2026-01-03

Zielona Trasa przy Jeziorze Dian 滇池绿道

Po oddaniu wielkiej części terenów przy Jeziorze Dian deweloperom i hotelarzom, władze miasta poszły nagle po rozum do głowy i stwierdziły, że dość dziewiczy wschodni brzeg o zmiennej linii brzegowej i zamieszkały głównie przez wieśniaków po włączeniu do miasta powinien zostać pasem zieleni, parkiem, moczarami, które będą naturalnym filtrem dla tutejszych wód, wspaniałym miejscem zamieszkania dla tutejszej fauny i flory, a jednocześnie - terenem dostępnym dla pragnących wypoczynku mieszkańców Kunmingu. W ten sposób w 2021 roku zaczęła powstawać Zielona Trasa biegnąca wzdłuż wschodniego brzegu Jeziora Dian. Zgodnie z planami ma mieć długość 137 km, z czego już 108 zostało oddanych do użytku. Łączy ona Kunming (dzielnice Guandu, Chenggong i tzw. dzielnicę urlopową 度假区) z położonym na południowym krańcu Jeziora Jinningiem, przechodząc po drodze przez wioski i moczary, raz będąc ścieżką pieszo-rowerową, raz zmieniając się w most czy oferując punkty obserwacyjne. Władza chwalą się, że budując tę trasę udało im się zachować 90% roślinności, która była już tam wcześniej, co czyni rozliczne parki bagienne, które znajdziemy po drodze, bodaj najbardziej naturalnymi miejscami w Kunmingu. Jednocześnie natychmiast zaczęły powstawać tam 打卡点 czyli "must-see", miejsca, w których koniecznie trzeba sobie strzelić selfika i wrzucić go w social media - mogą to być specjalne miejsca o najpiękniejszych zachodach słońca albo maleńkie kawiarenki czy stragany z przekąskami. To one są najbardziej zatłoczone... ale w każdy dzień świąteczny zatłoczona jest większość trasy, a korki przed parkingami ciągną się kilometrami. W wolne dni odwiedza tę trasę ponad dziesięć tysięcy osób dziennie. Oczywiście, w pobliżu pojawia się coraz więcej straganów, knajpek i innych hosteli, tworząc bazę dla tych licznych konsumentów. Ponieważ cała trasa jest dość długa, turyści często wybierają jako cel którąś z wiosek, moczarów bądź... mostów: Most Wodny 水之桥, Most Trawiasty 草之桥, Most Górski 山之桥, Most Leśny 林之桥... Na całej trasie można wypożyczyć rowery, tandemy i "samochody Flinstone'ów" czyli 3-5osobowe pojazdy napędzane stopami. Regularnie jest też dostęp do toalet i tego typu udogodnień. Wzdłuż trasy odbywają się rozmaite koncerty, jarmarki i inne dni-tego-czy-owego. Najlepsze jest jednak to, że w wielu miejscach można zejść z trasy, by odpocząć na brzegu jeziora czy na jakiejś polanie. 
Z okazji Nowego Roku wybrałyśmy się na spacer chenggońską trasą rozpoczynającą się przy Starej Wiosce Leżącego Smoka 卧龙古渔村, starając się podążać na południe (można i na północ, ale to następnym razem) i w miarę możliwości unikać tłumów. Jeszcze nigdy  nie byłyśmy w tej części wybrzeża i pewnie nigdy byśmy tu nie trafiły, gdyby nie pewna chenggońska ciocia (dziękujemy!). 
Punktem startowym naszej wycieczki była Świątynia Smoczego Króla 龙王庙, jedna z wielu mieszczących się wokół Jeziora Dian (pamiętamy oczywiście, że Smoczy Król w jego Kryształowym Pałacu związany jest z żywiołem wody). Niestety, świątynia jest zamknięta na cztery spusty, choć widać, że żyje (ofiarny ryż w miseczce, świeżo spalone trociczki, butelki po wódce). Ten pierwszy zgrzyt: władze bardzo chwalą się, że opiekują się przyrodą i pozostawili wszystko bez zmian, ale chwilowo przyroda jest ważniejsza od zabytków, miejsc kultu czy chociażby domostw w wioskach włączonych w tę trasę.
Szybko jednak opuściłyśmy miejsca związane z ludźmi i zagłębiłyśmy się w Przyrodę.
Zimowe wiśnie, bezpośredni dowód na wiosenność Kunmingu.
Tajfuniątko zabrało na wycieczkę lornetkę. Słusznie, ptactwa co niemiara!
"Gwiezdne Latarnie nad Rybacką Przystanią", jeden z Ośmiu Widoków Chenggongu (po dziś dzień w tej okolicy widać gwiazdy nieporównanie lepiej niż w Kunmingu).
Zakwitło już trochę śliw. Rozłożyłyśmy się pod nimi na piknik, nacieszając się ich ulotnym pięknem.
... a zimowe wiśnie już powoli przekwitają.
Słynne Lawendowe Pole - przykurzone i nudnawe, bo zima to nieodpowiednia pora roku, ale i tak pachniało obłędnie.
Jak na Mazurach...
Dzień zakończyłyśmy obserwacją zachodu słońca. Był magiczny, uwodzicielski, serdeczny, ciepły i cichy. Czy Wy też możecie godzinami wsłuchiwać się w falę przyboju, dalekie wrzaski wodnego ptactwa i szum trzcin?
Większość Chińczyków przyszła cyknąć tę jedną fotkę z karmazynowym słońcem albo puścić drona, żeby to zrobił lepiej od nich. My zostałyśmy, aż wszystko ucichło a temperatura nagle spadła z osiemnastu do dziesięciu stopni. Nie potrafiłyśmy i nie chciałyśmy odejść, dopóki ostatni promień słońca pieścił nasze twarze. Dopiero następnego dnia okazało się, że przesadziłyśmy z tymi pieszczotami - spaliłam się pierwszy raz od dawna; zwykłe kunmińskie słońce już mnie nie opala, ale okazało się, że nad wodą działa ono inaczej.
Mam nadzieję, że ten pierwszy dzień: w miłym gronie, w spokojnym tempie, z ładną pogodą, na luzie, pełen piękna i radości okaże się dobrą wróżbą. Przecież "Nowy Rok jaki, cały rok taki"!

PS. Tutaj możecie zobaczyć fragmenty Zielonej Trasy z perspektywy rowerzysty.

2 komentarze:

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.