Rodzina ZB jest cokolwiek nietradycyjna - nie mają żadnych specjalnych sposobów świętowania. Ot, spotykają się przy jednym stole - a i to nie zawsze - i tyle. I chociaż na co dzień dbam przede wszystkim o to, żeby Tajfuniątko kojarzyło polskie tradycje, są takie święta chińskie, które bardzo lubię i chciałabym spędzać te dni bardziej świątecznie. Jednym z dobrych na to sposobów jest wybranie się w tego typu dni do Muzeum Yunnańskiego, które regularnie organizuje warsztaty i ciekawe spotkania dla dzieci. Czasem rodzice również są zaproszeni. Tak właśnie było rok temu w Święto Środka Jesieni:
Najpierw była część wykładowa, podczas której pani angażowała dzieci do przytaczania znanych im legend i zwyczajów, by następnie objaśnić, że w Yunnanie wiele grup etnicznych obchodzi to święto po swojemu i ma własne legendy (fascynujące!). Później przygotowaliśmy pachnące saszetki (pachną po dziś dzień!) zgodnie z tradycyjnymi recepturami. Jeszcze konkursy i quizy - i roześmiane, zadowolone Tajfuniątko mogło już wrócić do domu. Wieczorem oczywiście spotkaliśmy się w rodzinnym gronie... przy gorącym kociołku, bo przecież musi być coś w kształcie księżyca.
Dziś znów pełnia. Wszystkiego najlepszego z okazji Święta Środka Jesieni! Smacznych ciasteczek księżycowych (ostatnio moje ulubione są czekoladowe z nadzieniem ze złotej fasoli)!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.