blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-02-22

tangyuan 湯圓

Wprawdzie w poniedziałki nie wrzucam wpisów kulinarnych, ale dziś jest szczególna okazja: Święto Lampionów 元宵節. W ten dzień Chińczycy obżerają się tangyuanami, czyli knedelkami z mąki ryżowej ze słodkim nadzieniem. Dziś przyjdzie do nas szwagierka z synem. Nabrała ona chlubnego skądinąd zwyczaju, by dzwonić do mnie (do mnie, nie do swojego brata!) przy okazji każdego ważnego święta, by zapytać, co będzie do jedzenia. Wie bowiem, że będę próbować przyrządzić tradycyjne dania samodzielnie. I że będę próbować tak długo, dopóki mi nie wyjdą.
W sumie z tangyuanami jest dość prosto, bo one właściwie nie mogą nie wyjść. Mogą być co najwyżej brzydsze lub ładniejsze. A przecież to nieważne - bo chodzi o to, żeby były pyszne ;)

Składniki:
Ciasto
  • mąka z ryżu kleistego
  • woda
Nadzienie

Wykonanie:
  1. Do miseczki z mąką wlewamy wodę. Zawsze to robię na oko czyli zaczynam od paru łyżek wody, zagniatam i od razu widać, czy jeszcze jest mąka, czy już jest ciasto. Jeśli jest za rzadkie i się rozpada, trzeba dodać mąki, jeśli za gęste - dodać wody. Ot, cała filozofia.
  2. Przygotowujemy nadzienie. Znów - na oko. W zależności od jakości sezamu/fistaszków po zmieleniu będą gęstsze albo rzadsze. Trzeba do masy dodać tyle cukru, by nadawała się ona do formowania kuleczek.
  3. Ciasto formujemy w wałek, odrywamy kawałki wielkości kopytek i ładujemy do środka farsz. Szczelnie zakrywamy porcję farszu ciastem; jeśli na cieście pojawiają się zmarszczki i pęknięcia, smarujemy je wodą.
  4. Gotujemy około 5 minut we wrzątku. Gotowe!

Jak widać, tangyuany wyszły tyleż apetyczne, co nieestetyczne. Zamiast śnieżnobiałych, idealnie gładkich pereł powychodziły ciapate paskudztwa. Ulepszyłam więc metodę. Dzięki niej tangyuany wyjdą takie jak trzeba.
Otóż: z farszu po zrobieniu należy utoczyć kulki, po czym je wsadzić na pół godziny do zamrażarki. W tym czasie zrobić ciasto. Następnie z ciasta formować sakiewki - najpierw zrobić kciukiem wgłębienie, a potem je powiększyć i uformować cienkie ścianki. Do takiej sakiewki wkładać kuleczki nadzienia i zamykać ciasto nad nimi. W ten sposób nie grozi nam "zafarbowanie" ciasta przez farsz. Tutaj krótki film instruktażowy:

Wszystkiego najlepszego z okazji Święta Lampionów!

2 komentarze:

  1. Wyglądają apetycznie :) Jaką okazję upamiętnia Święto Lampionów ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgodnie z księżycowym kalendarzem, jest to pierwsza pełnia Nowej Wiosny czyli nowego roku. Tradycyjnie był to czas modlitw o dobry rok i obfite zbiory. Jednak lampiony znalazły się w obchodach znacznie później, na pamiątkę szukania buddyjskich bóstw, które ponoć właśnie tej nocy przybyły po raz pierwszy do Chin i widać je było tańczące w przestworzach. Łuczywa a później lampiony miały pomóc ludowi je zobaczyć :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.