blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-10-28

Estetyka

O estetyce należy dyskutować. To nieprawda, że de gustibus non est disputandum. Właśnie, że disputandum! Ale nie po to, żeby powiedzieć, który lepszy, tylko po to, żeby zrozumieć. I ja mam swoje granice - poza granicami dyskutowalnej estetyki jest dla mnie, jeśli coś/ktoś śmierdzi albo lepi się od brudu. Przy czym przyjmuję za naturalne, że wrażenia zapachowe, tak samo jak wzrokowe czy dotykowe są bardzo względne. Ja na przykład lubię chińskie śmierdzące tofu, od którego moją Mamę mdli, a także francuskie sery, przy których ZB ostentacyjnie zatyka nos. Z tak zwanym pięknem jest przecież bardzo podobnie! Nie to ładne, co ładne, a co się komu podoba.
Jakiś czas temu przeprowadziłam na ten temat ostrą dyskusję z przyjacielem, którego w Chinach bulwersowały i brzydziły takie widoki:
Jak to?! Jesteśmy w pięknej, starej buddyjskiej świątyni Yuantong, chcemy cyknąć nastrojową fotę, a tutaj mopy na balustradzie?!
Pokłóciliśmy się. Głównie dlatego, że Mu przerwałam. Cóż. Mógł nie zaczynać zdania o estetyce od "Przecież lepiej jest, gdy...". Nie. Nie jest lepiej. Nie jest piękniej. Jest to, co się komu podoba. Nie każdego razi widok mopa w świątyni. Ta świątynia żyje; jeden klęka, drugi pali kadzidła, trzeci robi zdjęcia, czwarty zbiera śmieci, a piąty właśnie odłożył mopy na balustradę, żeby wyschły. W Chinach nie ma tak silnego jak w Europie podziału na sacrum i profanum. Te sfery współistnieją tu na płaszczyznach, o których przeciętny Europejczyk nie może wręcz pomyśleć bez zgorszenia. Tylko, że... odkąd to niby europejska estetyka, albo lepiej: europejskie estetyki, odkąd to są one w czymkolwiek LEPSZE od innych? Bo co, bo tak uważają Europejczycy? I co z tego, że tak uważają? Niech sobie robią po swojemu. Szkoda tylko, że europejskie obiekty sakralne są w większości niedotykalne i martwe. Piękne też, na ten swój europejski sposób. Ale - zdecydowanie mniej pulsujące życiem niż te azjatyckie.
Śmieję się, gdy słyszę, że lepszy jest brak mopa od wystawienia go tak, że "psuje" zdjęcie.
A może zdjęcie staje się naprawdę piękne dopiero wtedy, gdy przy pomocy trywialnego mopa zyskuje życie?
Dla porządku - śmieję się również, gdy Chińczycy narzekają na Europę z jej estetykami.
Dyskutujmy o gustach. Ale nie mówmy że bywają lepsze i gorsze. Im więcej piękna będziemy widzieć w życiu, tym to życie będzie piękniejsze.

2 komentarze:

  1. te mopy to chyba reguła. Bo na naszym najlepszym zdjęciu z pobytu u Was (na tle zabytkowego domostwa) naliczyliśmy aż trzy :D

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.