2010-02-06

jakaz siurpryza!!!

Wracam do domu. Nagle na Plantach zaczyna sie miotac w te i wewte dwoje skosnych. Krzycza do siebie - gdziez ten cholerny przystanek (這該死的車站在哪?!). Pytam bardzo grzecznie, dokad sie wybieraja (你們想去哪), ona odpowiada, ze do kopalni soli (鹽礦), odwracajac jednoczesnie w moja strone glowe. Zdebiala i z miejsca zaczela "what a surprise, you can speak Chinese!!!", bo oczywiscie naturalna reakcja na moj chinski jest mowienie do mnie po angielsku. Wytlumaczylam im, oczywiscie po chinsku, jak sie dostac do Wieliczki, oni zrobili sobie ze mna zdjecia, nie reagujac na pytanie, czy jestem dziwolagiem (難道我是什么怪物呢?) i poszlismy w swoje strony.
To nie po to sie uczylam chinskiego, ale i tak - mina Chinczykow bezcenna. Zwlaszcza jak sie reflektuja, ze przed chwila bardzo sypali podworkowa lacina...

2010-02-05

Slownik Maqiao 馬橋詞典

Ludzie z Maqiao mają bardzo prosty sposób mówienia o smakach. Wszystko, co jest smaczne, można określić jednym słowem: "słodkie". Cukierki są "słodkie", ryba i mięso są "słodkie", ryż i ostra papryka są "słodkie", nawet gorzka tykwa tak samo jest "słodka".
Obcym trudno to zrozumieć. Czy ich poczucie smaku jest tak niewyrobione, że brakuje im słownictwa na określenie różnych jego rodzajów? A może odwrotnie - właśnie brak takiego słownictwa pozbawił ich języki umiejętności rozróżniania? W kraju o tak rozwiniętej kulturze kulinarnej jak Chiny jest to zjawisko niezwykle rzadkie.
[...] Być może ludzie z Maqiao kiedyś mieli jedzenia tylko tyle, żeby nie głodować, i nie zdążyli jeszcze wyrobić w sobie zrozumienia dla różnych smaków ani ich w pełni przeanalizować. Wiele lat później poznałem kilkoro anglojęzycznych cudzoziemców i okazało się, że ich słownictwo jest równie ograniczone. Na przykład na wszystkie smaki ostre - czy będzie to pieprz, ostra papryka, gorczyca czy czosnek, na wszystko, od czego na czole pojawia się pot - mają tylko jedno słowo hot. Myślałem sobie po cichu, że może oni, tak samo, jak mieszkańcy Maqiao, przeżyli kiedyś głód i nie umieją teraz rozróżniać smaków.
/Han Shaogong 韓少功 - Słownik Maqiao/

Czytam z wypiekami na twarzy. Może to kwestia tłumaczenia, ale moim zdaniem bije na głowę Mo Yana. Chciałabym przeczytać w oryginale, bo napisane jest prostym językiem i ma krótkie rozdzialy. ;) Jest trochę o obyczajach, trochę o niechęci do obcych - nawet takich zza rzeki, o kołtuństwie i wieśniactwie. Dużo o tym, jak bardzo wrony mogą nie lubić kanarków.

2010-02-04

Opole


Mnie chce :) 19 marca, 23 kwietnia, 7 maja. 

Wiec bede tam wystepowac. W zasadzie dosc regularnie. I w ogole. Dlatego bede co jakis czas przypominac o tym, ze mnie chca. Ha!