Historia, wiara i sztuka w jednym. Obojętnie, czy to Kaplica Sykstyńska, czy malunki rodem z Góry Kamiennego Skarbu - malowanie na ścianach, sufitach i skałach jako sposób na utrwalenie wiary "na zawsze" bardzo mi się podoba. W Yunnanie miejsc z takimi malowidłami jest całkiem sporo - głównie w rejonie Dali i Shaxi; większość źle zaopiekowana, wystawiona na działanie wiatru i deszczu, blaknąca nieubłaganie... Dopiero ostatnimi czasy zaczyna do tutejszych władz docierać, że warto o takie zabytki zadbać. Nie są bowiem tylko świadectwem religijności tutejszych ludzi, pięknie pokazują też tutejsze kanony estetyczne, zwyczaje itd.
Powyższe zdjęcia zrobiłam w Shaxi oraz na Górze Kamiennego Skarbu. Właśnie to ostatnie miejsce mnie zaskoczyło - słynie z rzeźbionych ołtarzy i nigdzie nie spotkałam się z sugestią, że znajdę tam również skalne "freski". Nie jest ich dużo, fakt. Ale... Dzięki nim mam wrażenie, że ludzie na całym świecie tak samo czczą swych bogów...
2016-08-02
2016-07-31
昆明旧时光 Kunmińskie stare czasy
Znowu kupiłam książkę o starym Kunmingu. Króciuchne eseiki opatrzone zabawnymi ilustracjami - lektura w sam raz dla młodej matki, która nie zdąży doczytać długiego rozdziału, zanim dziecię zacznie się domagać uwagi. Autorzy przedstawili się tylko pseudonimami, obaj są jednak kunmińczykami z krwi i kości - opowiedzieli o swych kunmińskich szczenięcych latach w uroczych przedmowach.
Eseje dotyczą zarówno kunmińskich zwyczajów, historii, jak i legend czy wyjątków na temat kuchni. Taki stary Kunming w pigułce, w sam raz, by zacząć rozumieć aluzje i uwagi rdzennych kunmińczyków. No i - książka ma PONAD 300 STRON! Czyli, jeśli Joasia nadal będzie tak wymagająca mojej uwagi jak dotąd, mam lekturę na ładnych parę miesięcy...
Kiedyś będę tłumaczyć te eseiki. Tzn. kiedyś nie tylko będę je tłumaczyć, ale i mieć czas na ich publikację na blogu ze stosownym komentarzem ;) Póki co książka ląduje w ulubionych, codziennych lekturach.
Eseje dotyczą zarówno kunmińskich zwyczajów, historii, jak i legend czy wyjątków na temat kuchni. Taki stary Kunming w pigułce, w sam raz, by zacząć rozumieć aluzje i uwagi rdzennych kunmińczyków. No i - książka ma PONAD 300 STRON! Czyli, jeśli Joasia nadal będzie tak wymagająca mojej uwagi jak dotąd, mam lekturę na ładnych parę miesięcy...
Kiedyś będę tłumaczyć te eseiki. Tzn. kiedyś nie tylko będę je tłumaczyć, ale i mieć czas na ich publikację na blogu ze stosownym komentarzem ;) Póki co książka ląduje w ulubionych, codziennych lekturach.
2016-07-30
lwie głowy 獅子頭
Pierwszy raz zamówiłam je oczywiście ze względu na nazwę. Chińczycy mają wspaniałą kulinarną wyobraźnię: zamiast prozaicznych klopsików dostajemy lwie głowy!
Oczywiście, od naszych klopsików się trochę różnią, przede wszystkim sposobem przyprawienia. Chińskie klopsiki są mocno aromatyczne i bardzo solidnie przyprawione; stanowią idealne uzupełnienie dla ryżu.
Składniki:
Wykonanie:
Oczywiście, od naszych klopsików się trochę różnią, przede wszystkim sposobem przyprawienia. Chińskie klopsiki są mocno aromatyczne i bardzo solidnie przyprawione; stanowią idealne uzupełnienie dla ryżu.
Składniki:
- tłuste mięso mielone
- jajko
- sól
- wino - odrobina, zwłaszcza jeśli mięso jest suche
- cukier - łyżeczka
- posiekana cebulka zielona
- drobno posiekany imbir - dużo :)
- mąka ziemniaczana
- dużo oleju
- sos: sos sojowy, wino, odrobina wody, ewentualnie kapka keczupu.
Wykonanie:
- Mięso przyprawić, dodać jajko i tyle mąki ziemniaczanej, żeby mięso się nie rozpadało i nie wypływało spomiędzy palców.
- Kulki można robić tradycyjnie, albo z pomocą dwóch łyżek - na jedną nakładamy mięso, a drugą "zgłaskujemy" je do woka z rozgrzanym tłuszczem. Ja korzystam z tej drugiej metody; kulki wprawdzie mają mniej regularny kształt, ale za to ja nie jestem upaskudzona mięsem od stóp do głów.
- Smażyć w mocno rozgrzanym głębokim tłuszczu aż zewnętrzna warstwa mięsa utworzy skorupkę. To, czy mięso w środku jest surowe, czy nie, obchodzi nas znacznie mniej, ponieważ lwie głowy czeka dalsza obróbka cieplna. W moim woku mieści się naraz około pięciu niedużych klopsików; kiedy włożę ostatniego, czas na odwrócenie pierwszego; kiedy odwrócę ostatniego, pierwszy już można wyjąć. Praca idzie bardzo sprawnie :) Wyjęte lwie głowy osączam z tłuszczu na papierze kuchennym.
- W rondlu/na patelni wymieszać sos sojowy z alkoholem i wodą. Ilości zależą od Was - jeśli chcecie mieć gęsty sos, dodajecie mniej wody, jeśli chcecie, by sosu było więcej i by był rzadszy, rozwadniacie. Ja oczywiście stosuję metodę "na oko". Gdy sos zawrze, dorzucamy lwie głowy, skręcamy ogień na ledwo-się-tlący i dusimy pod przykryciem aż mięso będzie w pełni uduszone. W zależności od wielkości klopsów i tego, jak szybko wyciągaliśmy je wcześniej z woka, może to zabrać około 10-15 minut.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
