Wśród wielu zasad savoir-vivre'u w buddyjskich świątyniach jedna zwłaszcza może zaskakiwać i budzić zaciekawienie: zasada niedeptania po progach. Wchodząc do jakiejkolwiek buddyjskiej sali powinniśmy przekroczyć próg nie następując na niego. Jest to zasada tak oczywista, że nie wspomina się o niej nawet na tablicach informacyjnych, bo przecież nikomu nie przyszłoby do głowy, żeby deptać po progu. Jest to uważane za brak szacunku, złamanie etykiety, a oprócz tego niszczenie antycznej architektury (progi dawniej bywały zazwyczaj drewniane). Ta sama zasada występuje również w tajskich świątyniach, jednak w Chinach - i to mnie chyba najbardziej zafascynowało - tradycyjnie dotyczyła nie tylko progów świątynnych. Obok opieki nad zabytkami i szacunku względem Buddy mamy tu bowiem do czynienia również z tradycyjną chińską etykietą i symboliką.
Zgodnie z etykietą konfucjańską (prosto z Analektów) nie wolno stać w wejściu ani następować na próg domostwa (立不中门,行不履阈). Następowanie na próg było uważane za aroganckie, jako, że stawiało deptacza wyżej od reszty. Myślę, że właśnie to myślenie może stać za wprowadzeniem podobnej zasady również w świątyniach, gdzie przecież pokorny wierny winien być skromny.
Jeśli zaś chodzi o stronę językową, to zacznijmy od tego, że próg zowie się po chińsku 槛 kǎn, co wymawia się identycznie jak 坎 kǎn oznaczające trudność, przeszkodę. Stąd przekroczenie progu jest widziane o wiele lepiej niż wdepnięcie weń; przekraczając bez trudu próg symbolicznie przekraczamy przeszkody zamiast w nie wpadać jak śliwka w kompot. Później zresztą Chińczykom tak mocno wszedł ten symbol do głowy, że aż do pierwotnego słowa 门槛 stworzyli oboczne 门坎, które później nawet weszło do słowników jako możliwy zapis. Co jest o tyle ciekawe, że jeśli weźmiemy samo 槛, znaczy to oczywiście nadal próg, ale jeśli rozdzielimy ten drugi zapis, samo 坎 nie będzie miało w słownikach nic wspólnego z progiem.
Wracając do progu - nie mniej ważna jest symbolika związana z przekraczaniem progu, występująca również w Polsce. Próg oddziela moje od cudzego, bezpieczne od niebezpiecznego, bycie u siebie od bycia u obcych, zwykłe od formalnego, publiczne od prywatnego, a w świątyniach również świeckie od świętego. Przekraczanie progu dorosłości, przekraczanie progu nadziei... Polszczyzna pod tym względem niczym nie ustępuje chińszczyźnie.
Czytając sobie o tych progach i etykiecie skłoniło mnie do jednej dodatkowej refleksji: tabliczka o niestaniu w wejściu bardzo przydałaby się rzeszom Chińczyków, którzy zasłaniają całe wyjście z windy czy metra. Ponad dwa tysiące lat temu skodyfikowano zasady współżycia społecznego; one się nie zmieniły i nadal mogłyby znaleźć zastosowanie, gdyby tylko chińskie dzieci były uczone z dawnych konfucjańskich czytanek albo chociaż przez ludzi, którzy tego nieszczęsnego Konfucjusza czytali...
Na deser kilka smaczków progowych:
- 踏破門檻 [踏破门槛] tāpòménkǎn - tłoczyć się pod czyimiś drzwiami. Dosł. zadeptany próg.
- 門檻精 [门槛精] ménkǎnjīng - osoba mająca smykałkę do biznesu, przebiegła jak lis. Dosł. demon progu (osobiście bardzo mi się kojarzy z komiwojażerami).
- 懂门槛 dǒngménkǎn - mieć swoje sposoby, triki, znać wszystkie chwyty. Dosł. rozumieć próg
![]() |
| Dom Spotkań Jiangxi w Huize: ten próg też należy przekroczyć :) |
