Ostatnio całą rodziną zakochaliśmy się w kolejnej cudownej kiszonce: w kiszonej papai. Jest tak chrupiąca, słodko-ostra i tak świetnie uzupełnia każde danie od miseczki ryżu z czymkolwiek aż po kanapkę, że nawet nie chowamy jej w spiżarni; czeka dumnie na stole, bo używamy jej do wzbogacenia wszystkich trzech posiłków.
Wiem, że w Polsce papaja najczęściej nie jest tym soczystym, słodkim owocem, który w sezonie jest tu dostępny na każdym targu, a raczej jego ubogą kuzynką, dojrzewającą nie na drzewie, a w skrzyni na statku i dysponującą jedną dziesiątą właściwego smaku i aromatu. Mam jednak wrażenie, że nasza kiszonka jest w stanie wydobyć coś atrakcyjnego nawet z papai dostępnej w Polsce. Przede wszystkim dlatego, że ta kiszonka wykonywana jest właśnie z niedojrzałych, twardawych papai.
Składniki:
- papaja
- rozdziabany czosnek (kilka ząbków)
- drobno posiekane chilli (w zależności od upodobań) świeże lub marynowane
- świeże (najlepiej) lub suszone (w ostateczności) płatki chilli
- łyżka wódki (można pominąć)
- sos sojowy dobrej jakości, najlepiej o obniżonej zawartości soli - pół szklanki albo ciut więcej
- rozdrobniony kamienny cukier (albo dowolny inny) - garść
Wykonanie:
- Niedojrzałą papaję obrać ze skóry, wybrać nasiona (z których robimy aromatyczny pieprz), a potem pokroić w niezbyt cienkie paski. Zbyt cienkie po wyschnięciu będą włazić między zęby jak nitki, a nam zależy na tym, żeby było co gryźć.
- Paski wysuszyć na słońcu, w suszarce lub w niskiej temperaturze w piekarniku. W suszarce 50 stopni, 5-6 godzin powinno wystarczyć - ale to oczywiście zależy od tego, jak grube były Wasze paski. Na słońcu - potrzebne nam są ze dwa dni pełnego słońca. Czas suszenia zależy przede wszystkim od tego, jak grubo była pokrojona, ale też od tego jak dużo papai zamierzacie zakonserwować i czy chcecie ją zjeść od razu, czy długo przechowywać. Oczywiście jeśli zamierzacie jej zrobić od razu dużo, to lepiej ją mocniej podsuszyć, żeby na pewno nie groziło jej spleśnienie.
- Kiedy już będzie wysuszona, robimy coś zupełnie wbrew intuicji: przed wymieszaniem z przyprawami dobrze ją najpierw... namoczyć w przegotowanej zimnej wodzie przez jakieś pół godziny. Uwierzcie, naprawdę jest różnica między papają niesuszoną wsadzoną do przypraw, a papają najpierw wysuszoną, a potem namoczoną. Ten krok można pominąć, jeśli nie zamierzacie żadnej części zamarynowanej papai jeść od razu.
- W międzyczasie w dużej misce łączymy resztę składników.
- Następnie wyciskamy z papai nadmiar wody i solidnie mieszamy z przyprawami. Tak naprawdę już wtedy jest gotowa do jedzenia, choć smak będzie zdecydowanie mniej interesujący. Jako zwykła, niesfermentowana sałatka najlepsza jest po jakichś dwunastu godzinach, jednak cudowna paleta smaku będąca wynikiem fermentacji zacznie się pojawiać mniej więcej po dwóch tygodniach.
![]() |
| kiszona papaja w samym centrum jako przyprawa do misienów. |
![]() |
| kiedy bardzo nie chce mi się gotować, zdarza mi się jeść biały ryż z mięsem z zupy i łychą papai |
![]() |
| tak - dodaję ją do wszystkiego |



































