blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2014-02-03

Tajski ryż jaśminowy ข้าวไทย 泰國香米

Raz na kwartał robimy zakupy w supermarkecie - zazwyczaj w Walmarcie, którego lokalizacja jest najdogodniejsza - przystanek autobusowy mieści się dokładnie naprzeciwko drzwi wyjściowych. Robimy wtedy większe zakupy - pięciokilogramowe wory ryżu czy mąki, trzylitrowe oleje itd. Zupełnym absolutnym przypadkiem trafiliśmy na promocję - pięciokilowe worki tajskiego ryżu jaśminowego sprzedawano po niecałe trzydzieści yuanów. To wychodzi mniej niż trzy złote za kilogram!!
Tajski ryż pachnący, jak go zwą Chińczycy, to pochodzący z Indii podgatunek zwykłego ryżu - Oryza sativa indica. Charakteryzują go długie, wąskie ziarenka i, oczywiście, wspaniały aromat. Poza tym ugotowany pozostaje sypki, nie klei się tak jak najpopularniejsze ryże chińskie. Z tego powodu nie nadaje się do sushi czy onigiri, ciężko na nim ugotować kleik ryżowy czy risotto. Jest za to idealnym dodatkiem do treściwych dań kuchni chińskiej, tajskiej czy wietnamskiej.
Kupiliśmy trzy worki i uszczęśliwieni wróciliśmy do domu. Zapytałam jednak Pana i Władcę, dlaczego tutaj ten ryż jest taki tani. Przecież jest przepyszny!
"Po pierwsze za mało się klei, po drugie dziwnie pachnie" usłyszałam.
Cóż.
Znowu cieszę się jak głupia, że mój mąż nie jest prawdziwym Chińczykiem ;)
Dla porównania: po lewej ryż nasz powszedni, po prawej tajski ryż długoziarnisty.
I jeszcze raz, w przybliżeniu:

4 komentarze:

  1. Kocham tajski ryż jaśminowy. W HK zawsze tylko taki kupowałam. A tutaj, w tym dzikim kraju europejskim niby jest, ale ani trochę NIE pachnie! Jakaś dziadoska podróba. I smaczny też nie jest. Trzy rodzaje już wypróbowałam i wszystkie do luftu. Więc na razie jem włoski do risotto. Może uda mi się prawdziwy tajski znaleźć w którymś z małych azjatyckich sklepików w okolicy (dobrze jest mieszkać w Małych Indiach Londynu ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja bardzo lubię jaśminowy, ale yunnańskie ryże w ogóle są pyszne, więc jadamy, co nam do głowy wpadnie. W Polsce w Lidlu trafiliśmy na ryż jaśminowy niskiej klasy, ale zjadliwy - miałam czym karmić męża ;)

      Usuń
  2. Oba piękne, takie bielutkie, wypolerowane! W Polsce trudno dostać takie ładne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. za to tutaj nie ma ryżu brązowego - zawsze coś za coś...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.