blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2016-03-26

Święta

W ubiegłym roku Wielkanoc wypadła dokładnie w chińskie Święto Zmarłych. Powinniśmy byli iść w góry, na cmentarze kryjące pamięć po kunmińskiej rodzinie, ale świekrowie gromko zaprotestowali. Można iść zawsze, a bez sensu się tam pchać, kiedy cmentarze są niemożebnie zatłoczone. Zmarłym należy się trochę zadumy i uczuć, a nie pośpiech i tłok.
ZB oczywiście poszedł do pracy. Soboty i niedziele służą przyjmowaniu uczniów. W sumie i tak się nieźle udało, bo kilkoro zadzwoniło, że nie przyjdą i ZB wrócił do domu już o trzeciej. Niedługo potem przyszli zaś świekrowie, bo usłyszeli, że przygotowuję tradycyjny polski posiłek. Tak, wzbogacony kilkoma chińskimi daniami, żeby nie czuli się zmuszeni do jedzenia potraw, do których nie są przyzwyczajeni, ale jednak polski.
Na to, żeby ich zaprosić, wpadł ZB, gdy zobaczył, ile będzie jedzenia. Chciał, żeby spróbowali tradycyjnych dań. Powiedziałam, żeby zadzwonił, a on sarknął, że nie będzie dzwonił i żebym sama sobie zadzwoniła, bo jego rodzice już go nie kochają i wolą mnie. Popukałam się w czoło i wykręciłam numer. Odebrała świekra twardym, kunmińskim "wei". Wystarczyło jednak, żebym powiedziała jedno małe "ma" - czyli mama - a głos świekry zmienił się nagle w sam miód i uśmiech. ZB posłał mi znaczące spojrzenie. Faktycznie, jak on dzwoni, zmiana nie jest taka wyraźna. Zaprosiłam ich; byli bardzo podekscytowani, bo jeszcze nigdy nie byli u nas w Święta Wielkanocne.
Były jajka. Zamiast pisanek - jajka herbaciane. A obok nich jajka przepiórcze, bo są pyszne, a zdrowsze.
Były ciasta - drożdżowe i mazurek. Podobno pyszne. Ja się nie znam, bo jestem nieobiektywna i lubię słodycze, ale jeśli świekra wmłóca cały talerzyk, to znaczy, że jest nieźle. Wzięła nawet na wynos.
Był pasztet. Całkiem zwykły, tyle, że przyprawiony doubanjiangiem, czyli pikantną fasolkową pastą. Smaki mi się pozmieniały. Najpierw narzekałam w Kunmingu, że wszystko ostre, że wszędzie to chilli, a teraz pasztet mi się mdły wydał, choć podwoiłam ilość pieprzu, ziela angielskiego i gałki muszkatołowej. Doprawiłam trochę bardziej po kunmińsku - i okazał się przepyszny. Świekr się zachwycił - ma 80 lat i swoje zęby, zdrowe, ale chwiejne i nie jada potraw, w których trzeba się szarpać z mięsem. Pasztet był strzałem w dziesiątkę. Mnie z kolei zachwyciło, gdy posmarował pasztet obficie chrzanem. A drugi kawałek musztardą. Po czym przykrył plasterkiem żółtego sera, zjadł i westchnął, że czuje się, jak w domu. Jego rodzice bowiem często jadali w domu potrawy europejskie, mama uczyła się na pensji, jakie kieliszki do jakiego wina i jak położyć sztućce. A nade wszystko: jak zrobić te wszystkie europejskie pyszności. Świekr więc przy każdej wizycie cieszy się z gorącej czekolady, truskawek z bitą śmietaną czy właśnie z pasztetu, mówiąc, że to zupełnie, jakby wrócił do dzieciństwa.
Świekra uśmiecha się pod nosem i mówi, że tak, JEGO rodzice byli bogaci, stać ich było na takie brewerie. Ona zawsze wszystkiego próbuje, ale już dawno wytłumaczyłam Jej, że nie musi jeść na siłę i że nie będzie mi przykro, jeśli się okaże, że coś Jej nie pasuje. Dla Niej nie są to smaki z dzieciństwa. Chrzan, pasztet czy gorąca czekolada - to wszystko są smaki, z którymi styka się po raz pierwszy przeze mnie. Są dziwne, nie takie, jak trzeba, często coś Jej nie smakuje. Dlatego na stole była też wołowina w sosie ostrygowym, smażony koperek i zupa beninkazowa na wywarze z szynki yunnańskiej. Świekr wzgardził beninkazą i rzucił się na żur z przepiórczymi jajkami, puszczając do mnie oko.
Zawsze się wtedy wzruszam.
Dwójka starych Chińczyków rozpieszcza mnie, traktując jak ósmy cud świata, próbując mojej kuchni i nigdy nie mówiąc mi, że coś jest nie do końca takie, jak lubią. Mówią, że jestem synową idealną, bo daję szczęście ich synowi, a cała reszta jest zupełnie absolutnie nieważna. Jak mogłabym się nie wzruszyć?
***
Kochani Czytelnicy,
z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzę Wam wszystkim cudownych rodzin, miłości, akceptacji, serdeczności. Niech Wasz świat też będzie piękny i wesoły. Alleluja!

16 komentarzy:

  1. Ojej. Świetnych masz teściów! Tak to opisałaś, że nawet wyobraziłam sobie te chwiejne zęby przegryzające pasztet ;D

    Wesołych!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kochający teściowie to błogosławieństwo. A Teściowie, ktorzy nie narzekają to błogosławieństwo razy 10. Gratulacje.
    Dopiero kilka dni temu przypadkiem wpadłam na Twojego bloga. PRzeczytałam przedostatni wpis, teraz ten i bardzo podobi mi się Twój styl literacki. Piszesz prosto z mostu, tak jak jest, ale ubierasz to wszystko w urocze słowa i opisy :D Będę tu wpadac częściej.
    Kiedyś byłam zafascynowana Azją, później w miarę wzrostu fascynacji wytworzyła mi się mała obsesja na punkcie Tajwanu. Obejrzałam już chyba wszysktie tajwańskie seriale i lepsze filmy. Nawet się uczyłam chińskiego, ale jakoś w pędzie życia ostatnio ten rozdział trochę zamknęłam. Z dużą chęcią poczytuje Twoje słowa i znowu zakurzona fascynacja zaczęła odrzywać. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Obsesję na punkcie Tajwanu doskonale rozumiem, też na taką cierpiałam ładnych parę lat ;) Nawet teraz, choć jestem coraz bardziej zakochana w Yunnanie, Tajwan pozostał szczególnie bliski mojemu sercu. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś dla siebie.

      Usuń
    2. :) Od czasu fascynacji Chinami, Tajwanem, Azja nie poznałam polaka, który by tam mieszkał, więc będę na Twoje nieszczęście częstym gościem na Twojej stronie :D Zapomniałam dopisać Wesołych Świąt!

      Usuń
    3. :) Od czasu fascynacji Chinami, Tajwanem, Azja nie poznałam polaka, który by tam mieszkał, więc będę na Twoje nieszczęście częstym gościem na Twojej stronie :D Zapomniałam dopisać Wesołych Świąt!

      Usuń
  3. Cudowny wpis, wzruszyłam się i uśmiechnęłam :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy27/3/16 06:29

    Kochana Natalio,
    dzięki za wzruszający opis Waszej Wielkanocy i życzenia. U nas północ blisko.
    Jutro rankiem jedziemy do teściowej l.95, aby z Nią spędzić święta. Nie dała się namówić,
    żeby Ją zabrać do nas. Będę ją dokarmiać Twoim blogiem, taki deserek.
    Sciskamy Was i ... oblej Fana w poniedziałek. Miłego po świętach !
    Turkusowa Ciocia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wesołych Świąt! Mam nadzieję, że blog okaże się lekkostrawnym deserem po obfitym śniadaniu :) Wszystkiego najlepszego!

      Usuń
  5. Wzruszające i piekne. I obala fałszywy mit, że z Rodziną najlepiej się wychodzi...na zdjęciu. Wzajemny Szacunek jest najważniejszy.
    Pozdrowienia dla Szanowych Teściów
    Wesołych Świąt Natalio !

    OdpowiedzUsuń
  6. Anonimowy27/3/16 15:49

    Natalio wesolych Swiat i zeby tak zawsze bylo u Was. Zawsze twierdze, ze jak ludzie chca to sie dogadaja bez wzgledu na wszelkie roznice jezykowe, wiekowe czy kulturowe, a jak nie chca to i wiezy rodzinne nie pomoga.

    Tak trzymac
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Dzięki, będziemy się starać :) Wzajemnie!

      Usuń
  7. Pięknie, aż się ciepło na sercu robi :) Wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.