2026-01-25

撇菜根 korzenie czosnku

Do wielu dań Lincangu i Pu'er dodaje się pewną bardzo charakterystyczną przyprawę czy też warzywo:
Widzicie te białe śmiesznie powykręcane cosie? To właśnie korzonki szerokolistnego czosnku 宽叶韭 (Allium hookeri). Jest to roślina występująca w Indiach, na Sri Lance, w Birmie, Bhutanie i południowozachodnich Chinach - czyli właśnie u nas. Ich najważniejszą częścią są właśnie grubaśne (jak na czosnek) korzonki i szerokie, długie liście. Jest chętnie uprawianym warzywem w Południowej i Południowo-Wschodniej Azji. Jada się głównie korzonki (liście też można, ale po co? korzonki są lepsze), nie tylko jako przyprawę, dodawaną do dań smażonych czy zup, ale również w sałatkach oraz ukiszone. Zaostrzają apetyt i doskonale nadają się na przekąskę pomiędzy daniami głównymi. 
Kiszone najczęściej przyrządza się z dodatkiem płatków chilli, solą, cukrem i odrobiną octu oraz sosu sojowego. Kiszenie sprawia, że ich naturalna goryczka zostaje "naprawiona", a smak jest bogatszy. Po ukiszeniu jada się je jako dodatek do bułeczek na parze mantou, do kleiku ryżowego albo po prostu jako przystawkę. Tutaj możecie zerknąć, jak wygląda przygotowanie takiej kiszonki. 
Jest to zdecydowanie warzywo, na które warto zwrócić uwagę podczas wizyty w regionie.

2026-01-23

laka

Kolejne warsztaty w naszym cudownym Muzeum Yunnańskim dotyczyły laki. Zaczęliśmy od wykładu, podczas którego dzieciaki (a także większość dorosłych) zdobyły podstawowe informacje o tej technice i mogliśmy podziwiać eksponaty z różnych miejsc i czasów w ten sposób zdobione. A potem mogliśmy kupić lakowane przedmioty, wykonane przez pracowników muzeum. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do nałożenia i wysuszenia kolejnych warstw, a było ich kilkadziesiąt - przygotowania do tych warsztatów zaczęły się ponad pół roku temu. Następnie mieliśmy niepowtarzalną szansę pracy z laką: mogłyśmy ją wypolerować odsłaniając kolejne warstwy i tworząc unikalne dzieła sztuki.
Można było również kupić gotowe eksponaty, ale to byłoby pójście na łatwiznę, nieprawdaż?
warstwy laki przełożone skorupkami jajek - cudny efekt artystyczny, prawda?
To wybrałam ja: herbaciany "lotos" czyli naczynie do prezentacji suszu herbacianego z moim ukochanym Garudą
Tajfuniątko wybrało dla siebie szpilkę do włosów...
...dla babci bransoletkę...
... i jeszcze wisior. Teoretycznie dla mnie, ale wszyscy wiemy, jak jest ;)
Wisior zaczyna pokazywać warstwy
Po trzech godzinach ciężkiej pracy można było wrócić do domu nie tylko z pięknymi ozdobami, ale również ze świadomością, dlaczego prawdziwe lakowane przedmioty są tak niezwykle kosztowne. Ale - warto.

2026-01-21

捞渔河 Rzeka Łowienia Ryb

Idiotyczna nazwa, prawda? Jak rzeka, to chyba oczywiste, że do łowienia? Ale po pierwsze być może akurat ten dopływ różnił się od innych ilością, a po drugie nazwy wcale nie muszą być logiczne. 
Laoyu he to obecnie tzw. park bagienny, jeden z tych okalających Jezioro Dian od wschodu, na Zielonej Trasie. Jest spory - tak na dobrą sprawę możnaby go ogarniać choćby i cały dzień, skoro jest i gdzie usiąść, i co zjeść, i co robić. Bo to jeden z tych parków z "atrakcjami", z uliczką pełną przekąsek i nawet McDonaldem (zgadnijcie, co Tajfuniątko chciało jeść...). A co za tym idzie w każdy weekend i w każde święto jest tam jak na jarmarku. To znaczy - w tych najpopularniejszych miejscach, bo dzięki temu, że park jest naprawdę duży, zawsze można znaleźć puste miejsca na piknik i odsapnięcie.
lornetka na ptaki (tak, Migawki, tu też jest ich mnóstwo!)
Mimo wszystkich swoich wad (odległość od cywilizacji, zatłoczenie i śmieciowe żarcie zamiast fajnego, klimatycznego chłopskiego żarcia, najlepiej związanego z rybami, bo przecież lokalizacja zobowiązuje) jest to świetne miejsce na wyhasanie Tajfuniątka (i dowolnego innego dziecięcia). Dlaczego? 
Po pierwsze: kajaki, którymi można pływać między drzewami. Wprawdzie mała przestrzeń, zero swobody i znów - zatłoczenie, ale i tak jest to Wielka Przygoda.
Po drugie: plaża! Wprawdzie kamienista, ale jest! Łagodne zejście do jeziora, muszle, a na brzegu - korzenie drzew filtrujących jezioro i przy okazji będących wielką atrakcją dla osób marzących o ładnym selfiku.
A po trzecie: zawsze, gdy Tajfuniątko stamtąd wraca, jest tak padnięta, że zasypia w taksówce, autobusie czy metrze. A to z kolei świadczy o tym, że naprawdę dobrze i aktywnie spędziłyśmy dzień.