Strony

2026-04-13

厚道 być życzliwym i uczciwym

W tej przemiłej herbaciarni w Akwamarynowym Strumieniu, gdzie nauczyłam się tak wiele o Hani, herbacie i życiu, na głównej ścianie pyszniła się kaligrafia, która wręcz ostentacyjnie przypominała gospodyni o jej obowiązkach względem gości.
厚道 hòudao to być uczciwym i życzliwym, nieprzesadnym, niezłośliwym, niewrednym... Po chińskich tłumaczeniach widać, że często łatwiej wyjaśnić, czym NIE jest hòudao niż czym JEST. Dodatkowe wyjaśnienia: bycie takim samym na zewnątrz, jak w środku (表里如一), nie oszukiwać, nie intrygować. Na tych osobach można polegać, a poza tym są wobec ciebie wyrozumiałe i wielkoduszne. Najbliższym konfucjańskim odpowiednikiem byłoby być może sformułowanie 忠恕 zhōngshù, czyli wypełnianie swych obowiązków/lojalność względem innych i empatia ("nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe"). Jest ono jednak dużo bardziej formalne, a przy okazji - moim zdaniem - bardziej intelektualne, a mniej... ciepłe. Wydaje mi się, że hòudao łatwiej sobie wyobrazić po prostu ze względu na etymologię. Znaki te bowiem to dosłownie "gruba droga". Drogę skojarzmy sobie z taoistyczną, czyli z drogą raczej w sensie duchowym, ze sposobem myślenia, z rozwojem osobistym i wyborami. Za to grubość wywodzi się ze sformułowania 寬厚 [宽厚] kuānhòu, które dosłownie jest zbitką "szeroki+gruby". Niby można tak powiedzieć o czyjejś budowie fizycznej, albo na przykład o czyimś głębokim głosie, jednak znacznie częściej służą te słowa do opisu osoby wielkodusznej, szczodrej, tolerancyjnej, wyrozumiałej, uczciwej... "Szerokość" dotyczy według mnie szerokości otwarcia serca na ludzi. "Grubość" za to byłaby solidnym, trwałym fundamentem w relacjach międzyludzkich, a może wręcz GŁĘBOKOŚCIĄ relacji. Znak grubości jest bowiem używany nie tylko do opisu rzeczy materialnych, ale i do zasugerowania głębi smaku, mocy uczuć itp. 
Sama szerokość nie wystarczy: można być niby otwartym na ludzi, ale powierzchownym i zmiennym; dopiero grubość dostarcza nam cech, dzięki którym możemy tej szerokości zaufać. Tu nie chodzi tylko o to, żeby być miłym po wierzchu; najważniejsze jest to, czy faktycznie życzliwość sięga głębi naszej duszy, czy jest warstwą tak grubą, że pod nią nie ma już miejsca na zazdrość, złośliwość, wbijanie szpilek i przewracanie oczami. Nie ma miejsca na bycie miłym i uśmiechniętym, a po powrocie do domu zdejmowanie maski i wzdychanie "jak ona mnie wpienia!". Tu chodzi o szczerą i niczym niezakłóconą życzliwość wobec drugiego człowieka, przyjmowanie go z dobrodziejstwem inwentarza, a nie warunkowo. Hòudao nie ma jednego, ustalonego raz na zawsze znaczenia ani formy – jest raczej przejawem postawy duchowej i wyrazem określonego stosunku do życia. Budzi zaufanie, daje poczucie stabilności, koi i wzrusza. Budzi ciepło w sercu jak gorąca czekolada w zimowy dzień, koi jak morska bryza podczas upału, lektura Muminków i utworki Lin Haia, dotyka nagiego wnętrza duszy jak piosenki Osieckiej. 
Patrząc na tę kaligrafię, zastanawiam się nad tym, czy zawsze powierzchowność jest zła. Jasne, najlepiej przebywać z ludźmi życzliwymi, szczerymi, wielkodusznymi i tak dalej. Jednak ideał ten jest dość ciężki do osiągnięcia przez zwykłych śmiertelników - ja przynajmniej się z nim spotykam nieczęsto. Ba! Ja sama, mimo wszelkich prób, bywam mniej wielkoduszna niżbym chciała, zdarza mi się złośliwa myśl czy dwie; niespieszno mi też do ujawnienia myśli, które nie przynoszą mi chwały, a jednak czasem się zdarzają. Gdy spotykam kogoś, kto jest względem mnie miły, pragnę wierzyć, że on jest taki naprawdę, do szpiku kości, 24/7. Czy jednak ja sama jestem w stanie to osiągnąć? 
Jeszcze nie. Więc może w trakcie tego dążenia do stania się osobami idealnie życzliwymi w stosunku do świata, bądźmy może po prostu życzliwi na tyle, na ile właśnie teraz potrafimy - nawet jeśli nie spełniamy i warunku szerokości, i grubości serca, pamiętajmy, że choćby jedno z nich jest lepsze niż żadne. Ale jeśli już mamy wybierać, lepiej być powierzchownie życzliwym czy dogłębnie, boleśnie szczerym? I znów: trudno powiedzieć. Ach, te nasze relacje, przyjaźnie, miłości... Czasem surowiej oceniamy tych, których kochamy, niż tych, z którymi nic nas nie łączy. Dlaczegóż to? Gdy jesteśmy bliżej, w oczy włażą nam szczegóły, których nie widzi się z dala, to jasne, ale czy musimy pozwalać na to, by doskonała widoczność utrudniała nam wyrozumiałość? Przecież właśnie ci, którzy są blisko, najbardziej potrzebują szerokiej ścieżki do naszego serca, opartej na grubaśnych fundamentach!  
Cieszę się bardzo, że akurat w tej herbaciarni zamiast "zwykłych" kaligrafii herbacianych czy biznesowych powitała nas właśnie ta. Dobrze sobie czasem przypomnieć, że ostatecznie to my kształtujemy nasz charakter i zachowanie względem drugiego człowieka. I że istnieją w życiu sprawy ważniejsze niż to "kto ma rację". Przecież nawet Einstein powiedział, że życzliwość jest najwyższą formą inteligencji.

Na deser kilka innych sformułowań z "grubością": 
  • 厚愛 [厚爱] hòu'ài czyli dosłownie gruba miłość znaczy pokazywać wielką troskę i uczucie; 
  • 深情厚意 shēnqínghòuyì - wielka serdeczność, szczera przyjaźń. Dosł. głęboki i gruby afekt 
  • 深情厚誼 [深情厚谊] shēnqínghòuyì - głęboka przyjaźń. Dosł. głębokie i grube uczucie przyjaźni 
  • 厚誼 [厚谊] hòuyì - hojny w przyjaźni. Dosł. gruba przyjaźń

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.