2025-11-30

choinka

Na dobry początek Adwentu - choinka cyknięta rok temu w Lincangu (nie w trakcie świąt, ale przed Matką Bożą Gromniczną, więc niech będzie...):
Dziś mamy zajęty cały dzień, więc nici z pierniczków, ale w następny weekend na pewno zrobimy z Tajfuniątkiem stosy pierniczków z moją autorską wersją przyprawy piernikowej z kunmińską charakterystyką.

2025-11-29

Zamiatanie Wioski 扫寨

Zamiatanie Wioski to tradycja religijna ludu Dong. Polegała na ceremonialnym wygnaniu zarazy i chorób oraz błaganiu bóstw o zdrowie dla wszystkich mieszkańców wioski. Ceremonia taka odbywała się rzadko - raz na trzy do siedmiu lat, a odprawia ją wioskowy szaman, melorecytujący zapożyczony od Zhuangów epos Baeuqloxdoh, opisujący powstanie świata i najważniejsze bóstwa, oraz tłumaczący, dlaczego ludzie powinni być im wdzięczni (tutaj możecie posłuchać maleńkiego fragmenciku melorecytacji). Jeśli chodzi o datę, to Zamiatanie Wioski najczęściej odbywa się w chiński Nowy Rok lub dziesiątego dnia dziesiątego miesiąca księżycowego (Podwójna Dziesiątka), co wypada właśnie dzisiaj. Wielkie obchody potrafią trwać i tydzień, a małe zazwyczaj kończą się po trzech lub pięciu dniach. W zależności od tego, czy ostatnie lata były chude czy tłuste, obchody będą się różnić w wymowie. Jeśli było dobrze, to składamy na boskie ręce podziękowania i prosimy, by bóstwa były w przyszłości jeszcze łaskawsze. Jeśli natomiast wioskę spotkało jakieś nieszczęście - pomór bydła, pożar, powódź, susza - wówczas właśnie sprzątanie i "wymiatanie" nieszczęść i pecha stanowi clou naszej ceremonii. Istotną częścią jest wówczas zarżnięcie kurczaka (bądź ogólnowioskowe zarżnięcie jakiegoś bydlątka) i rytualne wygaszenie ogniska wodą, których celem jest przebłaganie bóstw - ta część odbywa się osobno w każdej chacie, więc kolejnym elementem ceremonii jest rozpalenie nowego ognia i obdarowanie nim wszystkich domostw - ma to być symbol oczyszczenia i nowego początku. 
Podobne ceremonie popularne są w grupach etnicznych Mulam, Miao oraz naszej yunnańskiej Buyi, choć oczywiście obchody owe różnią się w szczegółach - np. nie we wszystkich wioskach gaszenie i rozpalanie ognia jest częścią ceremonii. Próbowałam wyguglać jakieś Zamiatanie Wioski dla Was - myślałam, że w internecie można znaleźć wszystko. Szkopuł w tym, że w tych wioskach, w których takie ceremonie nadal się odbywają, miejscowi często nie zgadzają się na uczestnictwo obcych ani tym bardziej na filmowanie czy robienie zdjęć. I tu dochodzimy do sedna: egzotyczne (dla nas) tradycje są na pewno przeciekawe. Jeśli jednak obiekt "badań" czy "obserwacji" nie zgadza się na uczestnictwo osób trzecich, czegóż możemy się o nich tak naprawdę dowiedzieć? Z drugiej strony doskonale rozumiem niechęć do odprawiania ceremonii przy ludziach traktujących ją nie jak modlitwę, a jak atrakcję turystyczną. Ech.

2025-11-26

Gong Yi 龚彝

Zaczytując się w historiach o Fengqingu, natknęłam się na bardzo ciekawą postać, mocno związaną z jednym z najciekawszysch okresów historycznych Yunnanu, czyli momentem przejęcia władzy przez Qingów. Historie o zdradach, watażkach, przechodzeniu na stronę wroga, zazdrości i innych takich są nierozerwalnie związane z ostatnim cesarzem mingowskim Yongli i watażką Wu Sanguiem oraz jego ukochaną Chen Yuanyuan. Dziś o ostatnim wiernym, który zapłacił najwyższą cenę za lojalność.
Nie wiadomo, kiedy dokładnie urodził się Gong Yi 龚彝. Jego przodkowie pochodzili z Shandongu, ale wyemigrowali do Yunnanu za czasów cesarza Hongwu (czyli w drugiej połowie XIV wieku, na samym początku panowania dynastii Ming) i zamieszkali w wiosce przy Moście Gushan 鼓山桥头 na północ od Shunningu. Tam właśnie Gong Yi przyszedł na świat i po dziś dzień mieszkańcy tej wioski są zeń dumni. Będąc młodzieńcem uczył się w znanym już nam Lushi (aż trudno uwierzyć, że ta zapomniana mieścinka była kiedyś ośrodkiem gromadzącym intelektualistów, a w Shunningu była pod tym względem pustynia...). W 1624 roku zdał egzaminy prowincjonalne, w związku z czym uzyskał stopień naukowy juren, a już rok później zdał egzamin państwowy w stolicy, w związku z czym został jinshi. Niemal od razu dostał posadę zastępcy ministra wojny, a później ministra wojny w Nankinie. Kiedy sprawy się pokomplikowały i Mingowie uciekli na południe, tworząc tzw. południową dynastię Ming, podążył za cesarzem Yongli do Yunnanu; jego głównym zajęciem było dbanie o aprowizację wojsk cesarskich, dlatego sporo podróżował, ogarniając prowiant. Kiedy wojska qingowskie wkroczyły do Yunnanu, Yongli zwiał do zachodniego Yunnanu, jednak zanim Gong Yi dotarł do Tengchongu, Yongli był już w Birmie, a Gong Yi wrócił do Shunningu. Później dołączył do armii Sun Kewanga (który chciał dla siebie wykroić osobne królestwo). Sun wysłał Gong Yi do cesarza z darami (bursztyny, konie i złoto) oraz petycją o przyznanie mu tytułu i ziem, jednak cesarz odmówił. To nie zmieniło jednak poczucia Gong Yi, że to Yongli jest jego władcą; cały czas działał na szkodę Qingów, ku chwale Mingów. Gdy Yongli został wydany Wu Sanguiowi i doprowadzony do Kunmingu, Gong Yi z narażeniem życia też tu przybył. Wielokrotnie prosił o audiencję u cesarza i Wu Sangui w końcu się zgodził. Gong Yi przygotował jadło i napoje - w zasadzie wydał przyjęcie na cześć cesarza. Zgodnie z legendą, gdy Gong Yi ujrzał swego władcę upodlonego i przegranego, padł z płaczem na ziemię i tak długo bił głową o ziemię, aż zmarł. Do dziś pozostaje symbolem wierności. Cesarz podobno przeżył go tylko o trzy dni - ale o tym, jak wyglądała egzekucja ostatniego mingowskiego cesarza, opowiedziałam już poprzednim razem.
Skąd jednak wygrzebałam tę historię? Otóż ciekawostką na skalę światową jest to, że znany nam już Mandżur Qilin, dowiedziawszy się o tych wypadkach, postawił ku pamięci Gong Yi pawilon ze stelą w miejscu jego urodzenia! 
Zastanówmy się chwilę nad absurdalnością faktu, że Mandżur postawił tablicę pamiątkową dla urzędnika lojalnego w stosunku do Mingów, którzy z Mandżurami walczyli. I wróćmy jednocześnie do pięknego cytatu z Nocy i dni
Czy to bogaty jest rodak dla biednego? Rodak to jest dobry człowiek dla dobrego człowieka, a zły - dla złego. A głupi jest rodak dla głupiego, a mądry - dla mądrego. 
Tak samo rodakami są uczciwi, lojalni i rzetelni - nawet jeśli różni ich przynależność etniczna czy pochodzenie; nawet jeśli gdyby mieli się spotkać na polu walki, musieliby ze sobą walczyć, to patrzą na siebie wzajemnie z szacunkiem, a nie z pogardą.