blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-09-30

Herbaciany Wujek

Tego dnia Herbaciany Wujek był w wyjątkowo dobrym humorze. Obudził się w nim gawędziarz i snuł opowieści o swej młodości.
O tym, jak podrywał Herbacianą Ciocię:
W dawnym Kunmingu ulice były brukowane wielgachnymi kamieniami. Które oczywiście były nierówne. Jeździłem do pracy rowerem, koło Szmaragdowozielonego Jeziora, a potem Ulicą Wojskową. Jeśli się zagapiłem, podskakiwałem na wyboju przy tej ulicy - była taka duża wyrwa w jezdni. Nieraz zdarzyło mi się upaść wraz z rowerem.
Gdy spotkałem Herbacianą Ciocię i okazało się, że mieszka ona właśnie przy tej ulicy, powiedziałem jej, że codziennie wywracałem się pod jej domem, żeby zwrócić na siebie jej uwagę i móc się przyjrzeć jej piękności...
O tym, jak jego brat przemycił prochy ojca - starego kuomintangowca - na cmentarz na Górze Awalokiteśwary, by pochować rodziców razem i by mogli wiecznie odpoczywać w pięknym miejscu. Ponoć gdy kuzyn przyjechał w odwiedziny, płakał:
Byłeś mi niczym przybrany ojciec. Daleko odszedłeś z rodzinnego Jiangsu! Ale Kunming to dobre miejsce. Są góry, jest woda i wszystko, co potrzebne, by było dobre fengshui. Teraz możesz już patrzyć na wschód, w stronę domu...
O ludziach, którzy przychodzą do herbaciarni, o miłości, o starych czasach.
Sączymy herbatę, zaśmiewamy się z Herbacianą Ciocią do łez. Ale gdy Herbaciany Wujek zaczyna snuć opowieści, mam gulę w gardle. Ile opowieści nie zostanie nigdy zapisanych? Ilu ludzi zostanie zapomnianych? Ilu jest tylko tłem dla czarki herbaty, a ilu wcale się nie pojawi?
Herbaciane Dzieci, starsze ode mnie i mocno zapracowane, znajdują czas, żeby przyjechać do rodziców, pomóc im, posiedzieć chwilę czy zjeść wspólnie kolację. Ale to nie one słuchają tych opowieści. Czy w ogóle je znają? Czy rodzicom udało się pokonać barierę i przekazać dzieciom tajemnice przeszłości? Czy dzieci to w ogóle obchodzi?
Gdy przychodzą do nas świekrowie, rzadko pytam, ale zawsze z uwagą słucham. Jestem wystarczająco dorosła, żeby wiedzieć, jaka siła tkwi we wspomnieniach, ile piękna i goryczy. Zapisuję, nie zawsze znajdując odpowiednie słowa, nie zawsze mogąc dopytać o szczegóły.
Nigdy, nigdy nie zamykajcie ust starym ludziom, którzy znajdują jeszcze siłę, by otworzyć przed Wami serca i szkatułkę ze wspomnieniami.

4 komentarze:

  1. Bardzo lubię słuchać takich historii! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlatego tak mi tutaj czasem źle. Jesteśmy tylko my i dzieci-nie mamy starszych plemienia. A oni , tam w Polsce, nie mają nas i dzieci. Przerwany krąg.. Tak bywa.

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.