blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2017-02-07

język ojczysty

Urodziłam się na Śląsku. Z językiem śląskim zetknęłam się jednakowoż dopiero pierwszego dnia podstawówki. Nie chodziłam do przedszkola, z zerówki Mama mnie szybko zabrała, gdy okazało się, że nauczycielka po odkryciu, że płynnie czytam, zostawiała mnie z książką i bandą dzieci, a sama szła na kawę. Moi Rodzice, oboje urodzeni też tutaj - nie są Ślązakami i po śląsku mówić nie potrafią. Wyobraźcie sobie moje zaskoczenie i przerażenie, gdy pierwszego dnia szkoły podeszła do mnie dziewczynka, która chciała się zaprzyjaźnić i ze mną siedzieć, a ja nie rozumiałam, co ona do mnie mówi!... Nie usiadłam z nią, a ona po latach mi wypomniała, że od niej uciekłam. W międzyczasie ona się nauczyła mówić po polsku, a ja zaczęłam trochę rozumieć gwarę. Zawsze jednak między Ślązakami czuję się obco - nie nauczyłam się mówić po śląsku, nie czuję się patriotką lokalną, z śląską kulturą nic mnie nie łączy.
No ale moja sytuacja jest prosta - Rodzice też nie są Ślązakami. Językiem zarówno mojego ojca - ojczystym - jak i matki - matczynym - jest polski.
Kiedy zaczęłam się uczyć chińskiego, zwróciłam uwagę na to, że po chińsku język ojczysty to język matczyny - 母語, dokładnie "język matki"*. Wydaje się to bardziej logiczne od naszego "języka ojca", bo przecież dzieci uczą się swej pierwszej mowy właśnie od matek. Tyle, że w moim obecnym słowniku te dwa terminy istnieją osobno, bo dla Joasi językiem ojczystym będzie dialekt kunmiński, a językiem matczynym - polski. Dawniej różnice w logice języka i w sposobie jego używania badałam tylko z ciekawości. Teraz - nad każdą przystaję i zastanawiam się, jaki Joasia będzie miała świat w głowie. Polski? Chiński? Mieszany? W jakim języku będzie śniła? Co sama będzie uważać za swój - nie ojczysty czy matczyny, ale SWÓJ język. Mam nadzieję, że zdołam w Niej zaszczepić miłość do polskiego, ale... zrozumiem, jeśli będzie z różnych względów wolała angielski czy chiński. Mówię do Niej po polsku - i będę mówić cały czas, ale... jeśli odpowie po chińsku, przeżyję to z godnością, choć z nutką smutku.

*wiem, że po angielsku też tak jest, ale nad angielską logiką języka nigdy się nie zastanawiałam ;)

4 komentarze:

  1. Im bardziej mieszkam na Śląsku, tym częściej zastanawiam się, jakim cudem, przy Twojej ciekawości świata, moglaś tak bardzo znikać kulturę lokalną... Wiem, nieczytate dzieci ze szkoły etc. ale i tak...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe dzieciństwo i młodość chodziłam w kieracie dom-szkoła-dom. Więcej wiedziałam o okolicy różnych miejsc wakacyjnych niż o najbliższym otoczeniu w mieście rodzinnym.

      Usuń
  2. Moja kuzynka urodziła się w Kanadzie. Oboje rodzice Polacy i mieszkali wśród polskiej społeczności. Jednak podczas rozmowy, matka mówiła do niej po polsku, a ona odpowiadała po angielsku: języku szkoły, znajomych, ogólnego otoczenia, ulicy, telewizji, książek.

    Nie odbieraj tego osobiście. Język codzienny dominuje życie codzienne, kulturowe, otoczenie. Więcej nowych słów, więc i szersze słownictwo, a zatem większa łatwość wyrażania się. Dla Sabriny, mówiącej płynnie po polsku z akcentem tak lekkim, że nie zauważyłabym, gdybym nie wiedziała i zwróciła uwagę, ciągle łatwiej było używać angielskiego, bo to był język wszystkiego dookoła, poza dwojgiem rodziców.

    Podejrzewam, że podobnie będzie z Joasią, szczególnie, że tylko jeden rodzic będzie tego języka używać. Może będzie odpowiadać Ci po polsku z wyboru, ale ograniczony dostęp do polskiego pewnie sprawi, że kunmiński będzie dla niej łatwiejszym sposobem wyrażania się.

    Albo będzie je mieszać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie należy odbierać osobiście. Mam nadzieję, że się uda udwujęzycznić albo i utrójjęzycznić. Będę się starać - ale wiadomo, że różnie wychodzi...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.