blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-09-26

Fasolka po tajfuńsku

Mam szwagierkę, która nie potrafi gotować. Nic a nic. Potrafi zepsuć nawet smażony ryż. Być Chinką i nie umieć usmażyć ryżu - to naprawdę katastrofa. 
Szwagierka pod pozorem lekcji angielskiego wprasza się do nas na kolacje. Bardzo to lubię - gotowanie dla czterech osób ma zdecydowanie więcej sensu niż dla dwóch. Poza tym ona uwielbia moją kuchnię. Nie dlatego, że taka smaczna. Dlatego, że zawsze ma okazję spróbować coś nowego, coś, czego nie znajdzie w żadnej kunmińskiej knajpie, coś, co jest dla niej powiewem egzotyki
Ma szwagierka owa jeden wspaniały nawyk - ilekroć trafi na jakieś nowe warzywo czy przyprawę - natychmiast kupuje. Zazwyczaj nie ma czasu ani pojęcia, jak je spożytkować. Dzwoni wówczas do mnie i zamiast pytać o przepis, po prostu pyta, o której będę w domu, żeby mogła mi je dostarczyć. Wiadomo, że następnego dnia będzie mogła wprosić się na kolację, do której dostarczyła składniki...
W ten właśnie sposób zawarłam bliższą znajomość z fasolą borlotti, najśliczniejszą fasolą świata. Jest nakrapiana, biała w różowoczerwone plamki.
Śliczna! Straszna szkoda, że po ugotowaniu traci oryginalne ubarwienie na rzecz znacznie mniej apetycznego beżu. 
Dostałam więc fasolkę borlotti, jeszcze w strączkach, świeżuteńką. Nie trzeba jej namaczać i cudów na kiju wyprawiać - wystarczy ugotować. Tylko jak? Choć uwielbiam fasolkę po bretońsku, chciałabym spróbować czegoś innego. W dodatku szwagierka przywiozła fasolkę wtedy, kiedy już rozmrażała się wołowina. No i jakoś trzeba było spożytkować te wszystkie resztki warzyw, które się pałętały po kuchni... 

Składniki:
  • wołowina, pokrojona dość niedbale, w kawałki łatwe do uchwycenia pałeczkami
  • fasola - świeża albo namoczona przez noc
  • pół kilo zielonej, ostrej papryki
  • czerwona papryka
  • cebula
  • czosnek
  • pomidor
  • co tam jeszcze w ręce wpadnie
  • przyprawy: chilli, sól, kumin, pieprz, pieprz syczuański, cząber
Wykonanie:
  1. Przyprawy zmielić razem albo wymieszać i solidnie natrzeć nimi kawałki mięsa. Najlepiej zostawić na noc, ale nawet dwie godziny zdziałają cuda.
  2. Posiekać warzywa. Uwaga! Skoro i tak zamierzałam przyrządzić ten nibygulasz na ostro, to nie wyrzucałam nasion papryki. To właśnie w nich czai się paprykowa ostrość, szkoda wyrzucać! Jeśli przyrządzam potrawy delikatne, też nie wyrzucam nasion. Suszę je pieczołowicie albo opiekam w piekarniku i dodaję do ostrych sosów.
  3. Obsmażyć czosnek i cebulę w sporej ilości tłuszczu. Obsmażone wsadzić do garnka z grubym dnem/szybkowaru. Na pachnącym przyprawami tłuszczu obsmażyć mięso. Przełożyć je do garnka.
  4. Na pozostałym tłuszczu obsmażyć całą resztę i dodać wody. Wody ma być objętościowo przynajmniej dwa razy tyle, ile dodaliśmy fasoli. Dzięki wodzie "umyjemy" patelnię/wok, w którym żeśmy wszystko smażyli, zbierając przywarte kawałki mięska czy warzyw. Przelewamy całość do garnka.
  5. Jeśli gotujemy w zwykłym garnku, nastawmy się na przynajmniej dwie-trzy godziny duszenia. Tyle trzeba, by mięso rozpływało się w ustach i by fasolka wchłonęła wszystkie smaki. Ja mam łatwiej, bo używam szybkowaru, nastawiam program "fasola" i po godzinie z haczykiem danie jest gotowe. 
Można podać z ryżem, kaszą, pieczywem - czymkolwiek. ZB wtranżala, aż mu się uszy trzęsą. A szwagierka mówi, że prędzej czy później się po prostu do nas wprowadzi...

4 komentarze:

  1. Pamiętam borlotto z Włoch. Pycha. Przywiozłam do Polski nasiona, Tata Męża do tej pory hoduje w ogródku.
    Ja takie dania robię w wolnowarze-taki ceramiczny garnek z elektrycznum podgrzewaniem. Nastawiam rano a jak rodzina wróci ze szkoły/pracy-żarcie gotowe. A do faso po breto macie tam jakąś fajną kiełbaskę?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yunnańskie kiełbasy nie są zbyt dobre, dlatego robię raczej dania gulaszowe :)

      Usuń
  2. Ciekawe, a ty co na ewentualna przeprowadzkę szwagierki? ;))) może za to ona umie/lubi cos czego ty nienawidzisz ?(mycie naczyń, pranie, prasowanie) w sumie może dobrze na tym wyjdziecie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy, jeśli będzie robić zakupy i za nie płacić ;)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.