blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-09-11

24 przykłady nabożności synowskiej 二十四孝 II

Dziś czas na drugi przykład Najlepszego Syna.


Spróbować dekoktu 親嘗湯藥

Za czasów Zachodniej Dynastii Han, po śmierci Liu Banga, jej założyciela, tron przypadł w udziale jego synowi, "Lojalnemu Liu"*. Był on mądry i dobrze wykształcony, dzięki czemu zasłużył na miano "Światłego Cesarza" - Han Wendi. Choć bardzo zajęty państwowymi sprawami, zawsze znajdował on czas, by służyć matce z pokorą i oddaniem.
Razu pewnego matrona ta poważnie zaniemogła. W czasie jej choroby Han Wendi spieszył codziennie do matczynej komnaty, gdy tylko uporał się z rządzeniem; tam siadywał przy jej łożu, by się nią czule opiekować. Jej się chyba ta opieka spodobała, bo chorowała pełne trzy lata. Oddany syn bez znużenia otaczał ją troską. Siedząc przy jej łożu nigdy nie zamykał oczu; tygodniami całymi nie miał czasu, by zmienić szaty - bał się odejść od łoża chorej, żeby nic nie przeoczyć. Gdy słudzy przyrządzili ziołowe wywary, on zawsze próbował ich pierwszy, żeby stwierdzić, czy nie są zbyt gorące czy za słabe. Gdy zweryfikował lekarstwo, sam je podawał matce łyżeczką.
Za tę troskę względem matki kochali go poddani. Nie był on bowiem jedynie dobrym władcą, ale i rzadko spotykanym okazem wspaniałego syna. Można rzec, że ustanowił nowy standard zachowania względem rodziców. Z tego też powodu jego imię do dziś żyje w ustach Chińczyków, którzy wciąż podziwiają jego cnotliwe i altruistyczne zachowanie.

No dobra, akurat ten facet był ok - poczytajcie trochę o nim, bo faktycznie był niezłym cesarzem. Ale jak doczytałam do niezmieniania szat tygodniami, i to przy łożu chorej osoby, to cieszę się, że nie należałam do jego osobistej gwardii...

*niebezpośrednio - po drodze jeszcze byli jego starsi bracia, marionetkowi cesarze w rękach starej cesarzowej. To ona musiała umrzeć, by nasz syn konkubiny cesarskiej w ogóle mógł mieć szanse w walce o tron.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.