blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-03-21

głożyna omszona 青枣

Jestem uczulona na jabłka. Nie na wszystkie gatunki - w Polsce mogę jadać papierówki i szare renety, a poza tym szkodzą mi tylko na surowo. Właśnie fakt, że mogę bez problemu jadać jabłka spod pieczeni czy w szarlotce sprawiał, że nikt nie wierzył w uczulenie. A jednak - po większości surowych jabłek puchną mi od wewnątrz policzki i dziąsła.
A ja tak lubię smak i konsystencję jabłek! Chrupkie z zewnątrz, soczyste, słodko-kwaśne, wspaniałe!
Przyjechawszy do Chin znalazłam nieuczulający mnie zamiennik jabłek. Oczywiście, smak nie jest identyczny, ale wreszcie mogę sobie pochrupać soczystą smakowitość. Oto ona:
Głożyna omszona, czyli zielony daktyl 青枣, jest w Yunnanie nazywana yunnańskim kolczastym daktylem 滇刺枣, chociaż przybyła tutaj z Indii.
Jestem w niej zakochana szczerze i nieodwracalnie. Nie potrafię sobie nawet wyobrazić ilości owoców, jaką musiałabym pochłonąć, by się odkochać. A już najlepsze jest w naszej głożynie to, że nie ma gniazda nasiennego, tylko maleńką pestkę. Po zjedzeniu nie zostaje więc ogromny ogryzek, a maleńki drobiazg, którym można pluć do celu ;)

1 komentarz:

  1. :) Mam na działce :)
    Ale brązową odmianę. Nie wiem, czy jest jakaś różnica w smaku, między zieloną a brązową. Mi bardzo podoba się samo drzewo. U nas głożyna daje owoce jesienią, gdy wszystkie liscie opadną, a na drzewie zostają setki drobnych owoców. Super to wygląda. W smaku natomiast - lubię, choć uważam, że szału nie ma. Wolę jabłka, ale kto jest na nie uczulony, temu wcale się nie dziwię, że czerpie taką przyjemność z zamiennika. No i ta pesteczka przemawia również na korzyść głożyny :)
    POzdrawiam z Bułgarii

    OdpowiedzUsuń

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.