blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-10-13

嘉华 Joy Bakery

To się musiało udać. Przecież Wielkie Otwarcie nastąpiło 8.8.1988 - a takie nagromadzenie ósemek zwiastuje wielkie szczęście. Z roku na rok otwierają więcej przybytków (jest ich już ponad setka) i nie narzekają na brak klientów.
Pamiętam dokładnie, kiedy po raz pierwszy kupiłam coś w tej piekarni. Było to podczas mojego pierwszego pobytu w Kunmingu, pierwszego wieczoru w nowym mieszkaniu - bo jeden z oddziałów Jiahua mieścił się dokładnie naprzeciwko wejścia do tego mieszkania. Kupiłyśmy zjadliwie wyglądający chleb i jeszcze coś. Chleb okazał się zjadliwy tylko z pozoru, bo okazał się nieprzytomnie słodki i nadziewany jakimiś paskudztwami. Jak się potem okazało, większość chlebów pieczonych przez tę firmę jest ohydna i ma więcej składników niż bigos na obozie harcerskim. Jeszcze gorzej wygląda sprawa z ciastami i tortami. Wyobraźcie sobie tort, który po tygodniu w upale wygląda dokładnie tak samo, jak tydzień wcześniej. Czy smakuje identycznie - nie wiem. Nie odważyłam się spróbować.
Są jednak produkty, w których Joy Bakery jest niezła. Mają szeroki asortyment produktów z różą - od tradycyjnych ciasteczek nadziewanych różą poprzez marmoladę z róży i czerwonej fasolki azuki aż po, ostatnimi czasy, napój różany,

który jest zresztą przepyszny. Jako jedna z nielicznych kunmińskich piekarni wytwarzają tajwańskie ciasteczka ananasowe;

pieką też niezłe ciasto drożdżowe, smakujące tak jak średniej jakości drożdżowe w Polsce - a to bardzo wysoka nota, bo zazwyczaj chińskie ciasta drożdżowe są ohydne. Ich kokosowa panna cotta jest genialna. Około 30% ich asortymentu to tradycyjne yunnańskie przekąski typu powracające ciastka, kwiaty konopi czy yunnańskie ciasteczka księżycowe z szynką. Niektóre z nich też są pyszne.
A jednak nigdy nie miałam zwyczaju chodzenia tam po słodycze, zwłaszcza od momentu, gdy kupiliśmy piekarnik. Zostałam wychowana w przekonaniu, że kupne nigdy nie dorówna domowemu. Ani honor, ani zwykła przyjemność płynąca z tworzenia przysmaków nie pozwoliły mi nigdy nagminnie zaopatrywać się w Joy Bakery.
A potem miałam duży brzuch i mi się nie chciało piec.
A jeszcze później - ZB dostał w pracy kartę do Jiahua na 333 yuany.
I właśnie w ten sposób piekarnia ta wychowała sobie klientkę. Nie, nie będę tam kupować gumowo-papierowych chlebów. Zawsze jest jednak parę produktów, które będę chętnie podskubywać podczas czytania jakiejś pasjonującej lektury...

2 komentarze:

  1. Aż zgłodniałam (nie ze względu na chleby:P) :) a dopiero co sniadanie zjadłam.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.