blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-07-10

Wiosna Trzech Szczytów Białego Bambusa 三尖白竹春

Uwielbiam skorumpowane chińskie społeczeństwo.
To znaczy: znów dostaliśmy prezent od ucznia ZB, herbatę tak konkretnie. I to nie byle jaką herbatę, a Wiosnę Trzech Szczytów Białego Bambusa. To znaczy: wiosenną zieloną herbatę z pędów, rosnących na trzech szczytach Góry Białego Bambusa (ok. 2200 m.n.p.m), znajdującej się w województwie Chuxiong, w powiecie Dwa Cyprysy. Herbata tam rośnie od wieków; zawsze była przygotowywana chałupniczymi metodami, ale w 2013 roku stworzono "Fabrykę Herbaty", żeby móc jakoś sensowniej wejść na dobrze już zaopatrzony rynek i ci sami ludzie, z pomocą paru nowych technologii, oczywiście, zaczęli nagle produkować ponad dwie tony wiosennej herbaty rocznie. W dodatku okazała się ona być na tyle smaczną, że osiągnęła całkiem wysoką (jak na nowy produkt) cenę 300 yuanów za kilogram. Cała "Fabryka" jest śmiesznie mała - mieści się na 350 metrach kwadratowych, czyli w jednym niezbyt dużym domu jednorodzinnym. Robią tam herbatę od A do Z - przebierają liście według jakości, poddają je obróbce, nawet sami pakują.
I... och, dobrze im to wychodzi!
Wczoraj pierwszy raz tę herbatę zaparzyłam; wyszła mocna, bardzo aromatyczna, z lekkim gorzkawym posmakiem - ale to pewnie dlatego, że sypnęło mi się dużo liści. Pączków. Pączuszków nawet. Są maleńkie, śliczne, pyszne. Właściwie bardziej nawet podobne do białej niż do zielonej herbaty - delikatność i barwa są już po jasnej stronie mocy ;)
Bez problemu zaparzyłam herbatę jakieś sześć czy siedem razy; pewnie wyciągnęłabym i więcej, ale był już późny wieczór, więc dałam spokój. Mamy cztery puszeczki; na jakiś czas mi starczy, więc nie muszę sknerzyć.
Jeśli kiedyś natraficie na takie cudo - kupujcie bez wahania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.