Całość przedstawia się tak:
竹里清风竹外尘,
风吹不断少尘生。
此间干净无多地,
只许高僧领鹤行。
W bambusach czysty wiatr, poza nimi kurz i pył,
Wiatr nieustannie wieje, a kurzu wciąż przybywa.
To miejsce jest czyste, przestrzeni niewiele,
Tylko dostojny mnich może tu przechadzać się z żurawiem.
竹 zhú czyli bambus w buddyzmie symbolizuje pustkę (siunjata) i elastyczność. Dlaczego pustkę? Bo jest pusty w środku - a dokładne tłumaczenie siunjaty na chiński to właśnie 空 kōng - ten sam rodzaj pustki, co wewnątrz bambusa. Jednocześnie jest giętki, niełamliwy - jak wyzwolony, oświecony umysł, nie trzymający się kurczowo żadnych koncepcji. W bambusach - choć niektórzy tłumaczą np. "w bambusowym gaju" - czyli jak we wnętrzu oświeconego umysłu, w czystej, naturalnej, niezakłóconej przestrzeni.
清風 [清风] qīngfēng to dosłownie rześka bryza, orzeźwiający wiatr, jednak od wieków jest to sformułowanie używane przenośnie znacząc czystość i uczciwość. Czyżby były to zachowania czy też cnoty tak rzadkie, że aż przynosiły orzeźwienie i przewiewały zwykłe, paskudne ludzkie zachowania?
Z kolei 塵 [尘] chén to kurz, brud, ziemia. W buddyjskiej terminologii nazywa się tak skazy umysłu i przywiązania. Wywodzi się to z ajatan czyli zmysłów i guṇa czyli przedmiotów zmysłów czy też wyniku działań zmysłów - to, co widzimy, czujemy, słyszymy itd.
Wszędzie poza bambusem czai się kurz, którego wciąż przybywa. Nie da się go posprzątać, ani od niego uciec. Prawdziwa czystość to nie unikanie brudu, a brak reakcji (idea bardzo pomocna w zachowaniu spokoju, gdy wchodzi się do pokoju dziesięciolatki...).
Miejsce, które jest czyste to "puste serce" 心空 xīnkōng, czyli citta-śūnyatā - pustka umysłu, pustka świadomości. Do tego właśnie dążymy w medytacji, koanach, w szukaniu oświecenia tu i teraz. Nie potrzebujemy całego wszechświata i dziesiątek lat, tylko błysku zrozumienia w naszym pustym umyśle. Jeśli uda nam się urzeczywistnić tę pustkę, będziemy jako dostojny mnich w towarzystwie równie dostojnego żurawia. W tradycji zen nabiera on innej symboliki niż długowieczność i zasada niedziałania znane nam z taoizmu; gdyby leciał, oznaczałby umysł, który wzniósł się poza samsarę i osiągnął pełne wyzwolenie; jednocześnie pokazuje nieskalaną naturę umysłu, wolną od splamień i przywiązań. Jednak jeśli stałby na jednej nodze w wodzie, byłby metaforą mnicha w stanie głębokiej medytacji zen na siedząco (zazen).
Kurz będzie zawsze. Samsara nie pozwala na pełne oczyszczenie, nie daje nam świata bez skazy. Pora więc znaleźć wejście do wnętrza bambusa, gdzie kurz nie będzie już nas kalać. Gdy nam się to uda, będziemy przechadzać się z żurawiami - żyć w świecie, nie dając się mu skazić.
To wiersz kolejnego z Ośmiu Ekscentryków z Yangzhou*, Jin Nonga... bądź jego ucznia, Luo Pina - często przepisywał on i interpretował wiersze mistrza, ale sam tworzył w podobnym stylu.
*Poprzednim był oczywiście Zheng Xie, o którym wspomniałam tutaj.

Piękne!
OdpowiedzUsuńWarstwa dosłowna jest tak poetycka, właściwie nic tu już nie trzeba,
a Ty objaśniasz znaczenie duchowe, które tak kunsztownie się w wierszu ukrywa.
No i obrazek na ścianie też mi pasuje, z tym lekkiem zaniedbaniem...
Dzięki.
Zawsze mi wstyd, że tak nieudolnie tłumaczę wiersze, pisane pięknym siedmiozgłoskowcem, wielowarstwowe i kojące. Ale jeśli choć jedna osoba zachwyci się nimi za moim niedoskonałym tłumaczeniem, to znaczy, że nadal powinnam ten wstyd przełamywać. Może nadejdzie i dla mnie dzień, w którym będę potrafiła zawsze oddać wszystko tak, jak trzeba. Cała przyjemność po mojej stronie. Dziękuję za miłe słowo. Dzięki takim komentarzom mi się jeszcze chce.
Usuń