blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2012-04-30

雲南映像 Dynamic Yunnan

Przedstawienie „Odbicie Yunnanu” (bo tak nalezy przetlumaczyc tytul, z tym angielskim dynamic blabla nie ma toto nic wspolnego) to sliczne polaczenie tradycji i nowoczesnosci. W tradycyjne piesni, sposoby spiewania, tanca i gry na instrumentach ludowych tudziez oryginalne stroje yunnanskich mniejszosci etnicznych wlaczone zostaly wspolczesne instrumenty perkusyjne, nowe uklady choreograficzne i opowiedziano tymi bogatymi srodkami nowe historie – oczywiscie bazujace na tutejszych basniach, ale jednak bedace autorskim dzielem Yang Liping, ktora z duzym talentem i subtelnoscia polaczyla wszystkie elementy w soczysta calosc. Ba! Ona nie tylko to wymyslila i wyrezyserowala. Ona tez szlajala sie po yunnanskich wioskach, wyszukujac spiewakow i tancerzy, ktorzy jeszcze tradycje mieli we krwi, a nie w... mniejsza o to zreszta. Ona rowniez wystepowala pierwotnie w glownej roli, wyginajac smialo cialo w pieknym tancu Dusza Pawia. Jej tez zawdzieczaja widzowie to, ze muzycy graja na oryginalnych mniejszosciowych bebnach i miechach, a takze uzywaja niepodrobionych tybetanskich mlynow modlitewnych. Nawet pojawiajace sie w trakcie przedstawienia krowie czaszki sa spreparowane tak, ze zaden szaman by sie ich nie powstydzil...
Co do autentycznosci tancow – oczywiscie choreografia jest cokolwiek uwspolczesniona, ale tradycyjny posmak nadaje przedstawieniu fakt, iz 70% tancerzy i spiewakow to faktycznie powyciagani z wiosek yunnanscy mniejszoscie ;)
Przedstawienie sklada sie z siedmiu czesci.
Wstep: Na poczatku byl chaos. Nie bylo slonca ani ksiezyca, byla tylko ciemnosc. Pierwszym uderzeniem Boskiego Bebna szaman rozjasnil Wschod. Drugim uderzeniem bebna szaman rozjasnil Zachod – to jest wywodzaca sie z tradycji ludu Yi 彝 opowiesc o Boskim Bebnie.
Akt pierwszy: Slonce
Trzeba Wam wiedziec, ze w Yunnanie beben to nie jest zwykly instrument muzyczny. Mozna sie przy jego pomocy modlic, moze uosabiac matke badz intymne czesci ciala kobiet. Moze byc obity skora, wykonany z kamienia, brazu, drewna. Uderzanie drewniana palka o napieta skore bebna przywodzilo dawnym ludom na mysl stosunek plciowy. U wielu yunnanskich mniejszosci beben sluzy kontaktom z bogami albo sam w sobie jest przedmiotem kultu. Chocby taka mniejszosc Jinuo 基諾 wierzy, ze jej przodkowie poczeli ten szczep schowawszy sie w wielkim bebnie przed nieszczesciami. Mniejszosc Wa佤 z kolei dzieli swe drewniane bebny na meskie i zenskie, od razu laczac je w pary. Przed scieciem drzewa potrzebnego do stworzenia bebnow, odprawiana jest ceremonia ofiarna. Wa powiadaja, ze tak jak nie da sie ozdobic bebna tak, zeby byl on idealny i skonczony, tak nie istnieje ostatnia piosenka czy ostatni taniec. Na bebnie zawsze da sie dodac jeszcze jeden wzor, a po wyspiewaniu ostatniej piesni mozna stworzyc nowa.


Akt drugi: Ziemia
Niebo jest wielkie, ale tylko jedno. Ziemia jest wielka, ale tylko jedna. Nie mow, ze trawy i drzewa sa nieme, bo wszystkie rosliny na ziemi maja swoj powod i cel. Przodkowie powiedzieli mi, ze nasze ciala powstaly ze zmian ziemi. I gdy przytule sie mocno do gliny, od razu rozumiem slowa naszych przodkow. Jestes wezem wyginajacym smukle cialo w blasku ksiezycowego strumienia; lsniace cialo to jezyk, w ktorym nocne niebo spiewa swa piesn...
Druga czesc przedstawienia poswiecona jest kobietom. Ich zwiazkowi z ziemia, pieknosci i gibkosci ich cial, temu, ze bez nich zamiera zycie.
Pierwszy taniec, gra cieni, urzekl mnie – mam wrazenie, ze tancerka nie ma w ogole kosci. Och, gdyby mi bylo dane tak sie poruszac!

Drugi to piesn Wzorzastych Pasow, szczepu ludu Yi 彝.

Lubie ten taniec, dziewczyny maja niezla kondycje ;)
Ostatni tanie mnie niezbyt przekonuje, za malo autentyczny, ale rozpoczynajaca utwor piesn jest moim zdaniem piekna. A opowiada, z tym calym starczym przydechem, o trudach kobiecego zycia.
. No i te zajebiaszcze dajskie kapelutki!...
Akt trzeci: Dom
Wiele yunnanskich mniejszosci wierzy, ze w kazdym przedmiocie kryje sie jego duch – w gorze jest bog gor, w rzece bog rzek, w drzewach bog drzew i tak dalej. Biorac pod uwage mnogosc bostw, ktorym oczywiscie nalezy oddawac czesc, nie dziwi spora ilosc ofiarnych ceremonii, a w nich i tancow. Przeciez wiadomo, ze bostwa owe beda nas chronic tylko jesli je ladnie o to poprosimy...
W tej czesci pokazuja sie ladnie reprezentanci mojej ulubionej mniejszosci Yi 彝. Spiewaja o tytoniu i o pracach gospodarskich :)


Akt czwarty: Ogien ofiarny
Tutaj trawy tancza – jesli umiesz sluchac ziemi; tutaj kamienie przemawiaja – jesli umiesz sluchac dusza; tutejsze gory blisko sa od nieba, dlatego basnie wciaz zyja w piesniach pasterzy; tutaj woda plynie razem z chmurami, dlatego duchy pija wodke z naszym ludem...
Yunnanskie mniejszosci jak chocby Lahu拉祜, Lisu 傈僳, Wa 佤, Naxi 纳西, Miao 苗 czy Yao 瑶 wspoldziela Legende o Tykwie. Ponoc podczas potopu brat z siostra ukryli sie w tykwie i te powodz przetrwali, a gdy woda sie cofnela, wyszli z tykwy i poczeli nowy lud. Dlatego poniekad glos piszczalki wykonanej z tykwy jest jak glos przodkow.

Dlonie tej dziewczyny naprawde przypominaja plomienie... I spojrzcie, czyz Wa nie przypominaja Indian? :D

Akt piaty: Pielgrzymka – to opowiesc tybetanska.
Wedrowales przez szczyty osniezonych gor, przez bezkresne pustynie, skad przychodzisz? Przynosisz dobre slowo, mysl, wspomnienia, dokad zmierzasz? Pielgrzymi wedruja, a ich towarzyszami sa tylko mlynki modlitewne. Raz po raz odmierzaja trase dlugoscia wlasnych cial, pocalunkami Matki-Ziemi. Choc wieje wiatr i pali slonce, choc pada deszcz i snieg, w ich sercach plonie wieczny ogien. W koncu dotra do Boskiej Gory, do wymarzonego Krolestwa Niebieskiego.

I slowa dzieciecej piosenki:
Posrod gor sa gory barwy zlota
A w nich zlote jezioro.
Przy zlotym jeziorze rosnie zlote drzewo
Na ktorym siedzi zloty ptak.
A ptak ten spiewa pomyslna piesn.

Epilogiem przedstawienia jest dajski taniec Duch Pawia, ktorego mistrzynia byla za mlodych lat wlasnie autorka przedstawienia, Yang Liping. Spojrzcie, jak gra palcow odtwarza ruchy glowy pawia, jak skubie piorka, jak otwiera dziobek. Zakochalam sie w tym tancu i jesli marze o gibkim i wygimnastykowanym ciele, to tylko dlatego, ze chcialabym moc choc nieudolnie ponasladowac ten taniec...
U Dajow paw, zwany przez nich ptakiem slonca, jest symbolem milosci i ichnim totemem. Gestykulacja i w ogole choreografie do tego tanca stworzyla Yang Liping – i chocby za to moglabym jej dac medal – ale powstaly one na bazie tradycyjnych dajskich tancow. Piekno tamtych dziewczat ocenia sie miedzy innymi na podstawie tego, czy potrafia wygiac dlonie w druga strone...
Gdziez tanczysz?
Samotny cien w blasku ksiezyca
skrzydla szybujace ponad chmurami.
Gdziez tanczysz?
Spodnica mieniaca sie kolorami teczy,
a w sercu nieodgadnione znaki ze snu.
Duch pawia!

No dobrze. Tyle muzyki i poezji. Ale wlasciwie dlaczego warto ten spektakl obejrzec? Po pierwsze dlatego, ze 70% z prawie setki artystow tu wystepujacych naprawde pochodzi z malych yunnanskich wiosek i oni te spiewy i tance maja we krwi. To tak jakby do zespolu „Slask” brali tylko Slazaczki, i to takie nietkniete cywilizacja. W Polsce tego typu smak etniczny jest juz chyba nie do odtworzenia... Czesci tancow Yang Liping w ogole nie musiala jakos specjalnie aranzowac, wystarczylo przyzwyczaic artystow do sceny i troche wygladzic.
Po drugie: dzis juz, poza Wioska Mniejszosciowa, niewiele jest miejsc, w ktorych mozna zobaczyc mlodziez ubrana w stroje ludowe. I sa to prawdziwe stroje, nie podrobki z targu!.
Po trzecie, mozna liczyc na to, ze ponadpiecdziesiecioletnia Yang Liping zaszczyci przedstawienie swoja obecnoscia i opowie, jak to przez prawie rok szlajala sie po Yunnanie zbierajac folkor i ludzi. Albo jakim cudem dziewcze wychowane w kulturze Bai (ona sama) nauczylo sie Dajskich tancow. Jest wspaniala.
Na koniec kilka fotek. Malo, bo nie wolno z fleszem, a bez flesza to za ciemno, zeby foty byly udane. Ale czesc wyszla ;)




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.