blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-04-28

czyszczenie uszu 掏耳朵

W Polsce większość ludzi używa patyczków do czyszczenia. Brrr... wciskają woskowinę jeszcze głębiej... Jeśli jest już naprawdę źle, idzie się do laryngologa, a ten bierze wielką strzykawę i przepłukuje nam uszy dużą ilością wody. Są jeszcze krople do uszu i zwykła parafina. Nie ma za to czyścicieli uszu, tak powszechnych w Chinach.
Dawniej wędrowali od herbaciarni do herbaciarni, od knajpy do knajpy i oferowali swe usługi. Dziś częściej można ich spotkać na targowiskach w maleńkich wioskach i przy deptakach w dużych miastach. Ustawiają siedziska, przygotowują sprzęt i czekają na klientów. A tych jest niemało! Ja bym wprawdzie nie zaryzykowała głuchoty - a oddanie uszu w ręce kogoś obcego i to nie medyka zdecydowanie mnie przerasta, ale dla Chińczyka, który nie dysponuje normalną, miękką woskowiną, a sypkim "usznym brudem" czyszczenie uszu jest absolutną koniecznością. Do czyściciela uszu ma Chińczyk takie samo zaufanie, jak Europejczyk do golibrody; przez myśl mu nie przejdzie, że usługa może zakończyć się głuchotą - tak jak Europejczyk nie obawia się, że golibroda poderżnie mu gardło...
W Kunmingu się z czyścicielami nie spotkałam. Za to w Chengdu było ich pełno! Ten konkretny stragan mieścił się przy ulicy Pokątnej :)

2 komentarze:

  1. Przez wiele lat do mycia uszu starczała mi zwykła woda. Jednak w pewnym momencie coś poszło nie tak i ogłuchłam. Poszłam w strachu do laryngologa, a on mi wypłukał centymetr śluzu. Centymetr! A niby myłam uszy przy każdej kąpieli. Od tamtej pory używam patyczków codziennie. Tylko oczywiście trzeba wiedzieć, jak ich używać, by nie wpychać niczego do środka. Płyn też mam, ale on niestety słabo działa. Szkoda, że u nas nie ma takich czyścicieli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie umiem tak używać, żeby nie wpychać :) Więc pozostaje strzykawa raz na jakiś czas ;)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.