blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-12-02

Paczka 包裹

Pod koniec sierpnia Mama wysłała urodzinową paczkę dla ZB. Nie doszła. Wszystkim było straszliwie przykro, zwłaszcza, że nie wiadomo było, po czyjej stronie leży wina: Poczty Polskiej, poczty chińskiej, kuriera czy strażników naszego osiedla. Trzeba Wam bowiem wiedzieć, że w Chinach nie do każdego mieszkania jest przypisana skrzynka pocztowa, dlatego w miejscach, w których faktycznie skrzynek nie ma, zamiast awizo zostawia się po prostu przesyłkę przy wejściu na osiedle albo kurier dzwoni i pyta, gdzie dostarczyć.
Nie sposób się było dopytać; w końcu postawiliśmy na niej krzyżyk i postanowiliśmy następnym razem pilnować numerków.
Kolejna paczka poszła. Śledziłam jej poczynania przez internet: w dwa tygodnie dała radę dostać się ze Śląska do Pekinu, a kolejne trzy dni zajęła jej podróż do Kunmingu. Odtąd z niecierpliwością wyglądałam paczki u strażników. Oni jednak nieodmiennie mówili, że nic nie było.
W końcu podjęłam męską decyzję: trzeba po paczkę - albo chociaż po informację - pójść na Pocztę Główną. W dodatku musi to zrobić ZB, bo to na jego nazwisko trafiają do nas przesyłki.
Poszedł. Pół dnia go nie było, ale wrócił - faktycznie z paczką. Dobrze, że miał przy sobie kopię dowodu osobistego, bo musiałby jechać tam dwukrotnie. I powiedział, że gdy zapytał, kiedy zamierzali tę paczkę dostarczyć, odpowiedziano mu, że... wcale. Gdyby ktoś nie przyszedł przez następnych parę dni, paczka zostałaby zapewne oznaczona jako porzucona i rozparcelowana po pracownikach. Wytłumaczyli się brakami kadrowymi. O kant d... roztrzaść takie tłumaczenie, prawda? Co mnie to obchodzi, że mają mało ludzi? Telefon jest podany, mogliby zadzwonić!
Tak więc rozwiązała się tajemnica niedostarczonych paczek. Wystarczy wiedzieć, ile idą i samemu się po nie przejść. Z prezentami-niespodziankami można się niestety pożegnać...
Rzuciłam się ZB na szyję: "Mój paczkowy bohaterze!"
ZB, pragmatyczny jak zawsze: "Nie bohaterze, a kurierze".
Ja, nadal dusząca go uściskiem: "Mmmm, niezły ten kurier... Wiesz, mojego męża nie ma w domu..."
ZB ledwo zdołał zza salwy śmiechu wykrztusić, że jestem małym zgniłym jajem...
PS. Dostaliśmy również list. Priorytetowy polecony. Pardon - nie dostaliśmy, poszliśmy po niego i go nam całe szczęście wydali ;)

13 komentarzy:

  1. OOo to już wiem czemu moje paczki na Tajwan tyle szły. Całą załoga poczty myślała czy im się nie przyda ptasie mleczko i gorące kubki oraz inne kabanosy z biedronki....

    OdpowiedzUsuń
  2. Noooo ale za to przywoził je jakiś stetryczaly listonosz z kiepem w zębach nadwagą i łysiną a nie niezły kurier..... Szczesciara :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Co prawda w Chinach wysyłam paczki "do Chin". Wysyłam je do małych mieścin, gdzie jest trudno znaleźć nawet miejsce zamieszkania, z prostej przyczyny - nie ma nazw ulic. Są tylko domy oznaczone numerem i nazwą mieściny.

    Mam zasadę zawsze na paczce umieścić telefon komórkowy adresata. Dana poczta dzwoni do adresata i ten udaje się na pocztę po odbiór paczki
    Paczki dochodzą bez problemu w ciągu 5 dni poczta zwykłą.

    Być może, że w Kunming'u taka procedura nie jest stosowana. Ale proponuję nastepnym razem spróbować mój sposób.
    I jeszcze jedno - najlepiej napisać adres i nazwisko adresata po chińsku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem w tym, że i adres po chińsku był napisany, i telefon podany. Właśnie dlatego stwierdzenie, że i tak nie zamierzali paczki dostarczyć, tak nas zaskoczyło...

      Usuń
  4. A ja tez wysylam czasem kartki w ramach postcrossingu do Chin i teraz nie dziwi mnie fakt iz ida tam po 40 dni lub gina bez wiesci...

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze, że chociaż adres macie. Jak byliśmy w Kostaryce to znalezienie tam tego czego się szukało (czytaj hotel) graniczyło z cudem. Brak adresów na porządku dziennym. I tak szukając czegoś, albo chcąc wysłać coś do kogoś musisz napisać załóżmy: Juan Lopez żółty dom 400m od poczty głównej. Najlepsze jest to, że punkty usługowe się zmieniaja a adres zwyczajowo zostaje, chociaż szewca już tam nie ma od 15 lat to nadal niektórzy będą twierdzić, że koło szewca, inni będą podawać nazwę nowego punktu usługowego. Taka paranoja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. adresu właściwego to nawet nie znam tak z pamięci. Do paczek i listów podajemy adres ogólny osiedla, chociaż między wersją oficjalną, a prawidłową jest zasadnicza różnica - nr 121 i nr 49 nie leżą nawet koło siebie, a do naszego osiedla przypisane są oba :D

      Usuń
  6. No to też nieciekawy system.

    OdpowiedzUsuń
  7. To ja już nie będę narzekać na polską pocztę ;)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.