blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-05-07

piłka nożna i kurze łapki

ZB jest fanem piłki nożnej. Oczywiście nie chińskiej, która jest na poziomie naszych przedszkolaków (to moja piłka, oddaj! Mamoooooo! On mi zabrał piłkę!), tylko europejskiej. Kocha piłkę nożną w wykonaniu Hiszpanów, ale ogląda wszystko, jak leci. Szkopuł w tym, że kiedy "leci", to u nas jest środek nocy. Jak żyć, panie premierze? Przy każdych mistrzostwach świata czy innych rozgrywkach Ligi Mistrzów ZB obiecuje sobie, że będzie nastawiał budzik i oglądał.
Faktycznie, nastawia budzik.
I to by było na tyle, bo później wraca do spania. Tak naprawdę to nigdy nie sypia lepiej, niż w czasie zawodów piłkarskich.
To już rytuał: każdego wieczora mówi, że wstanie o drugiej, żeby oglądać mecz, a ja odpowiadam, że życzę mu mocnego snu do rana. On się złości, że tym razem to już na pewno, a ja się uśmiecham czule i nawet nie reaguję. Co będę chłopa denerwować. Przecież może sobie obejrzeć retransmisję następnego dnia, nie musi marnować pół nocy...
Przed wczorajszym meczem ("muszę oglądać, przecież gra Barca!!") postanowienie było silniejsze niż zawsze. Och, och!
ZB: to ja nastawię budzik.
Ja: ok.
ZB: postaram się Ciebie nie obudzić, ale wiesz, będę podekscytowany i mogę krzyczeć, jak strzelą gola.
Ja: nie ma sprawy, wybaczam Ci z góry.
ZB: nie śmiej się ze mnie, tym razem wstanę.
Ja: nie śmieję się, oczywiście, że wstaniesz.
ZB: wiem, że się śmiejesz wewnętrznie. Ale ja wstanę! Idę kupić kurze łapki, żeby mieć przekąskę do podgryzania w trakcie meczu.
Ja: Idź. A ile tych kurzych łapek zamierzasz kupić?
ZB: Dwie.
Hmmm. Dwie kurze łapki to trochę tak, jakby kupić... bo ja wiem... dwie małe mandarynki. Albo maliny na sztuki. Patrzę na niego z powątpiewaniem.
ZB: No bo wiesz, gdybym jednak nie wstał, to się mniej zmarnuje...

PS. Obejrzał. Momenty, kiedy były strzelane gole. O szóstej rano :D

6 komentarzy:

  1. Było warto nastawić budzik!!! Messi krzyczeli Hiszpanie od 70 minuty i machali rączkami. Najlepsze ostatnie 24 minuty!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Znowu jestem spóźniona o jeden post z komentarze.Wysłuchałam Hiromi Uehara i nie dziwię Ci się,że ją lubisz.Jest rewelacyjna ta wirtuozeria,technika.A na deserek jest prześliczna i momemtami wyglaąda jak zezłoszczon a kotka.Pozdrawiam też kochająca muzykę Noneczka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Cieszę się, że nie tylko mnie się spodobała :)

      Usuń
  3. Niesamowicie spodobala mi sie idea kupowania malin na sztuki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. był kiedyś dowcip o blondynce, która kupowała na sztuki, osobno pakowane najpierw jabłka, potem kiwi, potem orzechy włoskie, a potem zapytała o cenę maku i sprzedawca potraktował ją bardzo grubym słowem... ;)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.