2026-05-31

Muzeum Yang Sheng'ana 杨升庵博物馆

Pierwszym miejscem, do którego poszliśmy podczas wizyty w Anningu, był ten pięknie zrekonstruowany pawilon:
Pamiętacie jeszcze Yang Sheng'ana, mingowskiego literata i intelektualisty zesłanego do Yunnanu? Wprawdzie został zesłany do najodleglejszego yunnańskiego miasta, tak daleko, że dziś to ono się już znajduje w Birmie, jednak udało mu się trochę Yunnan zwiedzić. Nie tylko dla przyjemności zresztą - będąc osobą gruntownie wyształconą zadał sobie trud, by część wiedzy przekazać Yunnańczykom. Prowadził "wykłady" między innymi w Anningu, którego wdzięczne władze w osobie Wang Baiana ufundowały dlań w 1525 roku pawilon nad rzeką Tanglang, opodal mostu Yong'an, niedaleko Wschodniego Jeziora 东湖. Wzruszony Sheng'an nie tylko wybrał dla pawilonu piękną nazwę: Yaocen 遥岑楼 czyli "budynek na odległym wzgórzu", ale również osobiście wykonał tablicę z tą inskrypcją. Właśnie tu spotykał się z żądnymi wiedzy Yunnańczykami; nadał również miejscu jeszcze bardziej poetycką nazwę "Kraina literackich zasług" 文献名邦, którą znów pięknie wykonał na tablicy zawieszonej w pawilonie. Oryginalny budynek niestety spłonął w pożarze w 1983 roku. W 2013 roku władze Anningu rozpoczęły odbudowę, skończoną w 2014 roku; od 2017 roku nowy, dwukrotnie większy od oryginału, sześciokątny pawilon z trzema okapami pełnił rolę księgarni, a od początku 2025 roku w pawilonie otwarto Muzeum Yang Sheng'ana. Podczas odbudowy pawilonu zastosowano tradycyjne techniki rzemieślnicze; budynek odtworzono w stylu dynastii Ming. Użyto 178 elementów z drewna nanmu, i to najwyższej jakości, bo pochodzącego z naszych okolic Phoebe zhennan z rodziny wawrzynowatych. Z tego drewna jest wykonana w całości główna konstrukcja pawilonu, a także niektóre ozdoby. Muzeum to ma trzy stałe sale wystawowe: "Życie Sheng'ana" 升庵生平 - na parterze, gdzie zaprezentowane są jego rękopisy i dokumenty. "Kulturalny szlak rzeki Tanglang" 螳川文脉 - na piętrze. Tam zaprezentowane są odbitki z inskrypcji dotyczących Anningu. "Dziedzictwo pawilonu Kuige" 魁阁遗韵 na ostatnim piętrze. Obecnie znajduje się tam po prostu rzeźba przedstawiająca Kuixinga. Niegłupi pomysł, by połączyć osobę bodaj największego intelektualisty, który nauczał w Anningu z bóstwem literatury. Organizowane są tu spotkania literackie, plenery, koncerty, a oprócz tego działa czytelnia zaopatrzona w ponad siedemset tomów książek, dostępnych dla każdego.
Tak wyglądał oryginalny pawilon.
Niechże nam Kuixing pomaga w nauce :)
Samo zwiedzanie nie zajmie dużo czasu, chyba, że akurat trafimy na jakąś impreze kulturalną, w której warto wziąć udział. Za to możemy potraktować to muzeum jako punkt wyjścia do dłuższego spaceru wzdłuż rzeki Tanglang, aż do samych gorących źródeł oraz inskrypcji naskalnych, wśród których znajdują się i te stworzone przez Yang Sheng'ana.

2026-05-29

glicynia z bobem 蚕豆米煮紫藤花

O kulinarnym zastosowaniu kwiatów glicynii już kiedyś słyszałam (choć nie miałam wcześniej okazji spróbować; w Kunmingu się ich raczej nie jada), wiem, że szczególnie popularne są w Lincangu i Pu'er. Nie zdziwiło mnie zatem, gdy przyjaciółka z Pu'er poczęstowała mnie bardzo popularnym daniem złożonym przede wszystkim z glicynii i bobu. 

Składniki
  • kwiaty glicynii
  • bób 
  • ewentualnie: szynka yunnańska 
  • ewentualnie: imbir i czosnek 
Wykonanie
  1. Poprzedniego wieczora namoczyć bób, żeby łatwo można było zdjąć skórki. 
  2. Przygotować kwiaty: zblanszować we wrzątku ok. 2 minuty, a potem przelać zimną wodą. 
  3. Jeśli chcemy wzbogacić danie szynką i przyprawami, to kawalątek szynki pokroić w drobną kosteczkę, a także rozciamkać imbir i czosnek na papkę. 
  4. Rozgrzać w woku odrobinę tłuszczu i obsmażyć szynkę, imbir i czosnek. Gdy zapachną, dodać szklankę/dwie wody. Po zagotowaniu dorzucić obrany ze skórek bób. Jeśli wolimy zachować naturalny smak składników, pomijamy dodawanie szynki i przypraw i zaczynamy od zagotowania w woku szklanki/dwóch osolonej wody, do której następnie wrzucamy bób. Wody musi być co najmniej tyle, żeby zakrywała bób, więc ilość wody zależy bezpośrednio od ilości bobu. 
  5. Gotować około dziesięć minut, aż bób będzie ugotowany, dodać kwiaty i gotować jeszcze pięć minut. Gotowe! 
Danie jest równie często spotykane w wersji gotowanej (zupa), jak i duszonej czy smażonej. W tym ostatnim przypadku warto najpierw bób obgotować dziesięć minut, potem odsączyć z wody i usmażyć z przyprawami i kwiatami. Zupy najczęściej nie są mocno przyprawione - i dobrze, bo zachowują wtedy naturalny smak kwiatów. Niestety, prześliczne fioletowe glicynie po ugotowaniu tracą swój zjawiskowy kolor.
Zamiast kwiatów glicynii można użyć kwiatów bauhinii; należy tylko pamiętać, żeby zacząć od wyjęcia pręcików.

2026-05-27

Diabeł ubiera się u Prady 2

Wybranie się na ten film do kina traktuję jak grzeszną przyjemność, coś jak zjedzenie pół tabliczki czekolady. Na wszelki wypadek nie czytałam recenzji; jedynkę mam na dość świeżo, ponieważ po raz pierwszy obejrzałam ją zaledwie parę lat temu, a internet aż kipi od urywków, które bez przerwy gdzieś wyskakują. 

Cieszę się z większej różnorodności postaci - Lucy Liu i Simone Ashley są bezpośrednim powodem, dla którego mogę pisać o filmie u mnie na blogu. Nie pora na recenzje; nie jestem specjalistką, nie znam się, a mam dość mieszane uczucia, więc najpierw je sobie uporządkuję, a potem będę się wypowiadać. 

Dziś o czymś innym: o ogólnochińskim wezwaniu do bojkotu filmu... z powodu pojawienia się w nim Azjatki o imieniu Qin Zhou. 16 kwietnia 2026 roku Twentieth Century Studios opublikowało na swoim oficjalnym kanale YouTube fragment promocyjny filmu, w którym ukazana została interakcja między Andy a jej asystentką Qin Zhou. W postać tę wcieliła się amerykańska aktorka chińskiego pochodzenia, Helen J. Shen. No i oczywiście uczucia narodu chińskiego zostały urażone, bo astystentka jest ewidentnie kujonką, a w dodatku jej imię i nazwisko ma stereotypowe chińskie brzmienie podobne do "ching chong" czyli obraźliwego zwrotu służącego do wyśmiewania się z Chińczyków. W odpowiedzi na powyższe kontrowersje scenarzysta powiedział, że imię Qin Zhou zostało zaczerpnięte od przyjaciela z dzieciństwa. Podkreślił, że postać ta jest „wielowymiarowa” i nazwał ją hołdem dla „ambitnych i inteligentnych asystentek z pokolenia Z”, z którymi zetknął się w swoim życiu. Najśmieszniejsze w tym jest, że zgodnie z chińskimi wyszukiwarkami w samych Chinach kontynentalnych żyje zapewne około kilku tysięcy Chińczyków płci obojga, którzy noszą takie bądź podobnie brzmiące nazwisko i imię. Ech. Do wszystkiego można się przyczepić. Dla mnie na przykład ta asystentka była godną następczynią Andy Sachs - też wydaje się nie pasować do miejsca, w którym pracuje, a jednak doskonale wywiązuje się z powierzonych jej zadań. No ale jeśli ktoś z powodu dorobionej teorii o rzekomym rasizmie nie pójdzie do kina... To cóż - jego strata. Większość jednak nie zbojkotowała. Całe szczęście nie wszyscy są tak przewrażliwieni, żeby wszędzie widzieć obelgi i rasizm...