blog azjofilski 亞洲迷的部落格

Moje zdjęcie
Kunming, Yunnan, China
Blog o Azji. Blog o Chinach. Blog o chińskiej kuchni. Blog o Yunnanie. Blog o Kunmingu. Blog o mnie. Można by tak długo... Przygodę z Azją zaczęłam w 2004 roku. Jakiś czas później wpadłam na to, żeby zacząć zaklinać czas blogiem. Jest tu o ludziach, miejscach, kuchni, muzyce, są ciekawostki językowe i moje przygody. Nie zawsze za to pojawiają się polskie znaki, za co serdecznie przepraszam wszystkich Czytelników. 這裡我把我愛的, 我討厭的, 我感興趣的, 跟亞洲有關係的事情寫下來. 希望能幫你們消磨時間 ^.^

2015-02-16

noworoczne zakupy 买年货

Wspominałam już, że co roku tuż przed Świętem Wiosny czyli chińskim Nowym Rokiem na stadionie kunmińskim rozkładane są setki stoisk z rozmaitymi dobrami. Jako, że oboje jesteśmy łakomczuchami, chętnie żeśmy się wybrali.
Czegóż tam nie było! Suszone i kandyzowane owoce, orzechy, suszone grzyby, szynka yunnańska, suszona wołowina, kozie sery, rozmaite pikle i dża, wódki, wina, cukierki... A przecież jeszcze ciuchy, jeszcze garnki, jeszcze ceramiczne noże, jeszcze kosmetyki...
I tak właśnie wróciliśmy do domu objuczeni jak woły:
Większość produktów wygląda znajomo i nie były dla mnie nowiną; po prostu skorzystałam z okazji i kupiłam je w większej ilości i atrakcyjniejszej cenie. Taka szynka yunnańska, zazwyczaj kosztuje 50-90 yuanów za kilogram, a my kupiliśmy tym razem za 30. Albo suszona żożoba, zwykle po 35-50 yuanów za kilogram, a nam się udało wyczaić za 20.
Są jednak dwa produkty, które zwykle są niedostępne, a jednego to jeszcze nigdy w życiu na oczy nie widziałam. Chodzi o tę wódkę w zielonej butelce - jest to bimber pędzony na... smalcu - oraz o jaśminowe dża. O różnorakich dża już pisałam; zapas bakłażanowych zawsze mam w domu, ale jaśminowe? Z tymi zetknęłam się po raz pierwszy. Oczywiście kupiłam i się w nich zakochałam. Szkoda straszna, że normalnie na targu ich dostać nie można. To znaczy można, ale akurat nie w Kunmingu. Pani, która je sprzedawała była z pogranicza Yunnanu i Syczuanu; mówiła, że u nich się takie robi, kiedy tylko są zbiory jaśminu...
Rozlokowanie zapasów zajęło mi spokojnie ze dwie godziny; jak się kupuje takie pyszności to się nie myśli o tym, gdzie się to wszystko pochowa... Ale i tak jestem przeszczęśliwa :) Jeśli kiedyś zawitacie do Kunmingu w okolicach chińskiego Nowego Roku - nie przeoczcie tego wydarzenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Proszę, nie anonimowo!
A jeśli nie na temat bądź niekulturalnie, skasuję.