪里
moje stopy w falach
飘飘荡荡爱有时忽高有时低
dryfująca miłość - czasem wysoko, czasem nisko
推着我向前每一天
wypycha mnie naprzód każdego dnia
曾经我放纵享受
kiedyś się tylko cieszyłam życiem
到最后无处解脱
aż nie umiałam się wyzwolić
越心痛就越快乐
im bardziej boli serce, tym większa radość
越想快乐越寂寞
im bardziej pragniesz radości, tym bardziej jesteś samotny
也许明天没有谁
może jutro nie będzie nikogo
陪我走过潮起潮落
kto mógłby mi towarzyszyć we wzlotach i upadkach
也许明天还有你
może jutro będziesz Ty
陪我开始直到最后
towarzyszący mi od początku do końca
海一望无际我在浪里
bezkresne morze i ja pośród fal.....

2011-09-05

Jinghong 景洪

Jinghong to miasto położone w południowej części Yunnanu, jest stolicą Autonomicznej Prefektury Mniejszości Dai – Xishuangbanna 西雙版納. Klimat tropikalny, mocno mokry, długie lata, kompletny brak zimy, a właściwie lepiej to podzielić na porę deszczową i suchą. Średnia temperatura waha się miedzy 19-22, teraz na przykład jest około trzydziestu (dziewiąta wieczorem, koniec sierpnia), dzięki czemu mogę nie ubierać nic zbędnego.
Każdy rozsądny człowiek, który akurat znalazł się przypadkiem w Yunnanie, przyjeżdża tutaj, by spróbować dajskiej kuchni oraz żeby zobaczyć „Dunaj Wschodu” – czyli Mekong.
Latem nie jest to wprawdzie widok zapierający dech w piersiach – koryto jest mocno wyschnięte, a woda „zakurzona”, ale... No jest w tym Mekongu „to coś”.
Jinghong to zabawne miasteczko. Właściwie ciężko je nawet nazwać miasteczkiem, bo w jakim mieście ulice mogą tak wyglądać?
A przecież miasto jest w sumie dość stare – i od zawsze było polityczno-ekonomiczno-kulturalną stolicą regionu. Bogactwo związane z uprawą kauczuku (橡胶)、kardamonu (砂仁)、 jagodlinu wonnego (依兰) i zboża, a także z hodowlą świń, drobiu i ryb sprawia, że region jest coraz lepiej rozwinięty (drogi stąd do Kunmingu chciałabym przenieść do Polski!). Jest to też jeden z najlepiej chronionych ekologicznie rejonów w Chinach – bo też tutaj właśnie żyją słonie, miliony gatunków motyli, to tu jest najbogatsza flora i fauna w całych Chinach – dlatego też Chińczycy nazywają Jinghong „Miastem Narodowego Parku”.
Z drugiej strony, bujnie się tu rozwija handel – z racji współdzielenia wód Mekongu i sąsiedztwa, władze regionu nawiązały bliską współpracę gospodarczą z Tajlandią, Myanmarem i Laosem – w każdym supermarkecie dostępne są produkty lokalne z tych krajów. Wprawdzie w Polsce też można dostać tajski sos rybny albo wietnamski papier ryżowy, ale na przykład w Kunmingu towary z krajów ościennych można znaleźć sporadycznie i po mocno zawyżonych cenach. W Jinghongu natomiast można zjeść tajskie ciasteczka, zapijane birmańskim mlekiem sojowym, a i tak będzie taniej niż pójść do knajpy.
Wróćmy do produktów regionalnych – przede wszystkim kauczuk. Uprawa kauczuku na wielką skalę zaczęła się tu w 1948 roku, gdy Tajowie pochodzenia chińskiego uznali, że miejsce się nada. Początkowo to oni się na tym bogacili, ale w połowie lat '50 XX w. chińskie władze położyły łapę na plantacjach, z pomocą wojskowych zresztą. Już w latach '60, przy wydatnej pomocy rządu, większość pagórków zalesiona została drzewami kauczukowymi, a dawni chłopi zmienili się w zbieraczy kauczuku.
Drugim podstawowym bogactwem naturalnym regionu jest herbata, a najsławniejsza z tutejszych herbat jest oczywiście pu'er. I wprawdzie nazwa pu'er pochodzi od nazwy miasteczka Pu'er, kilka godzin drogi od Jinghongu, ale zgodnie z chińskimi kronikami (《滇海虞衡志》), herbata ta rośnie na sześciu wzgórzach herbacianych, z których najważniejsze to Youle i Gedeng. Youle to starożytna nazwa Góry Jinuo, dosłownie kilka kilometrów od Jinghongu – czyli bez problemu możemy Jinghong nazwać “ojczyzną herbaty pu'er”. I choć sam Jinghong rozrasta się w ekspresowym tempie i daleko mu do dzikości, to wystarczy pochodzić po tutejszych górach, by bez trudu znaleźć dzikie drzewa herbaciane, często kilkusetletnie, z pniami grubymi na kilka metrów i wysokie na metrów trzydzieści z hakiem. Oczywiście, są i drzewa hodowlane – ogromne ilości; a wraz z nimi setki gatunków produkowanej herbaty, ale pu'er tradycyjnie produkuje się z wielkolistnej herbaty - czyli z takiej ze starych drzew, a nie z hodowlanych krzewów.
Na dziś tyle o moim mieście. A teraz wracam do wkuwania anglojęzycznych piosenek dziecięcych...