Strony

2025-11-29

Zamiatanie Wioski 扫寨

Zamiatanie Wioski to tradycja religijna ludu Dong. Polegała na ceremonialnym wygnaniu zarazy i chorób oraz błaganiu bóstw o zdrowie dla wszystkich mieszkańców wioski. Ceremonia taka odbywała się rzadko - raz na trzy do siedmiu lat, a odprawia ją wioskowy szaman, melorecytujący zapożyczony od Zhuangów epos Baeuqloxdoh, opisujący powstanie świata i najważniejsze bóstwa, oraz tłumaczący, dlaczego ludzie powinni być im wdzięczni (tutaj możecie posłuchać maleńkiego fragmenciku melorecytacji). Jeśli chodzi o datę, to Zamiatanie Wioski najczęściej odbywa się w chiński Nowy Rok lub dziesiątego dnia dziesiątego miesiąca księżycowego (Podwójna Dziesiątka), co wypada właśnie dzisiaj. Wielkie obchody potrafią trwać i tydzień, a małe zazwyczaj kończą się po trzech lub pięciu dniach. W zależności od tego, czy ostatnie lata były chude czy tłuste, obchody będą się różnić w wymowie. Jeśli było dobrze, to składamy na boskie ręce podziękowania i prosimy, by bóstwa były w przyszłości jeszcze łaskawsze. Jeśli natomiast wioskę spotkało jakieś nieszczęście - pomór bydła, pożar, powódź, susza - wówczas właśnie sprzątanie i "wymiatanie" nieszczęść i pecha stanowi clou naszej ceremonii. Istotną częścią jest wówczas zarżnięcie kurczaka (bądź ogólnowioskowe zarżnięcie jakiegoś bydlątka) i rytualne wygaszenie ogniska wodą, których celem jest przebłaganie bóstw - ta część odbywa się osobno w każdej chacie, więc kolejnym elementem ceremonii jest rozpalenie nowego ognia i obdarowanie nim wszystkich domostw - ma to być symbol oczyszczenia i nowego początku. 
Podobne ceremonie popularne są w grupach etnicznych Mulam, Miao oraz naszej yunnańskiej Buyi, choć oczywiście obchody owe różnią się w szczegółach - np. nie we wszystkich wioskach gaszenie i rozpalanie ognia jest częścią ceremonii. Próbowałam wyguglać jakieś Zamiatanie Wioski dla Was - myślałam, że w internecie można znaleźć wszystko. Szkopuł w tym, że w tych wioskach, w których takie ceremonie nadal się odbywają, miejscowi często nie zgadzają się na uczestnictwo obcych ani tym bardziej na filmowanie czy robienie zdjęć. I tu dochodzimy do sedna: egzotyczne (dla nas) tradycje są na pewno przeciekawe. Jeśli jednak obiekt "badań" czy "obserwacji" nie zgadza się na uczestnictwo osób trzecich, czegóż możemy się o nich tak naprawdę dowiedzieć? Z drugiej strony doskonale rozumiem niechęć do odprawiania ceremonii przy ludziach traktujących ją nie jak modlitwę, a jak atrakcję turystyczną. Ech.

2 komentarze:

  1. Coś jak u nas wiosenne 'porządki': mycie ścian, zamiatanie kurzy na zewnątrz, wietrzenie po zimie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) Jesteśmy do siebie bardziej podobni, niż się to wydaje sądząc "po wierzchu".

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
Ze względu na zbyt dużą ilość trolli, musiałam włączyć moderowanie komentarzy. Ukażą się więc dopiero, gdy je zaakceptuję. Proszę o cierpliwość.