Kolejne
warsztaty w naszym cudownym
Muzeum Yunnańskim dotyczyły laki. Zaczęliśmy od wykładu, podczas którego dzieciaki (a także większość dorosłych) zdobyły podstawowe informacje o tej technice i mogliśmy podziwiać eksponaty z różnych miejsc i czasów w ten sposób zdobione. A potem mogliśmy kupić lakowane przedmioty, wykonane przez pracowników muzeum. Biorąc pod uwagę czas potrzebny do nałożenia i wysuszenia kolejnych warstw, a było ich kilkadziesiąt - przygotowania do tych warsztatów zaczęły się ponad pół roku temu. Następnie mieliśmy niepowtarzalną szansę pracy z laką: mogłyśmy ją wypolerować odsłaniając kolejne warstwy i tworząc unikalne dzieła sztuki.
 |
| Można było również kupić gotowe eksponaty, ale to byłoby pójście na łatwiznę, nieprawdaż? |
 |
| warstwy laki przełożone skorupkami jajek - cudny efekt artystyczny, prawda? |
 |
| To wybrałam ja: herbaciany "lotos" czyli naczynie do prezentacji suszu herbacianego z moim ukochanym Garudą |
 |
| Tajfuniątko wybrało dla siebie szpilkę do włosów... |
 |
| ...dla babci bransoletkę... |
 |
| ... i jeszcze wisior. Teoretycznie dla mnie, ale wszyscy wiemy, jak jest ;) |
 |
| Wisior zaczyna pokazywać warstwy |
Po trzech godzinach ciężkiej pracy można było wrócić do domu nie tylko z pięknymi ozdobami, ale również ze świadomością, dlaczego prawdziwe lakowane przedmioty są tak niezwykle kosztowne. Ale - warto.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.