blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-04-21

różnice kulturowe

Mam kolegę, Europejczyka. Kolega przemiły, ale jego Chiny są tak dramatycznie różne od moich, że aż się nadziwić nie mogę.
Do Kunmingu przyjechał po raz pierwszy zaledwie rok później niż ja, na studia. Studiów dotąd nie skończył, a jego znajomość chińskiego pozwala wprawdzie na wytłumaczenie adresu taksówkarzowi albo na zrobienie zakupów w pobliskim w sklepie, ale w razie problemów natury komunikacyjnej nadal do mnie dzwoni, żebym potłumaczyła. Tak, studia były w języku chińskim.
Uwielbia szaszłyczki. Mimo, że są takie brudne. Przecież to oczywiste, że szaszłyczki równają się biegunce. To nic, on i tak je kocha. Kiedy mówię, zgodnie z prawdą, że mnie po szaszłyczkach nic nie jest, twierdzi, że to z powodu mojego mocnego żołądka. Sugestia, że może jednak nie wszystkie szaszłykarnie są brudne i może warto by je było pod tym kątem obadać, zbywa śmiechem niedowierzania.
Kiedy odchorowuje poszaszłyczkową biegunkę, żywi się w Burger Kingu i KFC. One jedne w tych strasznych Chinach trzymają normy higieniczne.
Kupuje importowane mleko, bo w to chińskie to oni nie wiadomo co wsadzają. Straszliwie tęskni za tym polskim. To mnie straszliwie zafascynowało, bo ja na przykład dopiero w Chinach odkryłam na nowo smak nieodtłuszczonego mleka pasteryzowanego w niskiej temperaturze, takiego, które się zsiada i z którego można twaróg zrobić. Żadna chemia, wspaniałe mleko. Owszem, drogie. Ale pyszne!
Żyjemy obok siebie, w tym samym mieście, ale w zupełnie różnych światach...
Cieszę się, że mam go obok siebie. Wspaniale pokazuje, że czasem większe różnice kulturowe są między dwojgiem inaczej wychowanych ludzi z jednego kraju niż między dwojgiem podobnie wychowanych ludzi z dwóch krańców świata :)


14 komentarzy:

  1. Anonimowy21/4/15 16:06

    Swiete slowa!
    Takie historie tez moglabym opowiedziec.
    Kiara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) I za każdym razem mnie to tak samo zaskakuje :D

      Usuń
  2. Cos w tym jest. Mam tu w Ankarze znajomych, ktorzy od ponad 4 lat mieszkaja w Turcji i nadal nie znaja jezyka i nie widzieli nic poza stolica, Stambulem i morzem. Kiedy ja zafascynowana dyskutuje z Turkami o roznych tubylczych rzeczach, oni robia wielkie oczy i pytaja "a skad ty to wiesz". A, i dokladnie jak Twoj znajomy zywia sie tylko szaszlykami, frytkami i Burger Kingiem. Yyyyyy jaki jest w takim razie sens mieszkania za granica?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Ja też zaskakuję znajomych i nieznajomych Chińczyków. Niektórych nawet onieśmielam, jeśli przypadkiem wiem więcej, niż oni ;) Ale ja po prostu pokochałam to miejsce. Gdybym go nie kochała, nie mogłabym tu żyć...

      Usuń
  3. Anonimowy21/4/15 21:02

    W carefourze można za 10 jenów nabyć polskie mleko UHT w kartonie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektórych z naszych Carrefourów można nabyć polskie mleko, droższe sporo od lokalnego, ale niech będzie...

      Usuń
  4. Mnie w podobny podziw wprowadzaja opowiesci wakacyjne. Dowiedzialam sie ze mozna odwirdzic 5 roznych panst i nawet noska nie wystawic poza kurort. Jakosc wakacji zalezy od ilosci wypitych drink-ow w restauracji hotelowej. :) bardzo, bardzo staram sie szanowac inbe gusty ale w tu nie potrafie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie wakacje jakoś mniej "ruszają" niż tzw. "normalne życie". Dla niektórych wakacje powinny być relaksem w luksusie - ok, choć ja lubię inaczej. Ale tak na co dzień?...

      Usuń
  5. Mieszkam w Polsce, nie mam więc obserwacji z innych państw, ale spokojnie takie sytuacje można dopisać z rodzimego podwórka - różnice kulturowe nawet w tym samym mieście.
    Ale przede wszystkim pomyślałam o niektórych Polakach, którzy wyemigrowali do USA i tam żyli latami bez znajomości angielskiego w obrębie kilku ulic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urodziłam się na Śląsku. U nas spore różnice kulturowe występowały nawet w obrębie jednego podwórka :)

      Usuń
  6. Znajomy, biegle mówiący po chińsku i jak najbardziej odnajdujący się na Tajwanie, kupuje zieleninę tylko w Carrefourze (mimo tego, że po drodze tam mija dwa targi) i był ostatnio niezwykle zaskoczony, kiedy "odkryłam" skóry pierogowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam wielu ludzi, którzy preferują zakupy w Carrefourze tylko dlatego, że nie lubią interakcji ze sprzedawcami :) Ale życia bez skórek sobie nie wyobrażam ;)

      Usuń
    2. Ale tutaj interakcje można sprowadzić do podania reklamówki z zawartością do zważenia...
      (poza przypadkiem pani od herbaty... aaaaaaaaaa!)

      Usuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.