blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-05-07

mięso w bułce - hamburger z Shǎn​xī 肉夾饃

To nieprawda, że Chińczycy nie jedzą chleba. Jedzą, jedzą, tylko nie w każdej prowincji i nie do końca taki jak u nas. Na przykład w takim Shǎn​xī najsłynniejszą bodaj przekąską jest klapsznita z mięsem. Niby klapsznita może być z czymkolwiek innym - np. z tofu albo warzywami, ale to właśnie te mięsne zawojowały Chiny. Mówię "zawojowały", bo w każdym większym chińskim mieście znajdziecie stragany z tą północnochińską wersją hamburgera. Ba, narodziły się nawet rozmaite podróbki. Ja jednak, odkąd spróbowałam takiego prawdziwego chińskiego hamburgera, inne wersje już dla mnie nie istnieją.
Jaka jest ta prawdziwa wersja? Oczywiście z tłustym, długo duszonym w pachnącym sosie mięsem. Mięso ma być mięciusieńkie, wręcz rozlatujące się. Może to być baranina, wołowina lub wieprzowina (oczywiście, tradycjonaliści wywodzący się z konkretnego odłamu będą zawsze twierdzić, że tylko ich wersja jest tą właściwą).
Drugi składnik to pieczywo; płaski chleb pszenny zwany mo 饃, początkowo pieczony w wielkich piecach, a dziś to już różnie.
Motorem zrobienia własnych chińskich hamburgerów było dla mnie znalezienie przepisu na bazlamę - tureckie płaskie pieczywo, które idealnie spełni swoją rolę, a w dodatku nie musi być pieczone w piekarniku czy piecu, a można je usmażyć bez tłuszczu na patelni.
Po drugie: nauczyłam się dusić mięsa w czerwonym sosie. A właśnie tak duszone mięsa są chyba najwspanialszym farszem dla tych chlebków.

Oczywiście, wersję można wzbogacić paroma listkami kapusty pekińskiej, posiekaną niedbale papryką czy cebulą, a nawet ogórkiem. Ale... ZB, kiedy dostaje do ręki bułę z samym mięsem, mówi, że to prawdziwe xi'ańskie roujiamo. Kiedy zaś z masą pysznych skądinąd dodatków, twierdzi, że to po prostu trochę ulepszony hamburger...

Składniki:
  • płaskie bułki, w moim przypadku bazlama
  • uduszone do miękkości mięso (tym razem była to wołowina)

Wykonanie:
1. Jeszcze ciepłe płaskie bułki rozkrawać, ale nie do samego końca - tak by powstała kieszonka.
2. Mięso posiekać dokładnie przy pomocy tasaka; nie przejmujcie się, jeśli pod nóż wejdą Wam takie przyprawy jak czosnek, imbir czy papryka: doskonale poprawią smak nadzienia.
3. Posiekanym mięsem napełnić bułę. Jeśli mięso wyszło suche, dodać trochę sosu.
4. Zamknąć klapsznitę i szamać!

Dokładny przepis, zapewne trochę bardziej autentyczny, możecie znaleźć na przykład na stronie Kuchni Azjatyckiej.

2 komentarze:

  1. Mniam....aż mi ślinka pociekła !! Natalio, napisałaś 'klapsznita'. W Wielkopolsce, a właściwiej w Poznaniu mówi się 'klapsztula'. Ale niemiecki źródłosłów słychać i tu i tu :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.