blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-10-01

muszle

Kiedy byłam mała, jeździłam z Rodzicami i Bratem nad morze. Nasze, Bałtyk. Oczywiście budowałam zamki z piasku, skakałam przez fale i taplałam się, aż miałam sine usta z zimna no i oczywiście zbierałam muszelki. Tych wstrętnych czarnych było najwięcej, ale ja wyszukiwałam karbowane, śliczne, jasne. Kilogramami zawoziłam je do Bytomia, a one po drodze się kruszyły, niedobre. Rodzice mówili mi, że tam dawniej mieszkały malutkie stworzonka, a ja po tych opowieściach zawsze z dużym niepokojem podnosiłam muszelki, najpierw sprawdzając, czy aby nic nie ma w środku.
Kiedy byłam starsza (miałam już prawie osiem lat) pojechaliśmy do Włoch. Tam to już nie tylko muszelki, ale i skorupki. Krabowe, wysuszone na wiór, czekały rankiem po wieczornym przypływie. Oplątane glonami, były tak obrzydliwe, że za żadne skarby świata bym paskudztwa nie dotknęła.
A potem pojechałam na Tajwan. Dopiero tam odkryłam kulinarną wartość morskich stworzeń innych niż ryby.
Mam niejasne wrażenie, że teraz też bym na plaży szukała muszelek, ale nie z racji ich piękna, a jednak pysznej zawartości...
Dzięki rozwojowi transportu nawet w Kunmingu mam dostęp do świeżych owoców morza. Są tanie i pyszne. Dziś prosty przepis na muszle - właściwie dowolne, ale lepiej małe niż duże.

Składniki:
  • kilogram muszli
  • główka czosnku
  • duży jak kciuk kawałek imbiru
  • zielona cebulka
  • kieliszek wina/brandy

Wykonanie:
  1. Muszle solidnie płuczemy, najlepiej parę godzin, wymieniając parę razy wodę.
  2. Czosnek rozdziabujemy, imbir kroimy w plasterki albo słupki, cebulkę drobno siekamy.
  3. Na niewielką ilość gorącego oleju wrzucamy przyprawy, a zaraz po nich muszle. Gdy zacznie dymić, dolewamy wino oraz solidną miseczkę wody i dusimy parę minut - aż wszystkie muszle się otworzą, a ich zawartość będzie miała ładny, białoróżowy kolor. TIP: Jeśli jakaś muszla nie chce się otworzyć, to znaczy, że jest nieświeża i trzeba ją wyrzucić.

2 komentarze:

  1. ja je uwielbiam z trawą cytrynową i chilli. Ale na winie to dopiero musza być pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na pikantnie też jadamy, ale rzadziej - bo jeśli się robi w łagodnym sosie, to potem ten sos można wypić zamiast zupy...

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.