blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-07-29

摸鱼 macanie ryb

W wielu wioskach na południu Yunnanu, a pewnie i we wszystkich co cieplejszych regionach Chin, ujrzymy gospodarstwa, w których znajdują się płytkie niecki wypełnione brudnawą wodą. Przy niektórych nieckach znajdziemy napis 摸鱼池 czyli "staw do macania ryb". Nie do łowienia, jakie znamy - z wędką itd., a właśnie do macania - czyli chwytania ryb gołymi rękami. Te, które napisu nie mają, też do tego służą, ale tylko właścicielowi. Napis zaś jest wskazówką, że za drobną opłatą można do niecki wejść i spróbować chwytania ryb "na niedźwiedzia".
W Puzhehei i okolicy, tak samo jak w okolicach Jinghongu, stawów takich jest bez liku. Mnie się rzuciły w oczy te, przy których napisano, że wstęp kosztuje 15 yuanów (ok. 7 zł), czas nieograniczony, schwytane ryby za darmo/parę yuanów za kilogram można zabrać do domu. Patrzyłam z pewnym zaskoczeniem, że ludzi zakasują nogawki, włażą do stawów i faktycznie po kwadransie mają pełną siatkę drobnicy - małe płotki, karasie, ale też rozmaite gatunki, które pierwszy raz w życiu na oczy widziałam.
Inaczej z rodzinami - tu nikt nie nie spieszył, bo przecież taka zabawa to raj dla dzieciaków! Płacisz 15 yuanów za minimum trzy godziny świętego spokoju, gdy Ty sączysz herbatkę na brzegu, a dzieciaki z piskiem łapią ryby.
Są też takie stawy przy niektórych knajpach - tutejszych wersjach "chłopskiego jadła" - możesz sobie sam złapać rybę, którą kucharz za chwilę przyrządzi.
Jakkolwiek sama rozrywka bardzo do mnie przemawia - dużo bardziej niż wędkarstwo, bo można się ruszyć, a nie siedzieć w jednym miejscu godzinami - tak zamulony i gliniasty stawik to zdecydowanie nie to. Tak właśnie odpowiedziałam ZB na pytanie, czy nie chcę spróbować. On spojrzał na mnie z politowaniem i mówi, że przecież tylko w mętnej wodzie można macać ryby. Co prawda, to nie grzech - w przejrzystej niby widzisz więcej, ale na nieszczęście ryba też Cię widzi. Poza tym ryby lubią się chować w mule i jest ich tam po prostu więcej. Ja jednak kiedyś już swoich sił na tym polu spróbowałam i muszę powiedzieć, że jednak wolę grać w badmintona...
Choć ryb nie pomacałam, muszę uznać istnienie tych stawów za pożyteczne - nauczyłam się zupełnie nowego przysłowia: 浑水摸鱼 czyli macanie ryb w mętnej wodzie to określenie zachowania, gdy w czasie kryzysu/chaosu staramy się wychachmęcić coś dla siebie. Mnie się skojarzyło z tym jak, korzystając z mojej nieuwagi, ZB podkrada polewę czekoladową, która miała być do ciasta, a nagle jest do picia...
Z czasem przysłowie zaczęło żyć własnym życiem. Mówi się tak o tych, którzy się w pracy opierniczają i już o 9:05 zaczynają czekać, aż wybije piąta po południu. Mawia się tak również o uczniach, którzy, niezaopatrzeni w żadną konkretną wiedzę, próbują "wymacać" odpowiedzi na arkuszu egzaminacyjnym...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.