blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2021-06-18

sushi z mango

Dzisiejszy wpis powstał w ramach współpracy z japonia-info.pl, czyli pod egidą Unii Azjatyckiej.

Dziś Międzynarodowy Dzień Sushi! Dlatego podzielę się z Wami nie tylko przepisem na ulubione ostatnio danie Tajfuniątka, ale również anegdotką. Chadzamy otóż do japońskich restauracji nader rzadko - najczęściej wtedy, gdy jestem sama z Tajfuniątkiem albo kiedy ZB coś przeskrobał i powinien pocierpieć - on bowiem za kuchnią japońską (z wyjątkami) nie przepada. No ale pewnego dnia poszłyśmy i sushi z mango okazało się strzałem w dziesiątkę. To nie była jakaś wybitna restauracja, a sushi wyglądało w niej jak jedzenie, a nie jak dzieło sztuki; ponieważ miało niewiele składników, stwierdziłam, że możemy je próbować odtworzyć w domu. Zrobiłam jedną sztukę, a potem Tajfuniątko się uparło, że "sama, sama", więc wyszło jak wyszło:


Całe szczęście Tajfuniątku nie przeszkadza wygląd; skoncentrowało się na smaku, a smak był fantastyczny. 

No ale jakoś tak się złożyło, że po jakimś czasie wybraliśmy się do japońskiej restauracji we trójkę, ZB miał ochotę na jedno bardzo specyficzne danie, a Tajfuniątko oczywiście zażyczyło sobie sushi z mango. Dostało wypas dla ust, oczu, ciała i duszy:

Zjadło jedną sztukę, a potem poprosiło, żeby zdjąć kawior, posypkę, wszystkie dodatki. I dopiero, gdy sushi zaczęło wyglądać i smakować jak to domowe, pożarła je z apetytem. Czasem mniej znaczy więcej...

Składniki

  • ryż do sushi 
  • łagodny ocet ryżowy albo domowy jabłkowy 
  • cukier 
  • ewentualnie furikake 
  • nori 
  • średnio dojrzałe mango w plastrach (jeśli jest zbyt dojrzałe, będzie się rozpadać) 

Wykonanie

  1. Ryż ugotować, a gdy ostygnie - doprawić. Najlepiej najpierw rozpuścić cukier w occie. Podobno na 100 g ryżu potrzeba 30 ml octu ryżowego + ok. 1,5 łyżki cukru, ale ja zawsze doprawiam "na oko" - po prostu tak, żeby ryż mi smakował. Dodatkowo zawsze po ugotowaniu odrobinę ryż solę, żeby przełamać słodko-kwaśny smak zalewy. 
  2. Ryż ugniatamy w dłoni tak, żeby powstał wałeczek. Żeby ręka się nie kleiła, trzeba skropić ją octem. 
  3. Można ryż doprawić furikake, ale nie jest to konieczne. 
  4. Na wierzch wałeczka kładziemy dopasowany wielkością plaster mango. 
  5. Nori kroimy w paski, którymi owijamy nasze nigirizushi jak prezent wstążką. Gotowe!
Tutaj poznacie przepis na chirashi zushi czyli sushi dla leniwych. Ja też o nim już kiedyś pisałam.

2 komentarze:

  1. To, zdaje się, wynalazek filipiński. Tak, jak Japończycy dopasowywali tradycyjne przepisy, żeby przyjęły się w USA, tak Filipińczycy zrobili sobie swoją wersję.
    Fajne takie fusion.
    Ciekawe, co ZB i Tajfuniątko powiedzieliby na odmianę hawajską - spam sushi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to ciekawe! Sushi wywędrowuje na Filipiny, po czym z wielkim hukiem wraca do japońskiej restauracji - ale w Chinach :D
      A co do odmiany hawajskiej - ona funkcjonuje w moim domu wcale nie jako hawajska, tylko kompletnie normalna, z naszą sztandarową yunnańską mielonką :D Nie wiedziałam, że ktoś jeszcze wpadł na ten pomysł!

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.