blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2022-07-30

kurczak w arbuzie

Mam za mały piekarnik, by upiec całego kurczaka. Gęsiarka by nie weszła; pizza się mieści z trudem. Ale nawet gdybym miała wielki piekarnik, mam za małą rodzinę na pieczenie całego kurczaka. Dlatego najczęściej piekę udko lub dwa w naczyniu żaroodpornym. Tym razem postanowiłam odświeżyć dawną wietnamską recepturę na kurczaka duszonego w arbuzie. Zamiast jednak udusić kurczaka w całości w ogromniastym arbuzie, wykorzystałam resztki - czyli wydrążoną połówkę arbuza, która akurat doskonale mi weszła do piekarnika. Gdybym miała większy piekarnik, pokusiłabym się o zamknięcie arbuza drugą wydrążoną połówką, ale z braku miejsca musiałam skorzystać z folii aluminiowej. Też się da, choć smak i aromat byłby lepszy bez folii.


 

Składniki

  • tyle kurczaka, najlepiej z kością, by weszło do wydrążonego arbuza 
  • arbuz - taki, żeby wlazł do piekarnika, wydrążony. 
  • marynata - co kto lubi. Ja tym razem dałam trochę ziół prowansalskich, soli, papajowego pieprzu, oliwy i czubricy, ale wersja z kurczakiem w mielonym imbirze czy też w chilli albo dosłownie jakiejkolwiek innej lubianej przez Was marynacie też będzie ok. 

Wykonanie

  1. Zamarynować kurczaka, im dłużej, tym lepiej. 
  2. Wsadzić kurczaka do wydrążonego arbuza. Można obłożyć jakimiś owocami lub warzywami, ale jeśli arbuz nie był wydrążony z maniacką dokładnością, w ramach dodaku wystarczy po prostu miąższ arbuza. Jeśli skóra arbuza jest bardzo gruba, można piec na kratce, ale jeśli istnieje niebezpieczeństwo, że skóra może pęknąć i sok zaleje nam piekarnik, lepiej umieścić arbuz w jakiejś rynce, foremce czy innej żaroodpornej pokrywce. 
  3. Piec tak długo, jak każdego innego kurczaka, w takiej samej temperaturze, jak zwykle - u mnie potężna noga piekła się jakieś trzy kwadranse w 180 stopniach. 
  4. Można nastawić na odrobinę dłużej niż zwykle i gdy kurczak się już upiecze, zdjąć folię (lub górną połówkę arbuza) i podpiec jeszcze do chrupiącej skórki i zredukowania części sosu. 
  5. Wyjąwszy kurczaka, wykrawamy tyle miąższu, ile się tylko uda. Jedliście kiedyś pieczonego arbuza? Może Was zaskoczyć zarówno smakiem, jak i konsystencją. Ja potraktowałam paski pieczonego arbuza jak warzywo (uwaga, uwaga! Biała część skórki też jest jadalna!) 

Podawać z ryżem, kaszą lub ziemniakami polanymi boskim arbuzowo-mięsnym sosem.

8 komentarzy:

  1. Koniecznie muszę spróbować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wyszła mi zupa kurzęco-arbuzowa, co zrobiłam nie tak? :) (arbuz był prawie pusty i mocno odsączony)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to kwestia gatunku? Wydaje mi się, że na zupę najlepszą radą będzie po prostu piec bez przykrycia.

      Usuń
  3. Update: jutro powtórka! Kurczak jak kurczak, ale ten arbuz!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pyszny, prawda? Człowiek nagle zaczyna wierzyć, że arbuz to warzywo :)

      Usuń
    2. A arbuz zblanszowany w tej zupie... AAAAAAAAAA!!! Trafia na podium, obok arbuza z fetą i miętą, masz coś jeszcze? :)

      Usuń
    3. Na razie bez nowości chyba, nie mam czasu na eksperymenty...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.