blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-12-31

bakłażan na parze

Znajoma Hongkongijka na wygnaniu w Londynie podzieliła się ze mną przepisem na bakłażana. Kocham bakłażany, kocham dania przyrządzane na parze, więc pokochanie akurat tego przepisu nie powinno nikogo zdziwić. A że szerszej publiczności zaprezentowała go moja najukochańsza Fuksja Dunlop, wiadomo było, że miłość ta jest oparta na solidnych fundamentach.

Składniki:
  • bakłażan
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • łyżeczka ciemnego octu
  • odrobina cukru
  • dwa ząbki ściamkanego czosnku
  • kawałek drobno startego imbiru
  • drobno posiekana zielona cebulka
  • 2 łyżki oliwy/oleju
Wykonanie:
  1. Pokroić bakłażana na kawałki podobnej wielkości, takie "na jeden kęs". Włożyć do miseczki, która zmieści się w Waszym parowniku. Gotować na parze około 20 minut, aż bakłażan będzie miękki.
  2. W drugiej miseczce zmieszać sos sojowy, ocet i cukier.
  3. Na wierzch ugotowanego bakłażana wyłożyć czosnek, imbir i cebulkę.
  4. Rozgrzać oliwę/olej i polać nią bakłażana - uwaga, będzie syczeć, dymić i pryskać!
  5. Całość polać przygotowanym wcześniej sosem i wymieszać. Gotowe!
Takiego bakłażana można podać na zimno. Ja jednak, ze względu na brak ogrzewania w mieszkaniu, w zimie przyrządzam to danie z jeszcze parującym bakłażanem - i też jest pysznie!

8 komentarzy:

  1. Bezgranicznie, bezkrytycznie i namiętnie uwielbiam bakłażany :))) Dzięki za kolejną inspirację i ... udanego Sylwestra !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój stosunek do bakłażanów jest identyczny! :)

      Usuń
  2. Brzmi super, wygląda super. A na parze jeszcze nigdy nie próbowałam bakłażana :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy5/1/17 19:57

    Lud zada Wiecej wegetarianskich przepisow!!!
    Z baklazana sa Chinczycy, jak zauwazylam, bardzo dumni. Czesto bylo to jedyne wegetarianskie jedzenie w miejscach, do ktorych mnie moi Chinczycy zawlekli gdy trzeba bylo nam sie zywic niskobudzetowo. Moje jedyne pretensje do baklazana polegaly na tym, ze zawieral chyba z pol litra oleju, jako ze byl smazony, bo Chinczycy na polnocy kochaja smazone zarcie (tu wstawic jeki mojego slubnego, nie mogacego sie ze wzgledow zdrowotnych zywic smazonym miesem z kilogramem soli trzy razy dziennie). Ciesze sie wiec, ze moge jesc baklazana nie narazajac zoladka na strajk.
    Pozdrawiam, nowa wierna czytelniczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lud może trochę poszperać w archiwum ;) Wprawdzie bardzo lubię mięso, ale warzyw też jest trochę :) Południowi Chińczycy też kochają smażeninę i fakt, bakłażan pije olej. Dlatego też kocham gotowaną na parze lub pieczoną alternatywę (pieczony bakłażan na pikantnie też już kiedyś na blogu był). Serdecznie witam na pokładzie!

      Usuń
  4. Anonimowy6/1/17 06:03

    Wlasnie zrobilam baklazana tylko przepis musialam zmodyfikowac .Imbir w proszku, cytrynowa oliwa,ocet balsamiczny i bez cebulki.Przeslodzilam ale I tak smakuje wysmienicie a jaki cudny zapach w calym domu. Dziekuje Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma za co :) Cieszę się, że smakowało :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.