blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-02-25

Jesteś wielkim hamburgerem! 你是個大憨包!

W języku chińskim trzeba uważać na tony. Wie to każdy, nawet bardzo początkujący. Zwłaszcza, gdy gdy pyta o drogę czy godzinę i z miejsca dostaje w pysk, bo zamiast uprzejmie zapytać 請問, prosi o buziaka 請吻. Gdy zamiast "telewizor" 電視 mówi "gówno na prąd" 電屎. I tak dalej...
Dziś będzie o hamburgerze.
Hamburger to po chińsku 漢堡 hàn​bǎo. Te same zgłoski, acz na innych tonach i opatrzone innymi krzakami to pąk kwiatu 含苞 hán​bāo. Długi jednak czas nie mogłam zrozumieć, dlaczego ludzie się z siebie naśmiewają, przezywając... no właśnie. Hamburgerem? Bez sensu. Pąkiem? Jeszcze bardziej bez sensu.
W Guizhou, Syczuanie i Yunnanie jest jeszcze jeden hanbao: 憨包 hānbāo. Dosłownie: głupia torba. W wolnym tłumaczeniu: głuptasek. Dlaczego głuptasek, a nie kretyn czy idiota? Bo widzicie - w tutejszych dialektach słowo to służy głównie do przekomarzania się ze znajomymi i do końskich zalotów. Wiecie, takich z ciągnięciem za warkoczyk i łaskotkami. W takich mało skomplikowanych relacjach męsko-damskich powiedzenie do kogoś "hanbao" doskonale się sprawdza. Kto się czubi, ten się lubi i w ogóle.
Za to jeśli ktoś zajeżdża nam drogę, wpycha się do kolejki, względnie charka nam na buty, kjutaśne hanbao nie wystarcza, trzeba, z mocnym kunmińskim akcentem, zakląć: handing 憨丁!Było to moje pierwsze słowo w kunmińskim dialekcie, ZB potrafi je powtórzyć piętnaście razy w trakcie półgodzinnej wycieczki samochodowej. Inna rzecz, że kierowcy w Chinach naprawdę prowadzą jak ostatnie... no, handingi ;)

8 komentarzy:

  1. Ja się cały czas osłuchuję tego języka..radio, wiadomości, piosenki i tak w kółko katuję te tony, a ciągle mi sprawiają dużą trudność...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obawiam się, że tak już zostanie. Ja od prawie dziesięciu lat używam chińskiego i nadal zapominam tony...

      Usuń
  2. Ja łyknęłam podstawy tylko chińskiego, ale tony to dalej dla mnie czarna magia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. proszę się nie zniechęcać, najgorsze jeszcze przed Tobą ;)

      Usuń
  3. Anonimowy26/2/14 00:06

    Przepraszam, że anonimowo... Mam pytanko, nad którym długo się zastanawiałam. Jak oni te tony godzą z nutami w śpiewie. Czy śpiewają bez tonów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja w piosenkach tonów nie słyszę, kiedy sama śpiewam, na pewno ich nie używam.

      Usuń
  4. Używają, słyszą i wykonują :D ale ponieważ to piosenka, to na wszelki wypadek gdyby jednak zamiast czwartego ktoś spiewał drugi, to dla pełnego zrozumienia dołem lecą krzaczko-napisy...

    Czy handing działa też na Tajwanie? Bo tajwańscy kierowcy jeżdżą ta samo jak chińscy (jakby się Tajwańczycy nie wypierali tego drobnego faktu i nie podkreślali swojej odrębności, wielkiej kultury i buddyjskiego szacunku do istot zywych, empatii itp - to uzywanie chodnika w celu przechadzki jest porównywalne ze znalezieniem się na środku jakiejś rozwałkowej gry typu "upoluj pieszego jako pierwszy, +10 do rispektu na dzelnicy za białasa")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, nie narzekając na brak słuchu, nie dosłyszałam się tonów w piosenkach. Wyjątkiem są te stylizowane na operę pekińską albo wtręty rapu. Wedle mojej teorii powszechne książeczki ze słowami piosenek i wszechobecne podpisy pod teledyskami są właśnie konsekwencją braku tonów.
      A handing jest niestety po kunmińsku. Ale przecież można swobodnie kląć również po polsku ;)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.