2008-12-31

...多少次呢?...

男女之間的關係又複雜又不好辦.
喜歡上一個人.
聽他要走就流淚.
但是世界上的男人很多, 對吧? 那, 不要哭, 一定會找到另外一個.
找到了. 還是應該說 - 我被他找到了.
一個月快樂極了. 這並不是愛, 可是嘛... 已經是離愛比較近的地方呢...
他吃醋. 不相信我.
不相信我, 我應該怎麼辦? 怎麼讓他理解? 怎麼讓他相信我?
沒辦法. 這是這個人的問題, 不是我的問題. 我只能等待...

我以為如果兩個人互相喜歡, 他們會解決所有的問題. 如果他們想商量...
對了. 但是如果一個人不想商量呢? 我怎麼能令他說? 意思是不是他不要我了? 意思是不是對他來說我一文不值?
那麼
我怎麼還等待, 怎麼想念, 怎麼還是喜歡他? 怎麼每一次接電話我希望是他?
天天看他, 但不能談.
天天想他, 但他不想我了.

今天我求他跟我聊.
他說他沒有時間.

不看我的眼睛, 不看我的臉, 不想看我, 不想跟我說話...
這個人怎麼以前說我是世界上最重要的人呢?
我怎麼從天堂落到地獄呢?

男人走來走去. 一次也沒碰到真的喜歡我的人. 一直受傷, 一直流淚, 一直孤獨...
我生活中應該有多少受傷? 多少次我應該愛錯? 還必須忍受多少失敗才會得到快樂呢?

我受不了啊. 真受不了...

我不相信世界上有愛情. 我不相信我能得到快樂. 我不相信世界上有屬於我的男人. 我不相信...

這就是我元旦前夕.

祝大家新年快樂!

2008-12-29

chińskie flamenco 中國的弗拉曼柯

Nie żartuję. Naprawdę znalazłam. I to wcale nie szukając - a może właśnie dlatego?
Nie tylko znalazłam. W dodatku jestem aktualnie zakochana właśnie w nim:
Tak. To jest Chińczyk. Nie, nie jest Hanem. Jest Ujgurem, to widać na pierwszy rzut oka. Wabi się 艾尔肯·阿布杜拉 albo, jak kto woli, Erkin Abdulla. Mówię, że gra flamenco - niby tak, ale po chińsku. To znaczy gitara brzmi trochę jak z Hiszpanii, ale śpiew jest o pustyniach północno-zachodnich Chin, o pięknych Ujgurkach, o tym, czy jedna z nich da mu swój numer QQ (chińskie GG) itd. Są domieszki muzyki wielkich stepów - te takie elementy, które zawsze brzmią obco i nigdy nie wiesz, czy są mongolskie, tureckie czy kij wie jakie (oczywiście, to nie jest profesjonalna muzykologiczna klasyfikacja. Odczepcie się ode mnie, jestem zakochana). Są elementy lekko smoothjazzujące. Kocham go. A dla Was dwie piosenki, byście się też zakochali :)


Tutaj jego strona.

2008-12-28

Polonez 波羅乃茲

Rozmawiam sobie z synem nauczycielki - pyta, skąd jestem. Mówię, że z Polski, spodziewając się standardowej reakcji - aha, Polska, Warszawa, blok państw komunistycznych, czy nadal należycie do Rosji?, Chopin (ale to raczej u profesorów uniwersytetu niż u zwykłego ludu :P), czasem papież :) A tu: o, Polska! Kiedyś większość taksówek w Kunmingu to były polonezy...
Nie wierzyłam własnym uszom, zaczęłam pytać. No i facetowi się język rozwiązał. Opowiadał, że kiedy na początku lat osiemdziesiątych ludzi w ogóle zaczęło być stać na taksówki, sprowadzano głównie trzy marki - radzieckie Łady i Wołgi oraz nasze Polonezy. Łady beznadziejne, bo dużo palą. Wołgi to były autka luksusowe, dla dygnitarzy. Większość taksówek - to były właśnie nasze autka! Wszyscy je kochali - oczywiście, zwykłych ludzi nie było stać, by je kupić jako prywatne samochody, ale takich właśnie taksówek wszędzie było pełno.
A potem przyszły lata dziewięćdziesiąte. W pobliżu Kunmingu powstała fabryka niemieckich samochodów - oczywiście, MUSIAŁY być to "samochody dla ludu", czyli Volkswageny :) Najprawdopodobniej Niemcy dostali gwarancję, że ich samochody się sprzedadzą. Zwykłych ludzi nadal nie stać na kupno... Więc w krótkim czasie z ulic Kunmingu poznikały polskie taksówki, a na ich miejsce wskoczyły niemieckie.
Dziś zaledwie kilka osób posiada jeszcze rozklekotane pamiątki z lat osiemdziesiątych. Ja na ulicy żadnego poloneza nie wypatrzyłam. Ale dziś, słuchając tej historii, poczułam miłe łaskotanie w okolicy serducha... Bo wielu Chińczyków żywi sympatię i sentyment do tych naszych polskich gracików... Do poczytania po chińsku króciutki artykulik o transporcie w Kunmingu lat osiemdziesiątych:
今天老師的兒子給我介紹一個故事: 以前在昆明波蘭為了汽車牌子很有名. 上面就有關於這個故事的網站. 你們看一看吧 :)
我很驕傲 :) 因為波蘭的汽車在昆明人的心裡留下了美麗的回憶 :)