blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-07-02

balep korkun - tybetański chleb

Wszyscy na pewno znacie moją miłość do naanu, płaskiego chleba środkowoazjatyckiego, wypiekanego w piecach tandoor, który na kunmińskich ulicach pojawia się wszędzie tam, gdzie Ujgurzy. Choć na co dzień wypiekam chleby sama (ostatni hit to chleb razowy z ruskiej żytniej mąki kupowanej hurtem przez internet, z dodatkiem pachnotki i sezamu), to od czasu do czasu łapię lenia mam ochotę na inny smak i wówczas kupuję bagietkę w Carrefourze albo naan od Ujgurów albo innych chińskich muzułmanów. Kiedyś było wygodnie - najbliższy tandoor był położony tuż koło mojego ukochanego targu i zaopatrywałam się w naany podczas każdych większych zakupów. Niestety, po jakimś czasie tandoor znikł z tej ulicy, a ja zostałam bez chleba...
Ostatnio jednak na targu pojawił się nowy stragan - rzuciłam się doń jakbym tydzień nie jadła, bo wydawało mi się, że widzę naan. Dopiero po chwili zauważyłam, że ciasto jest innego koloru i inaczej wypiekane - nie w tandoorze. Przeczytałam uważnie napis nad straganem - ach, to jęczmienny placek!
Balep korkun to płaski, okrągły chlebek, popularny w Tybecie. Robiony jest z mąki tsampa, wody i proszku do pieczenia; zazwyczaj smaży się go bez tłuszczu na patelni. Mąka tsampa (རྩམ་པ) to gruboziarnista mąka z prażonego jęczmienia, stanowiąca podstawowe pożywienie Tybetańczyków. Poza wyrabianiem z niej placków, można ją dodać do... herbaty. Ale o tym kiedy indziej. Wróćmy do samego jęczmienia - w Tybecie rośnie odmiana "naga" - Hordeum vulgare L. var. nudum - która tak naprawdę nie jest naga, ale ma łatwiejszą do obrania łuskę. W Tybecie służy za podstawę wyżywienia przynajmniej od V w. Poza mąką z ziaren tego jęczmienia robi się piwo czang, którego jeszcze nie miałam okazji spróbować (wszystko przede mną :)).
Oczywiście placki kupiłam. Są cieńsze od naanu, bardziej aromatyczne i - według mnie - lżej strawne. Z najwyższą przyjemnością włączyłam je do swej diety - i jeśli kiedyś na nie traficie, Wam również je polecam :)

2 komentarze:

  1. Chciałabym się zapytać,czy myślisz o wydrukowanie wszystkich swoich wpisów i stworzeniu wspaniałej książę o Chinach -pomyśl o tym.Powstają książki wydawane przez ludzi,którzy spędzili chwilkę w Chinach i wydaje im się,że dużo wiedzą o tym olbrzymim i różnorodnym kraju.Twój blog poprzez poruszanie wielu tematów, daje nam czytelnikom mnóstwo wiarygodnych informacji.Twoje przemyślenia osoby żyjącej tam na stałe pomagają nam zrozumieć ten jakże inny dla nas kraj.Nowinki kulturalne,wpisy o kuchni Chin/ zioła ,rośliny,które rosną tylko tam ,ale i takie ,które można spotkać u nas i jako coś egzotycznego wykorzystać w swoim garnku/wspaniały folklor,który nam pokazujesz oraz fragmenty książek o tym kraju ,które są dostępne tylko po chińsku. To wszystko skłoniło mnie do napisania do Ciebie z prośbą o książkę ,która podejrzewam,że byłaby ciekawa nie tylko dla o osób zafascynowanych tym krajem ale i dla tych ,którzy chcę poznać coś nowego.Pozdrawiam Noneczka



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Prawda jest taka, że co jakiś czas piszę do różnych wydawnictw i proponuję współpracę. Jak dotąd wygrywają lepsi, ale nie tracę ducha :)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.