blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-05-16

Dzika soja 马豆

Dziś na obiad dzika soja. Tak, wiem, znów coś nie z Polski i gdzie niby mamy znaleźć składniki... Ale - może z racji wielkiej urody posialiście Glycine soja w ogródku? A może przypadkiem zobaczycie gdzieś te małe fioletowe kwiatuszki? A może po prostu przyjedziecie do Yunnanu, pójdziecie do knajpy z "chłopskim żarciem", wskażecie jakieś zielsko palcem i pędy dzikiej soi same wskoczą Wam do miseczki?
U mnie właśnie tak to wyglądało. Pokazałam na zielsko, a pani z uporem maniaka twierdziła, że to fasolka. Fasolka to wszystko, co obłe, od soi, grochu i fasoli po "fasolę ziemną" czyli ziemniaka. Nasza soja lubi miejsca wilgotne; mogłaby być uprawiana, ale ponieważ rodzi cztery razy mniej ziarenek niż ta prawdziwa, udomowiona soja, więc się jej na wielką skalę nie uprawia. Na małą skalę to co innego - jeśli pojawi się w ogródku, każdy szanujący się Yunnańczyk chętnie wykorzysta kulinarnie... jej pędy i liście. Będzie ją nazywał soją górską, opadającą, pochyloną do ziemi, dziką, czarną, ptasią albo końską fasolką - ale na myśli będzie miał właśnie soję dziką. Jak zwał, tak zwał. Najważniejsze jest to, jak aromatyczna jest dzika soja na talerzu.

Składniki:
*olej
*solidna garść pędów soi - tylko młode, niewłókniste
*czosnek, suszone chilli - po uważaniu
*sól
*ewentualnie trochę wody (zależy, jak wilgotne będą nasze pędy)

Wykonanie:
1) na gorący tłuszcz wrzucić czosnek i obsmażyć.
2) dorzucić pędy soi, smażyć do zniesurowienia. Pod koniec smażenie dodać sól. Jeśli pędy były zbyt suche i nie puściły soku, dodać odrobinę wody.
3) poddusić i podać.

I to jest właśnie to, co różni Europejczyków i Chińczyków. I jedni, i drudzy wierzą, że soja jest zdrowa. Ale Europejczycy robią z Glycine soja kosmetyki, a Chińczycy żarcie...

PS. A teraz Wam na ucho powiem, że pędy grochu czy pędy dyni tak samo się nadadzą. :)

6 komentarzy:

  1. O dzikiej soi nie słyszałam. A może i ją jadłam, ale nawet jeśli tak było to kompletnie nie miałam takiej świadomości. Może też ktoś mi wmówił, że to fasolka :D :D Normalną soję lubię bardzo na różne sposoby :) Ciekawa propozycja :) Serdeczne pozdrowionka i miłego weekendu życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pędy najrozmaitszych warzyw i inne chwasty są cudownym żarciem :)

      Usuń
  2. Chyba wszystko co rośnie i nie truje jest używane do zrobienia potraw. Zazdroszczę że mogła Pani spróbować tak dużo nowych roślin. Szkoda że smaku nie można zaprezentować przez internet :)))))
    Pozdrawiam
    Elżbieta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ba! Ja jeszcze nie wszystkich spróbowałam!! Zadręczam moją chińską rodzinę ciągłymi pytaniami: a co to, a jak to się je? :D

      Usuń
  3. Nie slyszalam, nie widziałam, ale ladnie wyglada :) chętnie bym skosztowała :)

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.