blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-06-09

spacer po targu

Będzie trochę długi. Jak wszystkie moje po targu spacery ;)
Zaczynamy od słodyczy. Na pierwszym planie, od lewej: biszkopt, ciasteczka nadziewane różą i krakersy. Z tyłu warkocze mahua.
Później stragan z owocami, a konkretnie - z moją ukochaną smaczeliną. Właśnie trwa sezon!
Zaczął się też sezon na grzyby. Niestety, na razie okropnie drogie - sprzedają na liangi czyli na dekagramy, a nie na kilogramy...
Dochodzimy do sklepu z wyrobami mięsnymi. Ugotowane w marynacie ozorki, łapki, jelita i inne wątróbki. Żadnego "prawdziwego" mięsa.
Dalej dzongdzyki mniejszości Buyi - no tak, dziś przecież Święto Smoczych Łodzi! Wszystkiego najlepszego!
Czas na przyprawy i inne dodatki. W wielkich misach znajdziemy pasty chilli, marynowane cebulki, lufu/sufu...
A naprzeciwko - nowopostawiony stragan z pekińskim pieczywem - chrupiące i pachnące drożdżowe placuszki, na słodko (z sezamem) albo słono (z cebulką). Niestety, słowa "pieczywo" użyłam cokolwiek na wyrost; jest to raczej "smażywo", ociekające tłuszczem...
Dalej stragan z papajową wodą. Uff, w sam raz na te upały...
O, wróciła pani ze słodkim bambusem! Znów będzie można zjeść.... hmmm... surówkę po japońsku ;)
Lubicie cukier w kostkach? Ja - uwielbiam. Zwłaszcza jeśli kostki są wielkości średniej cegły, a cukier jest trzcinowy, brązowy.
Jak najlepiej zareklamować drożdżowe bułeczki mantou? Oczywiście tym, że są z Shandongu, słynącego z produktów mącznych.
Tuż obok - ryż "ośmiu skarbów". Czyli ryż kleisty, najlepiej pół na pół biały z fioletowym, z rozmaitymi słodkimi dodatkami.
Stragan z drobiem. Pani już wybrała, chwyciła apetyczną tuszkę za kurzą stopkę i podała straganiarzowi. Straganiarz ją zważy, umyje, a potem zapyta, czy posiekać i na jakie kawałki. Zazwyczaj wszyscy proszą o posiekanie, bo straganiarze mają wielgachne tasaki i sporo krzepy, potrzebnej do posiekania kurczaka wraz z kośćmi... Kolejne pytanie będzie dotyczyło przyprawienia - można poprosić o natarcie kurczaka solą i dodanie paru kawałków imbiru.
W kolejnym sklepiku można kupić makarony, świeże i suszone, a także "skórki" do pierogów - czyli ciasto, już rozwałkowane, poszklankowane i gotowe do załadowania farszu. A obok - stragan z tofu. Miękkie, twarde, świeże, sfermentowane, do wyboru, do koloru.

Znów kurczak. Tym razem poporcjowany. Można kupić same piersi albo same nóżki, nie zawsze trzeba całego, siekanego razem z budą...

Na kolejnym straganie - szarłat. To, co u nas uchodzi za chwast, jest pysznym warzywem.

Kolejna buda wyładowana jest korzeniem 3-7.
Następny stragan składa się nie tylko z tacy, ale i z kuchni polowej. Sprzedaje się tu świeżo smażone jelita wieprzowe.

Mój ulubiony straganik czosnkowo-imbirowy! Parę gatunków czosnku, w tym ten jednoząbkowy, parę gatunków imbiru, starego i świeżego, doskonałego do przyrządzenia imbiru w zalewie octowej.
Świeżuteńki korzeń złamanego ucha:
I buda z towarem sypkim. Czego tu nie ma! Orzechy, fistaszki, różne fasolowato-grochowate, ryże, pestki dyni i moja ukochana łzawnica ogrodowa...
I znów przekąska na szybko - kurczak w panierce. Oczywiście nie tylko piersi czy nóżki, ale rozmaite inne kawałki, smażone w głębokim tłuszczu.
Kukurydza. Nie ta nudna, żółta, a yunnańska, biała i w smaku oraz konsystencji zupełnie inna.
Znów owoce. Liczi i czereśnie, te drugie za jedyne 30 złotych za kilogram! Wiem, że drogo, ale zdarzało mi się widzieć takie po ponad stówę za kilogram. I ludzie to kupowali...
Kolejne towary sypkie, tym razem oprócz fasolek i słonecznika możemy dostać różne mąki.
No i łosoś. Nie wygląda na zdeformowanego, jak w europejskich hodowlach. Pod łososiami wiadra na żółwie i kraby.
To oczywiście mały wycinek, ale pokazuje dość dobrze, czym się zachwycam. Jak Wam się podoba?

10 komentarzy:

  1. Ja chcę do Chin!!!!! Na taki targ !!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczopląsu można dostać.
    I na co się zdecydować, jak jest taki wybór?

    OdpowiedzUsuń
  3. mmm ale pyszności - taki targ to super sparawa - a zapachy jakie muszą unosic się - mniam mniam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przy powyższych straganach zapachy są ok, ale oprócz nich są też stragany ze śmierdzącym tofu i żywymi kurami...

      Usuń
  4. Super!
    Zaciekawiłaś mnie jak smakuje kukurydza yunnanska, bo ja wielka amatorka kukurydzy jestem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jest mniej słodka i ma bardziej kleistą konsystencję, a także zupełnie inny zapach :) Yunnan czeka (wraz z kukurydzą!)

      Usuń
  5. hlip hlip wzięło mnie na wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.