2022-08-25

Herbaciany Smok

 
A skoro jesteśmy już przy herbacie, wpadł mi niedawno w ręce śliczny komiks: The Tea Dragon Society. Opowiada o opiece nad herbacianymi smokami (smoki, których różki to jakby maleńkie krzewy herbaciane, cudny pomysł!), ale też o przyjaźni, miłości, pasji, cierpliwości... Choć nie jestem już dawno w grupie wiekowej, dla której takie komiksy powstają, zauroczył mnie on bardzo. Już nie mówiąc o tym, że koncepcja smoczej herbaty, która przynosi smocze wspomnienia tym, którzy ją piją jest absolutnie fantastyczna! Filiżanka herbaty z przyjaciółmi zawsze sprzyja przywoływaniu miłych wspomnień - a filiżanka smoczej herbaty jeszcze bardziej! 
Serdecznie polecam - nie tylko dzieciom.
PS. Jest to pierwszy tom trylogii. Pozostałe tomy polecam równie serdecznie :)

2022-08-23

herbaciane zakupy

Koleżanka wyjechała z Kunmingu. Pół roku - to tak długo i tak niedługo jednocześnie! Wystarczająco długo, żeby zatęsknić. I stąd zakupy na telefon na gorącej linii Chiny-Portugalia. Które czarki? Które gaiwany? Jaka herbata? Ile kilo? 

Nie muszę Wam chyba mówić, że dla mnie to czysta przyjemność. Z rozkoszą poświęcę przedpołudnie albo i cały dzień na herbaciane zakupy i pogawędki ze starymi herbacianymi znajomymi. W Mieście Herbaty życie toczy się niespiesznie; każdy musi znaleźć przecież czas na czarkę herbaty...  

Paczka została wysłana i szła sobie powolutku, bo obecnie nawet lotniczość nie zapewnia poczcie szybkiego dotarcia do celu. Ale gdyby problemem było tylko to, jak wolno podróżuje, zacisnęłabym tylko zęby i westchnęła. 

Niestety, paczka dotarła na miejsce mocno zdekompletowana - o ponad kilogram lżejsza niż wyszła z mojej poczty, a ceramikę, którą tak ostrożnie zapakowałam, ktoś wyjął z folii bąbelkowej i innych warstw ochronnych, a potem nie chciało mu się już tego z powrotem zapakować i na miejsce dotarła potłuczona. Nie dotarł też niestety prezent ślubny, tak bardzo yunnański i nie do dostania gdziekolwiek indziej...

Znak podwójnego szczęścia wygrawerowany w herbacie miał być prezentem ślubnym. Niestety, został skradziony po drodze.
Tak obładowana wracałam do domu (miałam jeszcze plecak).
Takie ceny należą już niestety do rzadkości...
Tak okropnie, okropnie mi żal! Sądzę, że to ostatnia paczka, jaką wysłałam z Chin...

2022-08-21

moczary

Kiedy znajomi oznajmili, że chcą nas zabrać na lunch i wycieczkę do Bagiennego Parku Xihua, byłam zachwycona. Wieki tam nie byłam, a miejsce jest przepiękne. Ileż ja tam zdjęć nacykałam i ile mnie nacykano! 

Nie wiedziałam, jak boleśnie się rozczaruję. 

Początek wycieczki był udany - lunch w dobrym i tanim "chłopskim jadle" i spacer do parku. Nie mogłam się już doczekać, kiedy wreszcie skończy się asfalt. No i skończył się! Wkroczyliśmy na niepozorną ścieżkę i zanurzyliśmy się w pięknym krajobrazie:

Oczywiście, przyroda nas nie rozczarowała - jest tam tak samo pięknie, jak dawniej. Ale po dawnych mosteczkach, długaśnych molo i pięknie zaopiekowanych zakątkach nie zostało wiele:

Właśnie o to mam zawsze największe pretensje do Chińczyków: mają pieniądze. Robią projekt. Projekt jest zajefajny. Wykonują go, z mniejszym lub większym powodzeniem, ale jednak. Akurat w tym wypadku wykonanie było przecudne. Władza przyjeżdża, przecina czerwoną wstęgę, wszyscy biją brawo... I koniec. Pies z kulawą nogą już się tym nie zainteresuje. Pieniądze wyrzucone w błoto. A nawet w bagno... 

Ech. 

Trzymam kciuki nawet nie za to, żeby ktoś to odrestaurował, a o to, by znaleźli się chętni do regularnego dbania o ten jeden z nacudniejszych kunmińskich parków... 

PS. Tajfuniątku i tak się podobało. Pewnie dlatego, że nie widziała wcześniejszej wersji...