blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-01-13

Północ-Południe

Dawno, dawno temu Chińczycy podzielili sobie w głowach ojczyznę na Chiny Północne i Południowe. Linią demarkacyjną są głównie Góry Qin Ling oraz Rzeka Huai, ale większość ludzi w uproszczeniu dzieli Chiny na te na północ i na południe od Jangcy. Podział ten, choć wynika z geografii, przekłada się na całkiem niegeograficzne aspekty, a ja o nim dziś piszę, bo jest zima. Tak, tak, piernik do wiatraka ma całkiem sporo.
Oczywistą różnicą jest klimat - na północy jest zimniej niż na południu. Stąd również różnice w roślinności, tak naturalnej, jak i uprawianej.
Północ to tam, gdzie zimą zamarzają rzeki, a południe to tam, gdzie temperatura w zimie właściwie nie spada poniżej zera.
Południe to tam, gdzie są zalane wodą pola ryżowe, północ to tam, gdzie rośnie pszenica.
Na Południu mieszkają Południowcy: Yunnańczycy, Guizhouczycy, Guangxijczycy, Kantończycy, Fujiańczycy, Hunanczycy, Jiangxijczycy, Zhejiangczycy itd. Ich języki różnią się od dialektów północnych, mają od ludzi Północy inne zwyczaje i inne kultury.
Na Północy mieszkają cztery główne chińskie grupy etniczne - Hanowie, Mongołowie, Mandżurowie i Huiowie. Są schińszczeni, mówią mniej więcej takim samym dialektem mandaryńskim, który stał się językiem urzędowym Chin i próbują narzucać swoją kulturę Południowcom, twierdząc, że to właśnie jest "kultura chińska".
Niby Południe i Północ wyznaczone jest geograficznie, ale żaden Chińczyk nie powie o Xinjiangu, że jest on częścią Chin Północnych.
W oczach Chińczyków Północnych ci południowi to wieśniacy od produkcji ryżu, a oni sami podbili całe Chiny i nimi "rządzą".
W oczach Chińczyków Południowych ci północni to barbarzyńcy bez kultury, a oni sami są spadkobiercami starożytnej chińskiej kultury, tangowskiej poezji i mingowskiej sztuki.
Ci z Północy jedzą bułeczki na parze, pierożki i makarony, a ci z południa ryż.
Żyją inaczej, myślą inaczej, inne są ich ścieżki, choć państwo próbuje narzucać "ogólnochińskie" wzorce kulturowe.
Z mojego punktu widzenia jednak najgorszą rzeczą, jaką zrobiono w związku z tym podziałem Północ-Południe jest całkowicie odgórna decyzja, że "na Północy w domach ma być ogrzewanie, a na Południu niech się ugryzą w d...". Skutek jest taki (dzięki, Piekielna Fantazjo):
Zimą na Północy na zewnątrz jest zimno jak w psiarni, ale w domach jest cieplutko.
Na Południu w zasadzie nie jest aż tak zimno, ale niestety po wejściu do domu nie zdejmujemy kurtek ani kalesonów, bo w domu jest tak samo jak na dworze. Albo i zimniej - bo w domu nie świeci słońce...
Serdecznie Was pozdrawiam z elektrycznego kocyka, znad termosu. Jeśli są jakieś literówki, to wybaczcie - palce mi kostnieją mimo rękawiczek.

6 komentarzy:

  1. Wiem, znam. W Hongkongu oni nawet klimę włączą, jeśli jest 15 stopni. Może sobie podarują przy 11.

    W barbarzyńskim kraju europejskiej północy ogrzewania też za bardzo nie mam w domu, za to zimniej na dworze, bo nawet do 0 może spaść, szczególnie w nocy.

    Moją radą był grzejnik olejowy (jak już naprawdę zimno), koc plus dwa grzejące koty na kocu :)
    I gotowanie. Najlepiej w piekarniku :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas nocami też spada do zera; najniżej było -2. Naszym jedynym ustępstwem na rzecz ogrzewania jest zainstalowana w łazience lampa grzejąca :)

      Usuń
  2. Przerazasz mnie. Jestem osobnikiem bardzo cieplolubnym, w zimie utrzymuje w mieszkaniu temp. 26 st. a 20 st. to dla mnie temp. na dlugi rekaw. Plakalabym z rozpaczy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas 26 w mieszkaniu nie ma nawet latem :D Też myślałam, że się nie przyzwyczaję, ale - okazało się, że się da :) Nie mówię, że to specjalnie przyjemne, ale z drugiej strony - ta zima u nas trwa dość krótko, a później zostaje wynagrodzona wielomiesięczną piękną pogodą :)

      Usuń
  3. Zupelnie jakbym czytala o Wloszech! Durny podzial na polnoc i poludnie: ci z Polnocy uwazaja sie za lepszych, ci z Poludnia za to chwala sie kultura i najwazniejsze - brak ogrzewania na Poludniu (a wlasciwie to brak mentalnosci ogrzewania).
    Pozdrawiam z mojego sycylijskiego domku, siedzac w dwoch swetrach i kubraczku. Oby do lata ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to mnie zaskoczyłaś! Nie wiedziałam, że we Włoszech też takie cyrki...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.