2015-12-10

Uniwersytet Yunnański

Dokładnie jedną zebrę i pięć minut od domu mam kampus uniwersytecki. Kocham go od pierwszego wejrzenia - czyli już od ponad siedmiu lat. Jestem jego fanką w każdej porze roku, ale oczywiście najbardziej lubię wczesną wiosnę, gdy kwitną mikrojabłonie oraz - właśnie późną jesień, taką jak teraz.
Dziwicie mi się?

2015-12-09

kaleki bakłażan

Podczas lekcji z moimi tajtajami zawsze staram się, by mogły one zaprezentować swoje mocne strony. Wiedząc, że Sophie dużo czyta, ćwiczę konstrukcje gramatyczne pytając, czy kupowała ostatnio jakieś książki, w jakim były one języku etc. Sophie może o książkach opowiadać z kwadrans, więc cel - ćwiczenie języka - zostaje osiągnięty. Z kolei Kate, która książki trzyma na szafce na buty - akurat zajmują tyle miejsca - zapytana o książki coś by tam niechętnie dukała, więc pytam o to, jakie kupiła wczoraj warzywa na targu. Wymienia pomidory, ziemniaki, cebule, fasolkę i nagle się zacina. Myśli intensywnie, myśli, myśli... W końcu pyta po chińsku, jak się mówi na 瘸子 quezi [ćłedzy]. To kolokwialna nazwa niepełnosprawnego - czyli innymi słowy kaleka. Zastanawiam się, co mają warzywa do kalek, przypomina mi się pozbawiony palców prawej dłoni, ale niezmiennie wesoły pan sprzedający na moim ulubionym targu bakłażany i ogórki, moje myśli idą zupełnie innym torem, a Kate nadal czeka na wyjaśnienie. Zniecierpliwiona dodaje: no wiesz, te takie fioletowe. Zdębiałam. Fioletowa kaleka? O co jej chodzi? Ale to właśnie pan od bakłażanów mi pomógł - no pewnie, że fioletowe warzywo to bakłażan. Ale bakłażan przecież nazywa się qiezi [ciedzy] 茄子! Sophie zaczyna się śmiać i poprawia Kate: nie quezi, a qiezi! Kate zaczyna się tłumaczyć, że wypsnął jej się dialekt. Ale Sophie ją gasi: żaden dialekt, po kunmińsku też się mówi qiezi, tylko z innymi tonami! Kate poczerwieniała z zawstydzenia i mówi - nie kunmiński dialekt, a nasz, wiejski! Ja nie jestem z Kunmingu, a u nas w domu zawsze się mówiło quezi...
Nie chcąc, żeby się źle poczuła, że się lekko chichramy z jej wymowy, westchnęłam ciężko i powiedziałam, że przede mną jeszcze wiele lat nauki - znam już mandaryński, całkiem nieźle kojarzę kunmiński dialekt, a tu jeszcze tyle niespodzianek! Sophie spojrzała na mnie kątem oka i nie kontynuowała tematu, nie chcąc jeszcze bardziej zawstydzać koleżanki. 
Po lekcji opowiedziałam tę anegdotkę ZB. A on natychmiast podrzucił mi pomysł: może byś tę Kate uczyła nie tylko angielskiego, ale i mandaryńskiego? Widać, że i z tym ma problemy! 
Złośnik jeden. Sam się przy mnie podciągnął w mandaryńskim, bo ja w ogóle nie mówię po kunmińsku (rozumieć rozumiem, ale wymowa mnie przerasta) i teraz szpanuje...

2015-12-08

przygotowania do zimy

W Kunmingu trwają przygotowania do zimy. Objawia się to wystawianymi przed setkami sklepów akcesoriami zimowymi: termosami, kocami, ciepłymi futrzastymi piżamami, elektrycznymi prześcieradłami, olejakami i innymi grzejnikami na prąd itd. Dba się również o naszych braci mniejszych - przy każdym zbiorniku wodnym pojawiają się budki z pokarmem dla syberyjskich mew, które przyleciały na wywczasy.
Dba się również o przyrodę. Palmy sobie w kunmińskim klimacie poradzą, ale już co wrażliwsze krzewy czy kwiaty mogłyby mieć problem. Dlatego przykrywa się je pracowicie czarną siatką. Drzewa zaś zostają otulone słomą:
Mewy już przyleciały - całe Szmaragdowozielone Jezioro pełne jest ich wrzasku i szumu skrzydeł. Dla mnie jednak zima się jeszcze nie zaczęła, bo magnolia jest "ubrana":
Przed Wami magnolia naga. Powinna być obsypana kwieciem, a liście powinny dawno zniknąć - przecież właśnie dlatego się nazywa naga! Ale kunmińskie magnolie jeszcze nie "wyłysiały", choć kwiecie już się pojawiło.
Czyli zimy jeszcze nie ma. CBDO.