2022-08-19

Galeria Sztuki Współczesnej w Kunmingu 昆明当代美术馆 (CGK)

Ósme i dziewiąte piętro Kryształowego Łuku Tryumfalnego zajęte jest przez Galerię Sztuki Współczesnej, w której regularnie odbywają się wystawy, wykłady i rozmaite pokazy. Tym razem trafiłam na wystawę dotyczącą yunnańskiej architektury i mogę powiedzieć jedno: to jest ŚWIETNA wystawa. Pełna nie tylko zdjęć oraz szczegółowych opisów różnic między poszczególnymi rodzajami yunnańskiej architektury, ale również modeli różnych typów zabudowy a nawet cała sekcja pokazująca, jak różne rodzaje gliny i dostępnych materiałów wpływają na rozwój budownictwa w regionie. Nie tylko ja byłam zresztą zachwycona - Tajfuniątko biegało jak szalone od jednego obiektu do drugiego, wszystkiemu robiąc zdjęcia.
Nie obyło się oczywiście bez naszych yunnańskich kotów-dachowców.
Nasze słynne yunnańskie cegły, które mogą być spojone trawą albo... włosami.
Warto do galerii podejść po południu bo wieczorami odbywają się na świeżym powietrzu koncerty muzyki na żywo:

To było zdecydowanie miejsce warte odwiedzenia! 

PS. Wejście do galerii jest zazwyczaj płatne. Bilety nie są kosmicznie drogie, ale nie należy się nastawiać na darmowe wejście.

2022-08-17

1903 Park

Nowa linia metra biegnie tuż obok nas. No, może tuż obok to lekka przesada, ale na tyle niedaleko, że możemy do niej podejść na piechotę. Hurra! Dlatego właśnie wybraliśmy się do Parku 1903. Metro wprawdzie nie dojeżdża pod same bramy "parku", ale w sumie zanosiło się na miły spacerek. Znajomi kusili wspaniałymi zdjęciami tak samego obiektu, jak i pysznego żarcia, które można tam zjeść, a gdy przyznaliśmy się, że jeszcze nigdy tam nie byliśmy, powiedzieli, że KONIECZNIE musimy to nadrobić. 

No dobra. Zacznijmy od tego, że ten park tylko nazywa się Park 1903, a tak naprawdę nie jest żadnym parkiem tylko... hmmm... deptakiem handlowym. Jakościowo (i cenowo) stoi wprawdzie wyżej niż Krupówki, ale chodzi w nim o wydawanie pieniędzy, a nie cieszenie się naturą. I choć jest rozciągnięty na wyjątkowo dużej powierzchni, a w dodatku położony tuż przy ogromnym zalewie, jednak parkiem nie jest na pewno. Przed wizytą się naczytałam, że miejsce to łączy piękną architekturę z naturą, że można tam się bawić, doświadczać nowych rzeczy, słuchać muzyki i tak dalej. Lepiej byłoby, gdybym nie zrobiła tego riserczu. Bo wiecie - oczekiwania nie zostały spełnione. 

Zacznijmy od tego, że architektonicznie jest to w zasadzie podróbka "Europy". Jest tam wszystko: białe budynki, markizy, alejki żywcem z jakiegoś europejskiego miasteczka. Dlatego też jest to miejsce idealne do cykania zdjęć ślubnych - widziałam przynajmniej trzy pary oddające się temu zajęciu. O ile jednak jestem w stanie zrozumieć chińską młodzież, która w Europie nigdy nie była, że tak im się tam podoba i w ogóle, o tyle mnie to raczej mało bawi. 

Po drugie - choć "park" jest na końcu świata, muszą tu być wysokie czynsze. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że wszystko jest tam dwa do trzech razy droższe niż w centrum? 

Po trzecie - faktycznie jest to miejsce dość wyjątkowe - jest tu klub jeździecki, klub żeglarski i cała masa innych, płatnych, atrakcji. Jednak niemal nic nie jest warte spędzenia tu całego dnia - no chyba, że mamy nieograniczone fundusze. Godzina jazdy konnej kosztuje tu bowiem ładnych paręset złotych (nie licząc opłat za wynajem oprzyrządowania i dodatkowej opłaty za towarzystwo trenera), a każda inna atrakcja jest równie kosztowna. 

Pochodziliśmy więc sobie, pocykaliśmy zdjęcia:

Kryształowy Łuk Tryumfalny

I pojechaliśmy do domu. Po kilkudziesięciu yuanach od łebka za głupią miskę misienów w porze lunchu nie mieliśmy odwagi zostać tam na kolację... 

Jedyne miejsce które zatrzymało nas na dłużej to widoczny u góry Kryształowy Łuk Tryumfalny. Nie tylko sam w sobie jest interesujący, ale również mieści się w nim ciekawa galeria sztuki współczesnej. O tym już jednak następnym razem. 

Reasumując - warto wybrać się do galerii albo na jakąś wypasioną, odświętną kolację. Jednak "do parku" nie warto jechać...

2022-08-15

Szmaragdowe Jezioro - lotosy

Ponieważ w te wakacje uprawiamy wyjątkowo dużo sportu - przynajmniej parę godzin dziennie, jakoś trudno nam się wybrać na taki zwykły spacer. Dopiero ostatnio nagle mnie olśniło, że przecież lato, lotosy, Jezioro! Tajfuniątko wybrało więc suknię i rekwizyt - i naprzód, marsz!

Taki miły, mały spacerek! Ach, jakież to było świetne! Aż mi wstyd, że choć mieszkam dosłownie pięć minut drogi od Jeziora, to tego lata tak rzadko tam bywam. Kiedy jeździłyśmy na wakacje do Polski, tęskniłam za lotosami. Teraz idąc na spacer na lotosy - tęsknię za babcinym ogródkiem. Ech, ta mizerna kondycja człowiecza: wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma!... 

Nie, całe szczęście umiem się puknąć w głowę i przypomnieć sama sobie, że jestem szczęściarą mającą dom i rodzinę, że mieszkam w pięknym miejscu i że przecież moim ulubionym dniem zawsze będzie DZISIAJ. I że mimo całej tęsknoty świata - są jeszcze lotosy. I nimi też się umiem cieszyć - nawet jeśli ta radość jest zaprawiona szczyptą smutku.