blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2008-11-28

matka jest tylko jedna :)

Wbrew wszystkiemu. Wbrew krepowaniu stop, wbrew milionom zasad, wbrew dziewictwu do slubu i wbrew wszystkiemu innemu, co wiemy o Chinczykach, u nich tez kiedys byl matriarchat. Nie mowie o tej ciekawostce kulturowej, ktora jest istnienie 摩梭 Mosuo - mniejszosci, w ktorej kobiety wygraly wojne o niezaleznosc :D U nich jest tak, ze kobieta osiagnawszy wiek pewien dostaje wlasna sypialnie i przyjmuje w niej kogo badz - ale mezczyzni przychodza do niej ukradkiem gdy zapadna ciemnosci i wymykaja sie przed switem, zadnego przynoszenia facetom kawy do lozka :P Sa wykorzystywani jak zabawki i jak ogiery rozplodowe - ale obojetnie na wszystko, nie maja wylacznosci na dana kobiete. I nie maja zadnych praw do JEJ dzieci... Moga ewentualnie przynosci prezenty :P Jak kogos to ciekawi, Wiki pomoze ;)
OK, to Mosuo, mala grupa etniczna zyjaca w Yunnanie (moja prowincja gora!:)) i Sichuanie. Kiedys, dawno, doawno temu, w okolicach Rzeki Zoltej, matriarchat byl norma. Slady tego pozostaly w niektorych chinskich nazwiskach - to te, ktore zawieraja kobiete 女: 姚, 姜, 姬. Sa to nazwiska stare i obecnie niezbyt popularne.
Tyle wiem z lekcji. Ale zamierzam poszperac i sprawdzic, kiedy to Chinczycy tak zglupieli, ze oddali wladze facetom... :D

4 komentarze:

  1. No cóz to znowu za feministyczne gloryfikacje ! :P Ja chciałbym zauważyć, że główną różnicą między nasza kultura a Mosuo jest oficjalne umiejscowienie seksu przed ślubem a nie po nim. To, że facet musi się starać o kobitę i że może to robic tylko zeby dostac sie do jej sypialni, lub - jeżeli będzie sie starał bardziej - żeby dochować się wspólnych dzieci jest typowe w obu kulturach (chociaż u nas preferowany jest drugi scenariusz). No i odezwała się uciemiężona przez facetów Natalia, której Tajwańczycy wysyłają prezenty a Koreańczycy zapraszają na randki (o innych nacjach nie wspominając) :P:P:P

    OdpowiedzUsuń
  2. hmmm... to nie tak dziala. Nie ma umiejscowienia seksu przed slubem w kulturze Mosuo, bo u nich nie ma slubow. Slub to m.in. przyrzeczenie wiernosci jednej osobie, prawda? W kulturze Mosuo to nie istnieje. A wedlug mnie glowna roznica miedzy nami a nimi jest to, ze u nas to kobieta sluzy zaspakajaniu meskich zadz (mowie o generalnej zasadzie, a nie o ideale katolickiego malzenstwa), a u nich odwrotnie.
    A kto mowi, ze jestem uciemiezona? :D Ja tylko uwazam, ze gdyby rzadzily kobiety, polityka zaczelaby byc bardziej interesujaca i moze cokolwiek mniej krwawa, bo nami nie rzadzi testosteron ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Natalia... wyobraź sobie polski Sejm, przy odwróconych proporcjach płciowych. Dodaj do tego fakt, że kobietom spędzającym ze sobą dużo czasu synchronizują się okresy (sprawdzone ;>) i wyobraź sobie posiedzenie np. przy uchwalaniu budżetu, kiedy jakaś połowa posłów miałaby PSM. Ciągle się upierasz przy mniejszej krwiożerczości? ;>
    Co do matriarchatu - w Wietnamie też był :) Jak się dokopię do uzasadniających materiałów, to Ci podeślę :)

    OdpowiedzUsuń
  4. uwazam, ze nic gorszego od obecnego polskiego sejmu przydarzyc sie nie moze :) Synchronizacja? Fantastycznie! W kazdym miesiacu wszystkie naraz biora tydzien wolnego i nie gadaja glupot :)
    Dzis jestem bojowo nastawiona...

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.