blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników.

2015-01-11

Chińczycy a zwierzęta oczami Terzaniego

Opowieści o świerszczach są od niepamiętnych czasów częścią chińskiego folkloru. Z pokolenia na pokolenie przekazuje się jako przykład synowskiej miłości legendę o chłopczyku, który popełnił samobójstwo, aby móc wcielić się w świerszcza i uratować w ten sposób ojca, nad którym zawisło niebezpieczeństwo, gdyż zgubił niezwykle cennego owada należącego do pewnego wysokiego urzędnika.
***
Chińczyk nie więzi kanarka lub słowika w domu, nie uważa ich za bibeloty. Są dla niego towarzyszami, z którymi chodzi na spacer, z którymi przekomarza się i bawi. [...] Klatki są różnorodne, ale każda to miniaturowe arcydzieło. Mają odsuwane drzwiczki, wewnątrz widać filiżaneczki ze starej nieraz porcelany w stylu najsłynniejszych waz, a czasem nawet wazonik z mikroskopijnym kwiatkiem, którego widok ma ptaka cieszyć i zachęcać do śpiewu. W odróżnieniu od klatek używanych w krajach zachodnich, klatki chińskie nie są wyposażone w huśtawki, na których ptak się kołysze i wzmacnia sobie łapki. W Chinach starzy ludzie podczas spacerów z ptakami kołyszą całą klatką tak, że nie tylko zmuszone do utrzymywania równowagi zwierzę się wzmacnia, ale i oni sami ćwiczą nadgarstki, co dobrze robi na reumatyzm. Oto subtelności Wschodu.
***
Miasta ożywia teraz znowu wiele głosów nieznanych i dziwnych, przeminęły „milczące” lata rewolucji kulturalnej, kiedy „mała zabawa” była zakazana, a trzymanie zwierząt dla przyjemności uchodziło za przestępstwo. Zdarza się też słyszeć dźwięki podobne do cichego buczenia, do płynącej z przestrzeni melodii, która zbliża się nieustannie, aby nagle ucichnąć. Spoglądając w górę, widzimy tylko chmarę gołębi. Ktoś urządza „koncert powietrzny”.
Ta zabawa sięga czasów panującej w XII wieku dynastii Song; przywiązywane do ogonów gołębi gwizdki z bambusa lub dyni wykonuje się nadal w taki sam sposób, jak wtedy. Przypominają one miniaturowe organy, mogą składać się z dwudziestu i więcej piszczałek. Podczas lotu gołębia powietrze wciska się w gwizdek, który wydaje dźwięk. Zaopatrując gołębie w różne rodzaje takich instrumentów, tworzy się coś zbliżonego do orkiestry. Orkiestry, która lata.

Tak. Za czasów prawdziwego komunizmu w Chinach było zakazane hodowanie zwierząt dla przyjemności - obojętnie czy psów, czy kotów, czy świerszczy. Czasem myślę, że pewnego typu brak wrażliwości Chińczyków na krzywdę kopanych psów czy tłuczonych przez dzieci kotów wziął się właśnie z tego: trzeba było zamknąć swoje serce przed braćmi mniejszymi, bo inaczej było się burżujem i kapitalistycznym śmieciem. Ale... od rewolucji kulturalnej minęło już sporo czasu, a gdzieś w mózgach Chińczyków zwierzęta nadal nie wymagają czułości i troski. Stąd hodowanie alaskanów w subtropiku - nieważne, że pies cierpi katusze, ważniejsze, że był drogi i można się z nim pokazać. A może to po prostu kwestia tego, że na wsiach troszczyło się tylko o te zwierzęta, które przynosiły zysk? Wiadomo było, że trzeba się opiekować krową, bo daje mleko, ale już kot? Kot da sobie radę! A kysz od ludzi, pchlarzu...
Oczywiście, są i ludzie wrażliwi, którzy poświęcają czas i uwagę swoim pupilom, hodowanym z czułością i troską. Ja w Chinach niestety takich nie znam. A szkoda...

6 komentarzy:

  1. A czy moglabys wstawic jakiegos linka, zeby poogladac te piekne klatki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz takich wypaśnych klatek jest mniej niż w czasach Terzaniego, ale zdarzają się na przykład takie cuda: http://img01.tooopen.com/Downs/images/2009/10/16/sy_20091016153646099025.jpg

      Usuń
  2. Nie zgodzie się z ta rewolucją kulturalną jako zalążkiem zła i nieczułości ... na Tajwanie rewolucji nie było a alaskany wystawiane przed dom są. fakt ze dla ulzenia w upale goli się je na lyso...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja w HK znam. Ale znam też takich, dla których zwierzak to jak przedmiot :( Więc są różni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są różni. Mój mąż uwielbia mojego psa :) Ale własnego mieć by nie chciał. A z tych, którzy mają psy - nie znam nikogo, kto by się nadawał do posiadania psa...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.