blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-02-08

Yunnańska pomarszczona papryka 雲南皺皮椒

Papryka ta to dziw nad dziwy. Nasze papryki są gładziutkie, łatwe do umycia, a także przeważają słodkie. Dodatkowo, znając coraz częściej obecne w naszych sklepach chilli czy pepperoni, ulegamy wrażeniu, że te zielone są delikatniejsze od czerwonych i że mniejsze są ostrzejsze niż większe. Mnie się przyszło zdziwić – bo pomarszczona, dość spora, jasnozielona papryka to prawdziwe piekło w gębie.
Pierwszy kęs tego nie dowiedzie, drugi też nie zwróci uwagi – ale w miarę jedzenia będzie Wam coraz ostrzej. Yunnańczycy, którzy nie są odporni na pikantny smak (jest takich bardzo mało), oddychają szybko, zapijają wódką (woda czy herbata nie pomagają na ostry smak) i jedzą dalej, z cierpienia czerpiąc rozkosz. Masochiści. Ja ich jednak trochę rozumiem – smak papryki jest niepowtarzalny i od czasu do czasu nawet ja za nim tęsknię...
Można przy jej pomocy zrobić wiele tradycyjnych yunnańskich potraw – smażyć z mięsem, z grzybami, z bakłażanem itp. Jednak ja pierwszy raz zetknęłam się z nią jedząc słynną syczuańską „paprykę o spalonej skórce” 煳皮辣椒, którą zwyczajowo zwie się „papryką w tygrysiej skórze” 虎皮辣椒 - bo „tygrys” i „spalony” podobnie się wymawia. W Syczuanie używa się do tej potrawy innej papryki, ale efekt jest podobny – wypalona morda.

Składniki:
*papryka zielona, w naszym wypadku pomarszczona, ale możemy użyć dowolnej innej pikantnej papryki
*sól, cukier, ocet, sos sojowy – po odrobinie

Wykonanie:
1)Paprykę umyć i osuszyć, a resztę składników przygotować tak, żeby były w zasięgu ręki. Yunnańczycy nie wyjmują pestek z papryki, odcinają tylko ogonki.
2)Uprażyć paprykę w suchym woku bez oleju. Poprzyciskać ją do dna, tak, żeby skórka była uprażona.
3)Dodać octu, podsmażyć na szybko.
4)Dodać cukru, soli, sosu sojowego i jeszcze raz podsmażyć na szybko.
Siostra ZB wypluwa po połowie, ja zjadam jedną i zapijam wódką, mój Pan i Władca zżera resztę, czyli siedem-osiem sztuk. I się jeszcze oblizuje, zboczeniec...
A, właśnie. Jeśli będziecie chcieli pokroić ją na kawałki, posmarujcie sobie najpierw ręce olejem albo załóżcie rękawiczki gumowe – papryka ta parzy skórę.
I jeszcze ciekawostka językowa. W tytule użyłam oficjalnej nazwy tej papryki. Prawdziwy Yunnańczyk nie powie jednak nigdy zhoupijiao 皱皮椒, a zawsze zongkela. I tylko ja, biedny obcokrajowiec, nie potrafiłam znaleźć tej tajemniczej zongkela w żadnym słowniku, na żadnej stronie internetowej. La jest łatwe - to la od papryki lajiao 辣椒. Czyli w oficjalnej nazwie użyto innego członu, w yunnańskim dialekcie innego, ale w sumie wszystko się zgadza. Ke też jest łatwe do rozszyfrowania: 壳 czyli łupina. Znaczenie trochę różne od skóry pi 皮, która występuje w oficjalnej nazwie, ale w sumie można się domyślić. Zostaje jeszcze zong odpowiedzialny za "pomarszczenie". I okazuje się, że właśnie ten jeden znak pozostał taki sam, po prostu Yunnańczycy wypowiadają go nie zhou [dżou] a zong [dzoŋ]... Mamy więc zhoupijiao 皱皮椒, która po yunnańsku zwie się zongkela 皱壳辣.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.