blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2013-12-04

hu hu ha, zima zła! 冬天來了

Stało się. Nadeszła kunmińska zima. Nienawidzę tej pory roku, zwłaszcza tutaj. Powody? Jest jeden powód. Jest zimno (w nocy w okolicach zera, za dnia 3-10 stopni), a w domach nie ma ogrzewania. Żadnego. Kiedy wychodzi słońce, cieplej jest na zewnątrz niż w domu. Całe szczęście mamy normalny bojler, a nie samo ogrzewanie słoneczne... Ratuję się też elektrycznym prześcieradłem - ale powiem szczerze, że właśnie ze względu na to prześcieradło wyjątkowo ciężko podejmuje się decyzje o wstaniu z łóżka...
Ponieważ jest zimno, nici z ciast drożdżowych i chleba - po prostu nie wyrasta ciasto.
Ponieważ jest zimno, są kłopoty z wysuszeniem prania.
Kiedy już wstaję, a nie muszę wychodzić z domu, całymi dniami wyglądam tak:
Jest to zdecydowanie najsensowniejsze zimowe ubranie i je kocham nad życie.
A poza tym? Same pozytywy! Nie ma śniegu, nie ma błota. Jak świeci słońce i nie wieje wiatr, można wyjść na ulicę w samym podkoszulku. Zaczęły mi kwitnąć azalie parapetowe,
nie sądziłam, że ze mną wytrzymają - potrafię zarżnąć nawet kaktusa. Tymczasem grudniczek to chyba pokochał nasze mieszkanie - będzie miał ze dwadzieścia kwiatów, albo i lepiej! Kwiaty wprawdzie są różowe, ale i tak go kocham :)
Poza tym zaczął się sezon na truskawki i ananasy.
Tak więc zima, choć jej nienawidzę, ma swoje dobre strony, zwłaszcza w Kunmingu...

6 komentarzy:

  1. Znam ten ból. Tutaj temperatury takie same, a sąsiedzi wyłączają ogrzewanie często (oszczędzają kasę), a moje jest zależne od nich, bo to ten sam dom. Na szczęście dla mnie, jednak czasem włączają.

    OdpowiedzUsuń
  2. źli sąsiedzi... :( gdybym mogła mieć ciepło, a i tak nie miała, byłabym chyba jeszcze bardziej nieszczęśliwa niż teraz, po prostu nie mogąc...

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy5/12/13 04:52

    Tajfun, skoro jest tak zimno, dlaczego wszyscy się męczą i nikt do tej pory nie pomyślał o ogrzewaniu? Takie z głupia-franc pytanie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze: nie męczą się, tak generalnie. Widzę dzieci w lekkich sweterkach na ulicy, odrabiające zadanie domowe. Ja jestem w rękawiczkach i mam zgrabiałe dłonie, a one są w ledwo jesiennym stroju i piszą krzaki. Pewnie kwestia przyzwyczajenia. Po drugie: domy są nieszczelne. Trzeba by je najpierw ocieplić i porządnie zaizolować, inaczej wszystko, co nagrzejesz, natychmiast ucieknie. A ponieważ nie wiadomo, kiedy Cię wyparcelują z powodu następnego wielkiego projektu państwowego, nie bardzo się opłaca inwestować.

    OdpowiedzUsuń
  5. a jak tam Twoje niezamykalne okno w kuchni??? wymyśliliście jakiś patent?

    OdpowiedzUsuń
  6. tak, przed gotowaniem zakładamy kurtki...

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.