blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-09-12

borowik brązoworóżowy 见手青

Jedną z moich ulubionych odmian borowika w Yunnanie jest borowik brązoworóżowy Boletus speciosus. Ma on brązowoczerwonawy kapelusz, który sinieje, jeśli go mocniej nacisnąć - z tego też względu w naszym regionie nazywa się go "sinieje na widok ręki" 见手青. Poza Yunnanem jest spotykany na Tajwanie i w Jiangsu, ale chyba u nas jest jednak najbardziej popularny. Może dlatego, że halucynogenny?
Tak, moi drodzy. Co roku przynajmniej parędziesiąt osób przytruwa się tym borowikiem i ląduje w szpitalu. Trafiają tam dlatego, że widzą krasnoludki, mówią do siebie, macają niewidoczne przedmioty, śmieją się i płaczą w kompletnie niekontrolowany sposób. Już pół biedy, jeśli zwymiotują całą porcję, bo halucynacje przynajmniej szybko miną, ale zdarzały się też osoby, które musiały spędzić pod opieką i kroplówkami przynajmniej dobę, zanim wydobrzały.
Władze Yunnanu nic z tym nie robią. To znaczy: nie zakazują sprzedaży tych grzybów ani nie wpisują ich na listy grzybów trujących. Po prostu z momentem rozpoczęcia sezonu w każdym możliwym miejscu wrzucają ostrzeżenia - że grzyby te MUSZĄ zostać poddane prawidłowej obróbce termicznej. Że nie wolno ich tylko obsmażyć na dużym ogniu, a trzeba powoli gotować, smażyć bądź dusić, aż będą całkowicie zniesurowione.
Według mnie ugotowane są niedobre. Dobre są za to pokrojone w plastereczki i powoli smażone w dużej ilości oleju, przyprawionego suszonym chilli i dużą ilością czosnku. Smażenie trwa przynajmniej pół godziny, oleju musi być tyle, żeby żaden kawałek grzyba nie był suchy. Są przepyszne. Niestety, właściwie przyrządzone, tracą swe halucynogenne właściwości, więc nie było mi dane zachowywać się bardziej nienormalnie niż zazwyczaj ;)
W Polsce się nie zdarzają, ale w Europie ponoć tak. Najlepiej jednak po prostu przyjechać na grzyby do Yunnanu. :)

3 komentarze:

  1. Zaraz muszę wyczytać, czy mamy takie w Pennsylvanii. Pełno tu grzybów rozmaitych, ale zazwyczaj wyglądają podejrzanie. Znalazłam raz takiego, co wyglądał jak różowawy prawdziwek, ale Posiniał Na Widok Ręki. Może to ten sam?
    Faktycznie, szkoda,że tracą WSZYSTKIE halucynogenne właściwości. Fajnie by było zobaczyć krasnoludka!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Znalazłam stronę Pensylwańskiego Klubu Grzybiarzy! Naprawdę :)) No i mamy tego grzybka tu u nas :))))))

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.