blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-09-20

otwarte spodenki 開襠褲

Dla wielu obcokrajowców największym szokiem po przyjeździe do Chin jest ujrzenie stad dzieciaków, które załatwiają się bezpośrednio na ulicy. Idzie im to łatwo, bo mają spodenki niezasłaniające kroku, w których wystarczy kucnąć, by załatwić potrzebę.
Dziś spodenki te można ujrzeć coraz rzadziej; raczej w małych miastach i na wsiach, raczej wśród biedniejszych warstw społecznych. Amerykańskie "małketingowe chłyty" utwierdzają młode pokolenia Chińczyków w przekonaniu, że jednorazowa pieluszka jest ich najlepszym przyjacielem; skutek jest taki, że nawet jeśli na wierzchu są takie spodenki, to z dziury wystaje pampers.
Abstrahując od ewidentnych braków w kulturze osobistej jeśli ktoś załatwia dziecko bezpośrednio do rynsztoku albo i na chodnik, nie dbając o szeroką publikę, abstrahując od kolejnych skandali dotyczących załatwiania dzieci w dość egzotycznych miejscach: np. do kosza na śmieci w autobusie czy na podłogę w samolocie, abstrahując wreszcie od kwestii pedofilskich i higienicznych - zazdroszczę Chińczykom jednego. Otóż chińskie dzieci tradycyjnie bezstresowo rozpoczynają trening czystości w... pierwszej dobie życia. Po niemowlęciu zazwyczaj wiadomo, czego się spodziewać - robi miny, gdy "idzie kupa" itd., wiadomo też mniej więcej, jak szybką ma przemianę materii. Obojętnie, czy jest się w domu, czy na zewnątrz, biorą wówczas Chińczycy takiego delikwenta i wysadzają, podtrzymując główkę własnym ciałem, a nóżki rozchylając rękami. I to prawie zawsze działa! Wymuszona w ten sposób pozycja jest idealna do korzystania z toalety. Oczywiście, zdarzają się przypadki z serii "ratownik nie zdążył", ale generalnie mali Chińczycy uczą się załatwiania "na rozkaz" wystarczająco wcześnie, żeby ominąć wielką część problemów związanych z moczeniem w nocy, odpieluchowywaniem, nienawiścią do nocnika itd.
Mnie nie wystarcza determinacji, by reagować na zapas. ZB częściej "trafia" w odpowiedni moment i mu się chce na zabij się pędzić w stronę dowolnego naczynia z półnagim dzieckiem na rękach. Myślę, że gdyby w domu było więcej ludzi, którzy mieliby baczenie na Joasię w każdej sekundzie jej życia, byłoby łatwiej z tym treningiem czystości, ale gdy jestem tylko ja - jest to po prostu mało realistyczne. W dodatku od dwóch miesięcy Joasia załatwia "grubszą potrzebę" właściwie tylko i wyłącznie... w trakcie karmienia, co bardzo utrudnia jednoczesne wysadzanie ;)
Szkoda. Wprawdzie nigdy nie planowałam wysadzania dzieciątka na chodnikach i podłogach knajp, ale być może chociaż w domu traktowałabym otwarte spodenki jak sensowną alternatywę...

3 komentarze:

  1. Miałam spore problemy z odpieluchowaniem córki i często żartowałyśmy z teściową, że trzeba było jej zakładać te chińskie portki (teściowa widziała je dość powszechnie stosowane na tajlandzkiej prowincji). W sumie u nas też się wysadza dzieci za krzaczkiem lub do klombów, bo zwyczajnie nie ma gdzie, a alternatywą są mokre spodnie. Dopiero przy nielicznych placach zabaw pojawiają się toalety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tfu, tajwańskiej, a nie tajlandzkiej. :)

      Usuń
  2. Jeszcze wszystko przede mną, może i ja się do tych spodenek przekonam? ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.