blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-09-10

kwiaty czosnku bulwiastego 韭菜花

O czosnku bulwiastym już kiedyś wspominałam. Nie mówiłam za to, że jadalne są nie tylko jego łodyżki, ale również kwiaty i korzenie. Dziś pora na kwiaty. Ładne są, białe. Jednak kiedy zaczną być białe i ładne, z kulinarnego punktu widzenia robią się bezużyteczne. Użyteczne są wtedy, kiedy jeszcze nie rozkwitną i wyglądają jak małe, guzowate trójkąciki 3D. Kisi się je wówczas i używa jako ostrej i mocno aromatycznej przyprawy w Yunnanie, Syczuanie i Guizhou. Z yunnańskich najsłynniejsza jest wersja rodem z Qujingu. Choć w tutejszych sklepach można dostać jej niewielkie opakowania, na wsiach nadal kisi się je w wielkich tanzi z drobno posiekanym chilli, imbirem, wódką, cukrem i solą; czasem z dodatkiem grzybów. Po ukiszeniu są kwiaty niemal nieśmiertelne - właściwie nie mogą się zepsuć. Po ukiszeniu zaś - podaje się do potraw na zaostrzenie apetytu i poprawę trawienia. Jednak w Yunnanie, kochającym kartofle, jednym z najpopularniejszych sposobów podania naszej kiszonki są

ziemniaki smażone z kwiatami czosnku bulwiastego 韭菜花炒洋芋丝

Składniki:
  • łyżka marynowanych kwiatów czosnku
  • bardzo duży ziemniak, pokrojony pracowicie w paseczki albo starty na tarce o grubych oczkach
  • olej
  • sól (ewentualnie)
  • (ewentualnie, głównie dla koloru, kolorowa papryka pokrojona w cieniutkie paseczki)

Wykonanie:
  1. Rozgrzać olej.
  2. Dodać łyżkę kwiatów czosnku.
  3. Gdy zapachnie, dorzucić ziemniaki i smażyć je na sporym ogniu, aż będą usmażone, pachnące i pyszne.
  4. Ja soli nie dodaję, bo marynata jest już słona, ale można doprawić do woli.

6 komentarzy:

  1. Ale wiesz, że ziemniaki ze zdjęcia, choć z pewnością chrupiące, nie mogą być pyszne? Surowe ziemniaki pyszne nie bywają, howgh!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwzięłaś się, ale i tak nie masz racji: one nigdy nie są surowe, one są al dente :P

      Usuń
  2. Mam go na działce. Tzn. w tym roku nie, bo w zimie zginął, chociaż wyrastał w tym samym miejscu od lat. W przyszłym trzeba zasadzić od nowa. Idea kiszenia niezwykle ciekawa. rozumiem, że kisimy tak jak w Polsce? Dajemy to wszystko co napisałaś i zalewamy wodą z solą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kisi się je "na sucho", tzn dodajemy sól, ale nie dodajemy wody. Wodę puści imbir i chilli, a jeśli płynu jest za mało, dolewa się trochę alkoholu. Z tym, że sama nigdy ich nie kisiłam, więc nie wiem, czy w polskim klimacie to się uda bez zepsucia - w północnym Yunnanie jest bardzo sucho, więc odpowiednio zasolone kiszonki nie psują się nawet, jeśli nie są przykryte wodą.

      Usuń
  3. Technika podobna jak przy robieniu kimchi. Skoro kimchi wychodzi to ta kiszonka ma szansę się udać.:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kimchi! Wiedziałam, że ta kiszonka mi coś przypomina :D

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.