blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-10-30

24 przykłady nabożności synowskiej 二十四孝 VI

Przynosił sarnie mleko rodzicom 鹿乳奉親

W Okresie Wiosen i Jesieni żył w rodzinie Tan dobry syn, którego imię zatarło się w ludzkiej pamięci. Mówiono o nim po prostu jako o młodym paniczu Tan albo jeszcze prościej - Tanzi. Gdy był jeszcze bardzo młody, jego rodzice zapadli na dziwną chorobę oczu. Doktorzy powiedzieli, że można ją wyleczyć tylko pojąc rodziców sarnim mlekiem. Ponieważ rodzina była biedna, a sarnie mleko rzadko spotykane i bardzo drogie, młodzieniec bardzo się martwił, że nie może dostarczyć rodzicom potrzebnego lekarstwa. Razu pewnego, gdy włóczył się po górach rozmyślając bezskutecznie nad zaistniałą sytuacją, na łące przed sobą ujrzał stado pasących się saren, wśród których harcowały źrebięta, od czasu do czasu podbiegające do mam uzupełnić niedobór płynów.
Tanzi aż się rozjaśnił: Zdobędzie mleko dla rodziców! Następnego ranka, przebrany w jelenią skórę razem z głową, ogonem i sierścią, Tanzi zjawił się na polanie z wiadrem w dłoni. Gdy młode biegały, on biegał z nimi; gdy się pasły, i on spuszczał głowę ku trawie, a gdy szły się posilić, on również ściągał mleko - jednak nie do swego żołądka, a do wiaderka.
Pod koniec dnia, z wiaderkiem pełnym mleka, zadowolony młodzieniec wrócił do domu, a rodzice nachwalić się nie mogli jego sprytu i inteligencji. Odtąd każdy dzień przez wiele tygodni wyglądał tak samo, a rodzicom powoli wracał wzrok.
Pewnego dnia, gdy Tanzi jak zwykle bawił się z młodymi sarniątkami, przywódca stada dał hasło do odwrotu i stado w popłochu skryło się w lesie, zostawiając Tanzi samego na polanie. Przyczyną nagłej ucieczki było pojawienie się myśliwego, który w tejże chwili zaczął strzelać. Strzały brzęczały koło uszu Tanzi, postanowił więc się ujawnić: wstał, odrzucił przebranie i krzyknął do myśliwego, że nie jest zwierzyną, tylko człowiekiem. Zadziwiony myśliwy przestał strzelać i zaczął wypytywać chłopaka, po kiego diabła się on tak przebrał. Młodzieniec opowiedział myśliwemu całą historię, a ten, wzruszony, rzekł, że rzadko widuje się dziecko, które gotowe jest zaznać takich trudów dla rodziców. Przestrzegł go jednak, że przebierając się za dziką zwierzynę, łatwo może stać się celem myśliwych i powinien być na przyszłość ostrożniejszy.

No nareszcie jakaś opowieść, która naprawdę mi się spodobała! Przebranie za jelonka i dojenie saren - fantastyczna opowiastka dla dzieci! Prawie jak "Baśnie z dalekich wysp i lądów", które czytałam za dziecięctwa!

2 komentarze:

  1. Byłam pewna, że zostanie zastrzelony. A tu miło - jest happy end:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co, jak wiemy, w azjatyckich opowieściach jest wyjątkowo rzadkie!

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.